Arabia Saudyjska wznowiła pracę strategicznego rurociągu Wschód-Zachód, który pozwala transportować ropę do portu Janbu nad Morzem Czerwonym z pominięciem cieśniny Ormuz. Instalacja na razie działa z ograniczoną wydajnością, ale już sama informacja o jej uruchomieniu pomogła obniżyć ceny ropy na światowych rynkach.
Rurociąg znów pracuje po ataku dronów
Praca instalacji została wstrzymana 11 września po ataku dronów, który uszkodził trzy stacje pomp. Arabia Saudyjska obwiniła o uderzenie irackie grupy zbrojne. Według źródeł Reutersa rurociąg został ponownie uruchomiony 22 września, choć początkowo tłoczenie odbywa się przy niewielkiej wydajności.
To szczególnie istotna infrastruktura w obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Rurociąg umożliwia przesyłanie ropy ze wschodniej części Arabii Saudyjskiej do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, dzięki czemu surowiec może trafić na eksport bez konieczności przepływania przez cieśninę Ormuz.
Przepustowość: 7 mln baryłek ropy dziennie
Saudi Aramco dąży do przywrócenia przepływu na poziomie około 4 mln baryłek dziennie. To mniej niż maksymalna przepustowość rurociągu, która wynosi 7 mln baryłek na dobę. W ostatnim okresie trasą tą kierowano do Janbu około 4 mln baryłek dziennie, czyli ilość odpowiadającą mniej więcej 4% światowej podaży ropy.
Według źródła Reutersa związanego z sektorem bezpieczeństwa osiągnięcie 40% maksymalnej przepustowości powinno zająć kilka dni. Pełne przywrócenie możliwości instalacji może natomiast wymagać od sześciu do ośmiu tygodni. Inne źródło branżowe mówi o okresie do sześciu tygodni.
Skala uszkodzeń nie była symboliczna. Atak objął trzy spośród 11 stacji pomp obsługujących rurociąg. Instalacja ma ponadto dwie oddzielne stacje redukcji ciśnienia.
Ropa z Janbu trafia na tankowce
Ponowne uruchomienie rurociągu pozwala wznowić dostawy surowca również do rafinerii Saudi Aramco położonych nad Morzem Czerwonym. Jednocześnie otwiera drogę do ponownego eksportu ropy przez port Janbu.
Według informacji przekazanych Reutersowi jeden z pierwszych ładunków po przerwie miał zostać załadowany w Janbu i skierowany do Chin. Handlowcy przygotowywali się również do wznowienia saudyjskich dostaw, kierując tankowce m.in. w rejon egipskiego Port Said oraz Sidi Kerir.
Brent potaniał 2 dolary za baryłkę
Informacja o powrocie rurociągu do pracy szybko odbiła się na rynku. Cena ropy Brent spadła o ponad 2 dolary za baryłkę, zbliżając się do poziomu 97 dolarów (ok. 370 zł). Był to najniższy poziom od 8 września.
Na spadek cen wpływały także inne sygnały wskazujące na możliwość poprawy dostępności surowca z Bliskiego Wschodu. Iran sygnalizował możliwość ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, a Arabia Saudyjska zwiększyła liczbę załadunków w porcie Ras Tanura.
Wznowienie pracy rurociągu Wschód-Zachód nie oznacza jeszcze powrotu do normalnej sytuacji. Przywrócenie pełnej przepustowości potrwa kilka tygodni, ale dla rynku ważny jest już sam fakt, że alternatywna wobec cieśniny Ormuz trasa eksportowa ponownie funkcjonuje.






