Audi A2 wraca po latach. Ma być małym elektrykiem o praktycznym nadwoziu

Audi oficjalnie zapowiada powrót modelu A2 w postaci nowego A2 e-tron. Debiut najmniejszego elektrycznego modelu wejściowego marki zaplanowano na jesień, a auto ma połączyć miejską użyteczność z naciskiem na efektywność i zrównoważony charakter. Audi zapowiada, że w najbliższym czasie skupi się na obu krańcach gamy modelowej.
Na szczycie oferty pojawi się SUV Q9, a po drugiej stronie portfolio miejsce zajmie właśnie A2 e-tron. Nowy model wyraźnie nawiązuje do pierwotnego A2 sprzed ponad 25 lat. Tamten samochód uchodził za wzór efektywności i niskiego zużycia paliwa, a nowa interpretacja ma przenieść tę ideę do świata aut elektrycznych.
Nadwozie ma stawiać na praktyczność
Pierwsza szkica pokazuje sylwetkę bliską małemu vanowi lub kompaktowemu jednobryłowemu hatchbackowi. Z przodu widać wąskie reflektory znane z innych współczesnych modeli marki, a całość uzupełnia wysoki dach, który mocno opada w tylnej części nadwozia.
Audi kieruje ten projekt do klientów, którzy oczekują praktycznego auta miejskiego o wysokim poziomie zrównoważenia. Samochód ma być oszczędny i cyfrowo połączony z otoczeniem, a takie cechy mają pomóc marce mocniej zainteresować młodszych odbiorców.
Produkcja zostanie w Niemczech
A2 e-tron będzie powstawać w Ingolstadt, więc pozostanie modelem produkowanym w Niemczech. Dla Audi ma to być także ważny element transformacji europejskich fabryk, a dla regionu oznacza napływ nowych miejsc pracy.
Powrót nazwy A2 pokazuje też, że marki coraz chętniej sięgają po rozpoznawalne oznaczenia z przeszłości, ale nadają im zupełnie nową rolę. W tym przypadku nie chodzi jednak o prostą nostalgię, tylko o próbę zbudowania nowoczesnego miejskiego elektryka bez udawania, że każdemu potrzebny jest kolejny wielki SUV.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”



