⏱️ 3 min.

Verstappen wyjaśnił konflikt z dziennikarzem. Red Bull chce zamknąć sprawę przed Miami

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

28-03-2026 12:03
Max Verstappen

Max Verstappen wyjaśnił, dlaczego usunął brytyjskiego dziennikarza ze swojej czwartkowej sesji prasowej przed Grand Prix Japonii. Red Bull chce uspokoić sytuację i doprowadzić do wyjaśnienia nieporozumienia, zanim temat wróci przy kolejnych weekendach wyścigowych.

Do spięcia doszło po pytaniu od reportera, który wrócił do starcia Verstappena z George’em Russellem z Barcelony z czerwca 2025 roku. Tamten incydent zakończył się dla Holendra karą 10 sekund podczas Grand Prix Hiszpanii i kosztował go więcej punktów niż te dwa, które ostatecznie dzieliły go od mistrza świata w starciu z Lando Norrisem.

Nie pytanie, lecz sposób

Verstappen podkreślił, że problemem nie było samo pytanie, bo na ten temat odpowiadał już wielokrotnie. Jego zdaniem granica została przekroczona przez sposób zadania pytania i zachowanie rozmówcy w trakcie odpowiedzi. Jego relacja była jednoznaczna: uznał, że po finałowym wyścigu sezonu pytanie padło z wyraźnie złą intencją, a uśmiech reportera odebrał jako brak szacunku. W takiej sytuacji postanowił zakończyć rozmowę na własnych zasadach. Verstappen ujął to tak:

Na to konkretne pytanie odpowiadałem chyba 20 razy różnym osobom, więc nie chodzi o samo pytanie. Po ostatnim wyścigu, kiedy ktoś zadaje je i śmieje mi się w twarz, robi to wyraźnie w złej intencji. To pokazuje ogromny brak szacunku. Gdy ktoś nie okazuje mi szacunku, ja też nie muszę go okazywać. Tak to działa w życiu. To nie jest dla mnie w porządku.

Red Bull nie chce dalszej eskalacji

Sprawa nie została w zespole zignorowana. Red Bull nie podzielił ani zachowania Verstappena, ani jego interpretacji całej sytuacji, dlatego odbyły się osobne rozmowy zarówno z kierowcą, jak i z dziennikarzem. Chodzi o Gilesa Richardsa z „The Guardian”, który przedstawił własną wersję wydarzeń i uznał, że jego mowa ciała mogła zostać źle odczytana.

Cel: zamknąć temat przed Miami

Wewnętrzne oczekiwanie w Red Bullu jest jasne: sprawa ma zostać wyjaśniona w najbliższych dniach lub tygodniach. Zespół chce postawić kreskę pod incydentem jeszcze przed Grand Prix Miami w maju. Sam Verstappen dał do zrozumienia, że na rozmowę z Richardsem to jeszcze nie jest moment. Red Bull mierzy się obecnie z ważniejszymi problemami sportowymi po bardzo słabych kwalifikacjach w Suzuce, więc napięcie wokół wyników tylko dołożyło paliwa do całej historii.

Więcej niż jednorazowy zgrzyt

Ta sytuacja pokazuje, jak cienka bywa granica między ostrą wymianą zdań a otwartym konfliktem w Formule 1. Presja, pamięć dawnych incydentów i atmosfera wokół walki o wyniki sprawiają, że nawet jedno pytanie może uruchomić lawinę. Najważniejsze dla Red Bulla jest dziś to, by podobna scena nie powtórzyła się podczas kolejnych spotkań z mediami. W zespole panuje przekonanie, że czwartkowy incydent w Japonii nie stanie się nowym standardem, lecz pozostanie pojedynczym zgrzytem, który uda się zamknąć przed dalszą częścią sezonu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl