Wolff odpowiada Verstappenowi. Problemem są przepisy F1 2026 czy Red Bull?

Max Verstappen po Grand Prix Chin ponownie uderzył w przepisy Formuły 1 na sezon 2026 i stwierdził, że takie ściganie nie daje frajdy. Toto Wolff nie zgadza się z tą oceną w pełnej skali, bo uważa, że część frustracji Holendra wynika z bardzo trudnego zachowania Red Bulla. Szef Mercedesa przekonuje też, że samo widowisko nadal działa, choć niektóre elementy nowych zasad wymagają korekt.
Po wyścigu w Szanghaju Verstappen powiedział, że kibice, którym podoba się taka akcja na torze, nie rozumieją wyścigów. Holender ocenił też, że nowy zestaw przepisów jest po prostu wadliwy. Dodał, że kierowcy powinni zostać wysłuchani wcześniej, bo ostrzegał przed możliwymi problemami już po pierwszych jazdach w symulatorze opartym na regulacjach 2026. Max Verstappen ujął to bardzo dosadnie:
To w ogóle nie jest przyjemne. To granie w Mario Kart. To nie są wyścigi.
Wolff widzi szerszy kontekst niż same przepisy
Toto Wolff uważa, że krytyka Verstappena jest przynajmniej częściowo związana z tym, co dzieje się obecnie w Red Bullu. W niedzielę mistrz świata znów zaliczył trudny początek, bo do pierwszego zakrętu wjechał dopiero na 16. pozycji.
Potem odrabiał straty, ale weekend w Szanghaju i tak zakończył się dla niego frustrująco przez nieukończenie wyścigu. Szef Mercedesa nie owijał tego w bawełnę:
Max jest naprawdę w koszmarnej sytuacji. Gdy patrzy się na ujęcia z pokładu jego auta z sobotnich kwalifikacji, to widać, że tym samochodem jeździ się po prostu okropnie. To jednak nie wygląda tak samo w przypadku wielu innych zespołów.
Zdaniem Mercedesa samo ściganie wciąż się broni
Wolff ocenił, że wyścig w Szanghaju był interesujący zwłaszcza przez walkę obu Ferrari z Georgem Russellem. Z jego perspektywy kibice dostali sporo manewrów wyprzedzania, a także walkę w środku stawki. To ważne, bo Formuła 1 znała już epoki, w których wyprzedzanie bywało niemal towarem luksusowym.
Mercedes nie twierdzi jednak, że wszystko działa idealnie. Wolff przyznał, że część rozwiązań w przepisach 2026 wymaga poprawy, a jednym z problemów jest oszczędzanie energii już podczas kwalifikacyjnych kółek. W Melbourne było to szczególnie widoczne, gdy kierowcy mocno zwalniali przed dziewiątym zakrętem z powodu zjawiska super clipping.
Kwalifikacje przestały być w pełni atakiem
Wolff zwrócił uwagę, że właśnie ten element może szczególnie drażnić Verstappena. Holender od lat buduje swoją reputację na jeździe bez półśrodków, więc zarządzanie tempem w kwalifikacjach musi działać na niego jak ręczny zaciągnięty w połowie sprintu.
Z punktu widzenia kierowcy to nie jest najbardziej naturalny obraz walki o czas. Najważniejsze uwagi Wolffa dotyczą więc dwóch obszarów:
- kwalifikacje powinny wrócić do bardziej bezpośredniej jazdy na pełnym ataku,
- problemy konkretnego samochodu mogą mocniej uwypuklać słabości regulaminu.
Wolff patrzy też na reakcję kibiców
Po Grand Prix Australii Wolff mówił już, że dla władz Formuły 1 opinia kierowców nie jest najważniejsza, jeśli odbiór widowiska przez fanów pozostaje dobry. Po Chinach podtrzymał ten pogląd. Według niego reakcje z trybun, emocje przy wyprzedzaniu i odbiór w mediach społecznościowych pokazują, że sport nadal trafia do szerokiej publiczności, szczególnie młodszej.
Szef Mercedesa podkreślił również, że wskaźniki i dane mają potwierdzać pozytywny odbiór obecnej Formuły 1. To nie zamyka dyskusji o zmianach, ale przesuwa akcent z czystej teorii na praktykę oglądania wyścigów. Innymi słowy, kierowca może cierpieć w kokpicie, a widz przed ekranem wciąż oglądać dobre widowisko.
Spór o F1 2026 dopiero się rozkręca
Wypowiedzi Verstappena i Wolffa pokazują, że dyskusja o nowych zasadach nie dotyczy już tylko techniki, ale też samej definicji dobrego ścigania. Jedna strona patrzy z kokpitu i widzi ograniczenia, druga patrzy na całość widowiska i widzi produkt, który nadal angażuje. A gdy obie perspektywy zderzają się po takim weekendzie, temperatura debaty rośnie szybciej niż temperatura opon po restarcie.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Stellantis sprowadzi Dongfenga do Europy. Chiński SUV może powstawać we Francji

Masz naklejkę z symbolem obcego kraju aucie? Konsekwencje mogą zaskoczyć

Najgorsze silniki we włoskich samochodach. Duże ryzyko awarii i wysokie koszty. TOP 5

Miała być żyła złota. Honda i Hyundai sprzedają dane zbierane przez auta za grosze



