Audi zakończyło produkcję R8 w 2024 roku, ale temat następcy wraca szybciej, niż można było zakładać. Szef tej niemieckiej marki, Gernot Döllner, zasugerował, że nowe wcielenie supersamochodu mogłoby skorzystać z rozwiązań Lamborghini Temerario, w tym z hybrydowego układu V8 plug-in.
Audi już pracuje nad elektrycznym samochodem sportowym opartym na technice Porsche, ale to nie musi być najmocniejszy ani najbardziej emocjonalny model w gamie. Wypowiedzi Döllnera sugerują, że ta niemiecka marka nie zamyka drzwi przed klasycznie rozumianym supersamochodem z centralnie umieszczonym silnikiem.
To ważne, bo R8 przez lata było właśnie takim autem: szybkim i blisko spokrewnionym z Lamborghini.
Szef Audi nie uciekł od pytania o V8
Do wymiany zdań doszło przy okazji premiery nowego Audi RS5 w Austrii. Ten model korzysta z hybrydowego układu plug-in z silnikiem V6, który osiąga łącznie 639 KM. Rozmowa szybko zeszła jednak na przyszłość silników V8 w Audi.
Gernot Döllner przyznał, że jest fanem takiej jednostek. Gdy padł temat ewentualnego następcy R8, powiązanego technicznie z Lamborghini Temerario, odpowiedział krótko: „dobry pomysł” i się roześmiał. To nie jest formalna zapowiedź, ale w świecie motoryzacyjnych aluzji brzmi jak mocne puszczenie oka.
Lamborghini Temerario jako techniczny punkt wyjścia
Najciekawszy trop prowadzi do układu napędowego Temerario. Szef Audi chwalił V8 z Lamborghini i zwrócił uwagę na jego charakter, w tym możliwość osiągania 10 000 obr./min. Döllner mówił też o tym, że Grupa Volkswagen może łączyć różne rozwiązania techniczne i budować na ich bazie samochody o wyraźnie własnej tożsamości.
To pasuje do historii R8. Pierwsza generacja, produkowana od 2006 roku, była blisko spokrewniona z Lamborghini Gallardo. Druga, pokazana w 2015 roku, dzieliła techniczne fundamenty z Huracanem. Trzecia mogłaby więc powtórzyć ten schemat, ale już bez wolnossącego V10.
R8 bez V10? To byłby koniec pewnej epoki
Poprzednie Audi R8 zapisało się w pamięci głównie dzięki silnikowi V10. Był on jego znakiem rozpoznawczym i jednym z ostatnich przykładów starej szkoły supersamochodów. Produkcja zakończyła się jednak w 2024 roku, a Audi nie pokazało wtedy bezpośredniego następcy.
Nowy model, jeśli powstanie, prawdopodobnie nie będzie próbował udawać poprzednika. Hybrydowy układ V8 plug-in oznaczałby zmianę charakteru, ale niekoniecznie rezygnację z emocji. Wysokoobrotowe V8 z Lamborghini może być dla Audi sposobem na połączenie osiągów, elektryfikacji i mechanicznego temperamentu.
Audi może mieć dwa różne auta sportowe
Elektryczny sportowy model oparty na technice Porsche ma pojawić się wcześniej, ale jego rola może być inna. Taki samochód budowałby nowy rozdział Audi Sport w świecie aut na prąd. Potencjalne R8 z techniką Lamborghini byłoby z kolei bardziej bezpośrednim spadkobiercą supersamochodowej linii marki.
Döllner podał jako przykład Audi Concept C, które wykorzystuje platformę Porsche, ale ma zachować własny charakter. Ten sam sposób myślenia można przenieść na R8. Technika z Grupy Volkswagen nie musi oznaczać kopii Lamborghini z innym znaczkiem, choć internet i tak będzie czekał z linijką w ręku.
Powrót R8 nadal nie jest przesądzony
Audi nie potwierdziło jeszcze prac nad trzecią generacją R8. Wypowiedź szefa marki tworzy jednak wyraźnie więcej niż zwykłą kurtuazję. Po zakończeniu produkcji poprzednika i debiucie Lamborghini Temerario pojawił się gotowy punkt technicznego zaczepienia.
Dla Audi taki samochód miałby sens wizerunkowy. Marka odzyskałaby model halo, który nie byłby wyłącznie elektrycznym eksperymentem, lecz pełnoprawnym supersamochodem z hybrydowym napędem. Jeśli R8 wróci, najpewniej wróci już w zupełnie innej epoce.







