⏱️ 6 min.

ADAC podsumował wyniki testów za 2026 r. Najlepsza okazała się jedna grupa samochodów

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

11-02-2026 07:02

Jeszcze niedawno auto elektryczne było dla wielu „obietnicą na raty”: drogie, pełne kompromisów i mocno podparte dopłatami. Teraz niemiecki ADAC po testach z 2025 roku pokazuje tabelę, w której góra rankingu należy do aut na baterie. I nie wygląda to jak chwilowa moda, tylko jak efekt dojrzewania technologii.

Rok 2024 był dla elektryków na Starym Kontynencie trudny. W Niemczech, czyli na największym rynku kontynentu, nagłe wycofanie publicznych dopłat mocno przyhamowało rejestracje. Europa urosła wtedy tylko symbolicznie: o 0,8%. W 2025 nastąpiło odbicie, ale bez fajerwerków: rejestracje aut elektrycznych wzrosły o 13,8%, a udział w rynku dobił do ok. 17% na kontynencie.

Porsche pozwane za wolne ładowarki domowe – właściciele Taycanów tracą cierpliwość

To już widać, ale nadal „na wdechu”, nie na pełnym sprintem. W takiej atmosferze część kupujących wciąż waha się między modelem spalinowym, hybrydą i elektrykiem. Do tego dochodzą nowe marki z Chin, często z ostrym cennikiem, ale z jakością i wygodą użytkowania, które trzeba dopiero poukładać w głowie (i sprawdzić w praktyce).

Co się zmieniło: elektryki wreszcie projektuje się jak elektryki

ADAC zwraca uwagę na prostą rzecz: pierwsze „nowoczesne” elektryki bywały przeróbkami aut spalinowych, z baterią upchniętą tam, gdzie akurat się dało. Efekt to kompromisy w przestrzeni, zużyciu energii i przede wszystkim w zasięgu. W nowszych konstrukcjach coraz częściej punkt wyjścia jest inny: platforma od początku pod napęd elektryczny. W praktyce zwykle oznacza to lepsze rozplanowanie wnętrza i mniej „protezy” w codziennym użytkowaniu.

Jako przykład podejścia „od zera” pojawia się Renault 5 w wersji elektrycznej. Nie jest liderem rankingu, ale według ADAC ważniejsze jest to, że zostało pomyślana jako elektryk od początku. Z tego ma wynikać wyraźnie lepszy komfort użytkowania niż w przypadku Renault Zoe. To brzmi jak drobiazg, dopóki nie zaczniesz żyć z autem na co dzień.

Zasięg i ładowanie: mniej teorii, więcej praktyki

W realnym użytkowaniu auta elektryczne ze średniego segmentu mają dziś osiągać ok. 400 km zasięgu. Miejskie elektryki kręcą się zwykle w widełkach 250–300 km. To wartości (prawie) wystarczające do codzienności, jeśli scenariusz nie polega na ciągłych trasach „od świtu do nocy”. Do przodu poszło też ładowanie. Tam, gdzie kiedyś wiele modeli kończyło zabawę na 50 kW i długie wyjazdy zamieniały się w planowanie jak w wojsku (tylko bez radości), dziś nawet przystępniejsze auta potrafią sensownie korzystać z szybkiego ładowania.

Przy akumulatorze 60 kWh obecne moce mają pozwalać skrócić czas spędzony przy ładowarce prawie o połowę względem wcześniejszych generacji.

112 aut, ponad 300 kryteriów i wynik, który trudno zagadać

ADAC przetestował w 2025 roku 112 modeli, z czego 52 były elektryczne. Oceny powstały na podstawie ponad 300 kryteriów: przestrzeń i komfort, zużycie energii, pojemność bagażnika, zachowanie przy manewrze awaryjnym, bezpieczeństwo, koszty i inne elementy składające się na „życie z autem”. Skala wyników wygląda tak: najlepsza nota to 1,6, najsłabsza 3,0.

Škoda Elroq i Enyaq w luksusowej wersji Laurin & Klement. Ceny od 226 000 zł

Co istotne, żaden model nie spadł poniżej poziomu „zadowalającego”, co samo w sobie jest dobrą informacją dla kupujących. A teraz sedno: aż 35 aut uzyskało notę poniżej 2,0, czyli poziom ogólny zrobił się naprawdę wysoki.

Top 5: pięć miejsc, jedna nota i same auta na baterie

Pięć pierwszych modeli ma identyczną notę 1,6 i wszystkie są elektryczne:

  • Skoda Elroq 85
  • Skoda Enyaq 85x Sportline
  • Audi Q6 e-tron performance
  • Audi A6 Avant e-tron performance
  • Mercedes-Benz EQS 450+ AMG Line

Te auta mają łączyć wysoki zasięg, dobrą sprawność energetyczną i szeroką użyteczność na co dzień. Audi A6 Avant e-tron performance wyróżnia się tu zasięgiem deklarowanym na 580 km i bardzo szybkimi czasami ładowania (warto pamiętać, że „deklarowane” nie zawsze równa się „zawsze w twoich warunkach”). ADAC traktuje to jako sygnał, że niemieccy producenci pozostają konkurencyjni, a sam model – niezależnie od napędu – ma być po prostu „do wielu zadań”.

Tuż za topem, z notą 1,7, robi się tłoczno i ciekawie. Wśród elektryków pojawiają się m.in. BMW i4 xDrive40, Cupra Tavascan, Mercedes-Benz CLA Coupé 250+ EQ i elektryczny Porsche Macan. W tej grupie jest też jeden wyjątek spalinowy: Skoda Superb Combi 2.0 TDI SCR Selection 4×4 DSG. To taki znak, że elektryk nie wygrał jeszcze wszystkiego, ale na górze tabeli wyraźnie rozdaje karty.

Środek stawki, który nie wygląda jak „środek”

Przedział ocen 1,8–2,0 jest według ADAC wyjątkowo gęsty. W tej grupie pojawia się sporo dzisiejszego „mainstreamu” elektryków, m.in.:

  • Hyundai Ioniq 5
  • Hyundai Ioniq 9
  • Kia EV3
  • Kia EV6
  • Volvo EX90

Volvo EX90

  • Volvo EC40
  • BMW iX2
  • Cupra Born VZ
  • Genesis GV60
  • Volkswagen ID.3 GTX

ADAC opisuje te auta jako przekonująco zbalansowane między osiągami, zasięgiem, komfortem i technologiami pokładowymi. Tesla Model Y, często wskazywana jako punkt odniesienia rynku, ma notę 1,9. To potwierdza, że nadal należy do najbardziej dopracowanych elektryków „tu i teraz”.

Chińskie marki: realny postęp, ale nie wszędzie

W autach z Chin wyniki są mieszane. W segmentach średnim i wyższym część modeli wypada bardzo dobrze. Nio EL8, elektryczny SUV wyceniany na ponad 100 000 euro (ok. ponad 421 480 zł), uzyskał notę 1,8 – na poziomie Volvo EX90. MG S5 EV i XPeng G6, oba z notą 2,0, mają wyglądać jak realne alternatywy dla europejskich punktów odniesienia, takich jak Volkswagen ID.4 czy Tesla Model Y.

W przypadku XPenga G6 uwagę przyciąga architektura 800 V. Ma ona pozwalać na bardzo wysokie moce ładowania prądem stałym i zejście z 20 do 80% pojemności akumulatora w ok. 12 minut. To brzmi jak „szybka kawa na stacji”, o ile infrastruktura i warunki faktycznie pozwolą utrzymać takie tempo. W tańszych segmentach ograniczenia są bardziej widoczne. BYD Atto 2 dostał notę 2,4 przez zasięg oceniony jako niski i długie czasy ładowania. BYD Dolphin Surf z notą 2,6 ma mieć problem, by dorównać europejskim miejskim elektrykom takim jak Citroën ë-C3 czy Fiat Grande Panda w wersji elektrycznej.

Xpeng G6

Dół rankingu: tanio, więc z kompromisami

Na końcu zestawienia widać głównie bardzo przystępne cenowo elektryki. Leapmotor T03, wyceniany na ok. 19 000 euro (ok. 80 081 zł), dostał notę 2,9. Ma 3,62 m długości i ograniczony zasięg, więc sensownie celuje przede wszystkim w miasto. Ostatnia jest Dacia Spring Electric z notą 3,0. To wynik lepszy niż w poprzedniej generacji, ale nadal ciągną się za nią te same problemy: surowy komfort, skromne osiągi i zasięg zmierzony w testach na poziomie 185 km.

Wniosek z tabeli: elektryk przestał być „eksperymentem”, ale nie każdy jest równy

Najmocniejszy sygnał z wyników ADAC jest prosty: elektryki nie tylko „dogoniły”, ale w ocenach jakości użytkowej weszły na górę rankingu i trzymają tam kilka segmentów naraz. To nie oznacza, że każdy elektryk jest świetny – różnice między modelami dalej są wyraźne – ale dziś trudniej już sprzedać opowieść, że technologia sama w sobie „nie dowozi”. Raczej: jedne auta dowożą, inne wciąż liczą, że użytkownik się przyzwyczai.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl