Max Verstappen miał ruszać z drugiego pola, ale w momencie zgaśnięcia świateł jego samochód nie wystartował. Cała stawka go minęła, a kierowca ruszył dopiero po chwili, z około 14-sekundową stratą do przedostatniego kierowcy. Szybki zjazd do alei serwisowej sugerował problem techniczny.
Start, który od razu wywrócił wyścig
Druga pozycja na starcie zwykle daje realną szansę walki o prowadzenie już w pierwszym zakręcie. W tym przypadku Verstappen nie ruszył razem z resztą stawki, więc przewaga dobrego pola startowego zniknęła jeszcze przed dojazdem do pierwszego hamowania. Sytuacja była wyjątkowo dotkliwa, bo kierowcy za nim nie musieli nawet podejmować ryzyka. Po prostu ominęli stojący samochód, a Verstappen rozpoczął jazdę dopiero wtedy, gdy rywale byli już daleko z przodu.
14 sekund straty i natychmiastowy zjazd do boksu
Po spóźnionym ruszeniu strata wynosiła około 14 sekund. To dystans, który w warunkach wyścigowych oznacza nie tylko utratę pozycji, ale też konieczność całkowitej zmiany planu na dalszą część rywalizacji. Verstappen od razu skierował samochód do alei serwisowej. Taki ruch zwykle nie pasuje do standardowej strategii po starcie, więc najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem były problemy techniczne. Sam moment awarii wyglądał tym groźniej, że doszło do niego dokładnie wtedy, gdy cały samochód jest najmocniej obciążony procedurą startową.
Problemy może mieć… George Russell
Dyrekcja wyścigowa szybko podjęła temat złego ustawienia Mercedesa na polu startowym. Realizatorzy pokazali powtórkę i faktycznie można było odnieść wrażenie, że jedno z kół wystawało poza pole. Tym samym Brytyjczyk może spodziewać się bardzo dotkliwej kary, biorąc pod uwagę fakt, że wyścig rozgrywany jest na ulicach Monako. Z kolei Cadillac już na początku wyścigu zmagał się z… dymiącymi hamulcami.
Ale jako pierwszy został ukarany Sergio Perez za takie samo przewinienie, czyli nieodpowiednie ustawienie na starcie i otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową DT.






