MotoGuru.pl

Auta elektryczne w ciągu własnego życia potrzebują nawet 400 razy mniej surowców niż spalinowe

Transport & Enviroment – kampania na rzecz czystego transportu w Europie – porównała zapotrzebowanie samochodu elektrycznego na surowce z zapotrzebowaniem auta spalinowego. Wyniki są druzgocące. Zgadnijcie, dla której ze stron!

Elektromobilność przyspiesza. I to w zatrważającym tempie. Obecnie nabiera szybkości niemal rozpędzonej kuli śnieżnej, toczącej się ze stromej góry. Owszem, przeszkód na jej drodze jest bardzo wiele. To choćby konieczność pokrycia zapotrzebowania na prąd, stworzenia odpowiedniej infrastruktury do ładowania oraz wydajnej technologii dotyczącej samych baterii.

Infrastruktura dla aut elektrycznych nadal jest skromna.

Ale pędu ku elektromobilności nie da się zatrzymać, o czym przekonuje choćby najnowsze badanie kampanii na rzecz czystego transportu w Europie. Jej specjaliści porównali materiały, jakie są potrzebne do wyprodukowania i funkcjonowania samochodu elektrycznego w trakcie jego życia z tym, co wytwarza klasyczny pojazd spalinowy.

Ogniwa kontra paliwa

Początkowy koszt w przypadku tego pierwszego jest oczywiście wyższy. Do wyprodukowania ogniw akumulatora potrzeba około 160 kg metali (w tym m.in. lit, kobalt, nikiel), ale później nie emitują one bezpośrednio do atmosfery żadnych szkodliwych substancji.

Po lewej: ilość odpadu, jaka zostanie po bateriach auta elektrycznego. Po prawej: paliwo spalone przez konwencjonalny samochód.

Co innego modele spalinowe. Przyjmuje się, że w cyklu swojego życia auta benzynowe spalają blisko 17 000 litrów benzyny, a modele wysokoprężne – około 13 500 litrów oleju napędowego. Przy okazji emitują one toksyczne substancje oraz potworne ilości dwutlenku węgla, przyczyniając się do globalnego ocieplenia.

Aby lepiej zobrazować, jaka to ilość paliwa, wystarczy ustawić baryłki ropy jedna na drugiej. Stworzyłyby one wieżę pnącą się ku górze na 70 do 90 metrów, czyli mniej więcej tak wysoką, jak 25-piętrowy budynek mieszkalny.

A co zostaje po elektrykach? Podczas recyklingu ich baterii odzyskuje się większość metali, ale nie wszystkie. Przyjmuje się, że pozostaje po nich około 30 kg odpadów, co daje wielkość przeciętnej piłki do gry w „nogę”. Wśród nieodzyskanych elementów mamy około 1,8 kg litu, 0,4 kg kobaltu oraz 1,4 kg niklu. Dla porównania waga benzyny lub oleju napędowego dla przeciętnego pojazdu jest więc około 300-400 razy wyższa niż odpady pozostałe po akumulatorze. Daje do myślenia, co?

Auta elektryczne są duże lepsze dla klimatu niż spalinowe.

Ogólnie rzecz biorąc samochody elektryczne są znacznie lepsze dla naszego klimatu niż spalinowe. W ciągu całego cyklu użytkowania potrzebują aż o 58% energii mniej niż modele na benzynę lub olej napędowy. Ba, nawet w Polsce, która ma „najbrudniejszą” (na ogromną skalę wykorzystujemy węgiel) sieć energetyczną w całej Unii Europejskiej, pojazdy elektryczne przyczyniają się do niższej emisji dwutlenku węgla niż spalinowe. Różnica między nimi wynosi 22%, oczywiście na korzyść tych pierwszych.

Z czasem do produkcji baterii będzie potrzeba mniej surowców

Ale to nie wszystko. Różnica ta będzie się jeszcze bardziej powiększać, ponieważ postęp technologiczny, jaki obecnie obserwujemy w rozwoju akumulatorów sprawi, że w ciągu najbliższej dekady ilość litu niezbędnego do ich wytworzenia spadnie o 1/2, ilość kobaltu o 3/4, a niklu – o 1/5.

Fabryki akumulatorów: obecne i planowane.

W 2035 roku ponad jedna piąta litu i 65% kobaltu niezbędnego do wyprodukowania nowej baterii może pochodzić z recyklingu – wynika z badania T&E. Poza tym zmniejszy się zapotrzebowanie na nowe materiały, czego nie można powiedzieć w przypadku konwencjonalnych aut spalinowych. Dzięki temu Europa będzie musiała importować miej surowców.

Większa niezależność

Już w 2021 roku na terenie Europy będzie wytwarzana wystarczająca ilość akumulatorów, aby zaspokoić potrzeby wytwórców samochodów ze Starego Kontynentu. T&E obliczyło, że dzięki stałemu wzrostowi liczby fabryk akumulatorów (pod koniec dekady mają być już 22 potężne zakłady produkcyjne) produkcja w 2025 rok wyniesie 460 Gwh (to wystarczy dla 8 milionów samochodów elektrycznych), by w 2030 roku osiągnąć pułap 700 GWh.

Przewidywany wzrost produkcji i zapotrzebowania na akumulatory w Europie.

Taka perspektywa oznacza jeszcze jedną korzyść. Otóż obecnie Europa jest bardzo mocno uzależniona od innych regionów świata, skąd szerokim strumieniem płynie ropa naftowa. Rozwój elektromobilności, a także zwiększona wydajność akumulatorów i ich recykling sprawią, że Unia Europejska będzie dużo bardziej samowystarczalna. Inaczej mówiąc import surowców potrzebnych do wytworzenia baterii ma być znacznie mniejszy niż samej ropy.

Lucien Mathieu, analityk ds. transportu i e-mobilności w T&E:

Jest to dalekie od obecnej sytuacji, w której europejska flota samochodowa jest niemal całkowicie zależna od importu ropy naftowej. Zwiększona wydajność akumulatorów i recykling sprawią, że Unia Europejska będzie znacznie mniej zależna od importu surowców niż w przypadku ropy naftowej.