⏱️ 3 min.

Zak Brown mobilizuje McLarena. Zespół ma wrócić do wygrywania

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

21-03-2026 09:03
McLaren nie kombinuje: papajowy MCL40 na 2026 i start od zera

McLaren wszedł w sezon 2026 Formuły 1 wyraźnie poniżej oczekiwań. Po dwóch grand prix i sprincie zespół ma tylko 18 punktów, a Zak Brown przed wyjazdem do Japonii przekonuje, że powrót do wygrywania nastąpi szybciej, niż wielu dziś zakłada. Problemem pozostają jednak nie tylko wyniki, ale też tempo i niezawodność.

W testach w Bahrajnie McLaren uzyskał trzeci czas i był jednym z czterech zespołów, które przejechały ponad 2000 km. Te liczby nie przełożyły się jednak na mocne otwarcie sezonu. W Australii Oscar Piastri rozbił samochód jeszcze przed startem wyścigu, a Lando Norris dojechał do mety na piątej pozycji. Tydzień później sytuacja zrobiła się jeszcze trudniejsza. W Chinach obaj kierowcy McLarena nie wystartowali do niedzielnego wyścigu z powodu problemów technicznych, co mocno uderzyło w dorobek punktowy zespołu.

Brown próbuje postawić zespół na nogi

Zak Brown zwrócił się do pracowników McLarena przed Grand Prix Japonii i spróbował nadać całej sytuacji bardziej ofensywny ton. Szef zespołu podkreślił, że ekipa ma odpowiednie zaplecze, kierowców i kulturę pracy, aby wrócić na czoło stawki. Zak Brown powiedział do zespołu:

Musimy przygotować się do Japonii. Mamy dwóch najlepszych kierowców na świecie, najlepszy zespół wyścigowy i najlepszą kulturę pracy. Kiedy znów wygramy, a stanie się to szybciej niż później, będziemy po prostu wygrywać grand prix.

Takie słowa nie zmieniają jeszcze układu sił, ale pokazują kierunek myślenia w Woking. Po dwóch tytułach konstruktorów z rzędu McLaren nie zamierza godzić się z rolą zespołu środka stawki.

Nowa era F1 nie okazała się łaskawa

Sezon 2026 przyniósł mniejsze, lżejsze i bardziej złożone samochody, a McLaren nie odnalazł się w tej zmianie tak szybko jak część rywali. Zespół, który w 2025 roku dominował i sięgnął po oba tytuły, teraz jest dopiero trzeci w klasyfikacji.

W Melbourne Norris stracił do zwycięskiego Mercedesa George’a Russella niemal minutę. W Chinach Piastri i Norris zajęli w kwalifikacjach piąte i szóste miejsce, a obaj byli około pół sekundy wolniejsi od punktu odniesienia wyznaczanego przez czołową ekipę prowadzoną przez Toto Wolffa.

Problemem jest docisk, nie silnik

Deficyt McLarena nie wynika z samej jednostki napędowej, bo zespół korzysta z tego samego silnika Mercedesa, co rywale z czoła stawki. Coraz więcej wskazuje na to, że źródłem strat jest aerodynamika samochodu, zwłaszcza brak wystarczającego docisku. Andrea Stella ocenił sytuację po kwalifikacjach w Chinach wprost:

W kwalifikacjach dobrze widać rzeczywistą stratę z aerodynamicznego punktu widzenia. Wszyscy rozumieją już, jak używać tych opon, więc odniesienie jest czytelne. Nam po prostu brakuje odpowiedniego docisku.

To wyjaśnia, dlaczego McLaren nie potrafi dziś wykorzystać potencjału, który jeszcze niedawno dawał mu przewagę. W Formule 1 drobna strata w docisku szybko zamienia się w dużą stratę na stoperze.

Przerwa może pomóc, ale odpowiedzi przyjdą później

Po Japonii McLarena czeka dłuższa niż zwykle przerwa, bo odwołano rundy w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej. Dla zespołu to szansa na spokojniejsze przygotowanie poprawek i próbę usunięcia najsłabszych punktów samochodu.

Na torze efekty tych prac będzie można jednak sprawdzić dopiero podczas Grand Prix Miami w maju. McLaren ma już za sobą podobne odbicie po słabym początku sezonu 2024, ale tym razem skala zadania wygląda na większą. Powrót do czoła jest możliwy, tylko że same przemowy jeszcze nigdy nie dodały docisku.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl