Alpine A110 zakończyło produkcję po dziewięciu latach i 28 701 zbudowanych egzemplarzach. Druga generacja francuskiego coupe z Dieppe stała się jednym z najciekawszych kontrargumentów wobec trendu coraz cięższych aut sportowych, bo postawiła na niską masę, kompaktowe nadwozie i lekkość prowadzenia. Następca jest już w drodze, a pierwszy prototyp ma pokazać kierunek rozwoju modelu podczas Goodwood Festival of Speed 2026 w lipcu.
Masa i prowadzenie
Alpine A110 nie zbudowało swojej pozycji na osiąganej mocy na papierze. Podstawowa wersja miała 250 KM i masę 1103 kg, co pozwoliło marce zagrać zupełnie inną kartą niż wielu rywali. W segmencie, w którym często dokłada się kolejne konie mechaniczne, Alpine odpowiedziało redukcją masy i mniejszymi gabarytami.
właśnie dlatego A110 porównywano z Porsche Caymanem, choć jego charakter bliżej odwoływał się do filozofii pierwszego Lotusa Elise. Lekkość prowadzenia stała się znakiem rozpoznawczym modelu, wokół którego zgromadziło się wierne grono fanów-purystów.
Dieppe zbudowało mniej niż 30 tys. egzemplarzy
Produkcja drugiej generacji Alpine A110 ruszyła po premierze z 2017 roku i zakończyła się wynikiem 28 701 sztuk. To nie jest wolumen, który robi wrażenie na masowych producentach, ale w przypadku wyspecjalizowanego samochodu sportowego liczba ma inne znaczenie.
A110 było projektem niszowym, wymagającym i nieoczywistym biznesowo. Model powstawał w czasach coraz ostrzejszych regulacji oraz coraz większej presji na rentowność. W takim otoczeniu lekkie, dwumiejscowe coupe z silnikiem umieszczonym centralnie wyglądało jak relikt z innej epoki. I właśnie dlatego jego obecność na rynku była tak cenna.

fot. Alpine
Alpine poprawiało A110, ale pierwowzór pozostał najważniejszy
W kolejnych latach gama A110 ewoluowała. Alpine usztywniło zawieszenie i podniosło moc odmiany wariantu S do 300 KM, a wersja R przesunęła punkt ciężkości w stronę jazdy torowej. Jak zauważyło „evo”, A110 R nadal najlepiej sprawdzało się na zwykłych drogach, co najlepiej oddaje bazowy charakter tego projektu.
Najdalej poszła jednak finalna odmiana Ultime – Alpine niemal całkowicie przebudowało samochód, wprowadzając nową skrzynię biegów i przeprojektowane ramy pomocnicze. Mimo to, żadna późniejsza wersja nie przyćmiła pierwotnego A110. To właśnie oryginał najpełniej oddawał sens całej tej konstrukcj
Były kompromisy, ale nie odebrały autu charakteru
A110 nie było samochodem idealnym. Kabina miała ograniczenia wynikające z opakowania technicznego, a silnikowi brakowało bardziej emocjonalnego brzmienia. Manualna skrzynia biegów pozostawała tylko kuszącą myślą, bo Alpine od początku zaprojektowało model wokół dwusprzęgłowej przekładni.
Taka decyzja pozwoliła ograniczyć koszty i uniknąć zbędnej złożoności projektu. W realiach rynku, który wyraźnie zwrócił się w stronę przekładni dwusprzęgłowych, wprowadzenie manualnej skrzyni biegów byłoby zbyt dużym ryzykiem biznesowym.

fot. Alpine
Gordon Murray też widział w A110 wzorzec
Znaczenie Alpine A110 wykroczyło poza własny segment. Samochód stał się jednym z punktów odniesienia dla pracy nad prowadzeniem i komfortem GMA T.50. A110 zajęło też szczególne miejsce w garażu Gordona Murraya jako jego auto do codziennej jazdy. To sporo mówi o pozycji francuskiego coupe. A110 nie wygrało rynku skalą, za to zdominowało dyskusję o tym, czym może być współczesny samochód sportowy. W czasach dużej mocy i coraz cięższych konstrukcji przypomniało, że reakcje, balans i niska masa nadal potrafią znaczyć więcej niż sama liczba koni mechanicznych.
Następca ma otrzymać platformę pod różne napędy
Alpine nie zamyka historii modelu razem z końcem produkcji obecnej generacji. Następca powstaje na platformie Alpine Performance Platform, która ma obsługiwać napędy elektryczne i spalinowe. Marka chce zachować przy tym kluczowe cechy A110: niską masę i sprytne opakowanie techniczne.
Pierwszy prototyp nowej generacji ma zostać pokazany podczas Goodwood Festival of Speed 2026. Oczekiwania są wysokie, bo poprzednik nie był tylko kolejnym coupe w katalogu. Był samochodem, który przez dziewięć lat konsekwentnie przypominał, że lekkość prowadzenia to nie nostalgiczne wspomnienie, tylko konkretna przewaga inżynieryjna.









