Alfa Romeo przesuwa Giulię i Stelvio. Nowe generacje dopiero w 2028, ale Quadrifoglio wraca do gry

Jeśli ktoś liczył, że Alfa Romeo wreszcie przyspieszy z następcami dwóch swoich kluczowych modeli, to właśnie dostał zimny prysznic. Nowe generacje Giulii i Stelvio mają pojawić się dopiero około 2028 roku, bo elektryczna rewolucja okazała się wolniejsza, niż planowano.
Dlaczego 2028? Bo rynek nie chce biec w jednym tempie
Szef Alfa Romeo Santo Ficili tłumaczy, że marka ma działać „pod klienta”, a popyt na napędy elektryczne rozwija się nierówno w zależności od kraju. W praktyce oznacza to konieczność utrzymania szerokiej gamy silników, tak żeby odpowiadać na różne oczekiwania rynków, przy jednoczesnym trzymaniu się regulacji. W tle są też europejskie dyskusje o tym, czy po 2035 roku sprzedaż nowych aut ma być wyłącznie w 100% elektryczna, czy dopuszczone zostaną inne rozwiązania. Santo Ficili (CEO Alfa Romeo) mówi:
Jesteśmy na rynku, żeby spełniać oczekiwania naszych klientów. Jeśli chodzi o potencjalny popyt na auta elektryczne, patrząc na nasz kraj trudno wyobrazić sobie tak silne przyspieszenie sprzedaży. W różnych państwach sytuacja wygląda inaczej, dlatego musimy mieć gamę produktów i silników, która zaspokoi każde oczekiwanie. Jeśli spojrzę na świeżo zaktualizowaną Tonale, nadal oferujemy to auto także z silnikiem Diesla, bo na taki napęd jest zapotrzebowanie, szczególnie we Włoszech. Oczywiście musimy też respektować zasady: środowisko wymaga od nas działania, więc nawet myśląc o silnikach spalinowych trzeba zakładać przyszłą ewolucję, która obniży emisje. W przypadku kolejnych Giulii i Stelvio zakładaliśmy szybszą transformację elektryczną, niż faktycznie zachodzi, więc musieliśmy zmienić plany, a nowe generacje tych modeli pojawią się orientacyjnie w 2028 roku.
Giulia i Stelvio zostają do końca 2027. Bez „operacji plastycznej”, za to z animacją
Zanim pojawią się następcy, obecne Giulia i Stelvio mają pozostać w produkcji do końca 2027 roku. Szef marki podkreśla, że nie planuje ruszać ich stylistyki (bo jego zdaniem wciąż wygląda dobrze), za to zapowiada „dużo animacji” w postaci wersji specjalnych, opartych o już dostępne konfiguracje silnikowe. Cel jest jasny: utrzymać zainteresowanie i jednocześnie nie zjechać wartości aut już kupionych przez klientów.
Quadrifoglio wraca do zamówień. Z pakietem Collezione i logiką Bottega Fuoriserie
Ważna informacja dla fanów wersji z koniczynką: dealerzy poprosili o ponowne otwarcie zamówień na Quadrifoglio, bo klienci nadal ich chcą. Marka miała zainwestować w dopięcie homologacji i pierwsze Quadrifoglio wracające do produkcji mają być oferowane z personalizacją „Collezione”, zgodną z podejściem programu Bottega Fuoriserie. Bottega Fuoriserie ma dawać możliwość dopasowania auta do gustu klienta (kolory, wykończenia, detale).
Ficili zaznacza przy tym, że takie personalizacje częściej dotyczą wyższej półki, a wdrażanie ma być stopniowe, bez „upijania się” samą ideą. Program ma działać też w Maserati, a sieć dealerska ma być szkolona pod obsługę bardziej wymagającej klienteli, która oczekuje auta „na miarę”.
Tonale po aktualizacji: nowy przód, Alcantara i dopracowane hybrydy, ale diesel zostaje
W przypadku Tonale po odświeżeniu mowa jest o zmianach z przodu nadwozia, tak żeby był bardziej spójny z nowym kierunkiem stylistycznym marki. W kabinie pojawiają się nowe materiały, w tym biała i czarna Alcantara (deklarowane jako bardzo efektowne). Zmiany obejmują też poszerzenie rozstawu kół, nowe obręcze oraz dopracowanie układów hybrydowych: przejścia między pracą silnika spalinowego i elektrycznego mają być płynniejsze. A diesel? Zostaje w ofercie, bo wg marki nadal jest na niego popyt, szczególnie na rynku włoskim.
Junior: 60 tys. sprzedanych aut. Tonale: 100 tys. wyprodukowanych sztuk
Jeśli chodzi o Juniora, Ficili mówi wprost: auto sprzedaje się dobrze nie tylko we Włoszech, ale też m.in. we Francji i innych krajach europejskich. Od debiutu klientów znalazło już 60 000 egzemplarzy, co określa jako wynik ponad oczekiwania. Z kolei o Tonale pada liczba 100 000 wyprodukowanych sztuk. Pada też pytanie o rozbudowę gamy hybrydowej dla Juniora i Tonale, ale odpowiedź jest zachowawcza: na razie „jest dobrze tak, jak jest”, bez obietnic szybkiego poszerzania oferty.
33 Stradale to pokaz możliwości: 33 sztuki i potencjał na kolejne „szyte” auto
33 Stradale ma pozostać autem dla „bardzo niewielu”: produkcja obejmuje 33 egzemplarze. Ficili sugeruje jednak, że po zakończeniu tej serii marka może rozważyć kolejną wyjątkową konstrukcję, budowaną w podobnej logice Bottega Fuoriserie, czyli blisko klienta i pod jego wymagania.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Volkswagen w kryzysie. Zarząd widzi zagrożenie dla istnienia całego koncernu

Formuła 1 na kursie do osiągnięcia neutralności emisyjnej w 2030

Używana Kia Sportage IV: który silnik wybrać i na co uważać? Oto odpowiedź

BMW obniża prognozy na 2026 rok. Chiny i Bliski Wschód psują wszystko



