Bayon to miejski crossover od Hyundaia

Mateusz Struk – zastępca redaktora naczelnego

Mateusz Struk

Ford Puma, Nissan Juke i Volkswagen T-Cross mają nowego konkurenta – Hyundaia Bayona. Do salonów trafi latem tego roku z ceną od około 77 000 do 106 000 zł w zależności od wersji.

Bazuje na modelu i10 i ma napęd wyłącznie na przednią oś. Mierzy 4,18 m długości, 1,77 m szerokości i 1,49 mm wysokości, przy rozstawie osi równym 2,58 m. Jego nazwa nawiązuje do stolicy Francji, co jednoznacznie oddaje zamysł projektantów. To pseudoterenowe auto zostało bowiem opracowane stricte z myślą o rynku europejskim. 

Wyróżnia się nieco podwyższonym prześwitem, czarnymi osłonami w dolnej części nadwozia i nielakierowanymi zderzakami. Tylne światła są połączone poziomą listwą, pod którą część powierzchni klapy bagażnika pomalowano na czarno, tak samo zresztą jak dach, przednie słupki oraz lusterka. Z przodu znajdziemy smukłe światła również ze sobą połączone, tym razem czarną listwą. 

Hyundai Bayon – wnętrze

Właściciele i20 poczują się we wnętrzu Bayona jak w domu ze względu na uderzające podobieństwo obu kokpitów. Wszystkie wersje wyposażone są w 10,25-calowy wyświetlacz zastępujący zestaw wskaźników w desce rozdzielczej. Pośrodku, nad konsolą centralną, znajdziemy ekran systemu multimedialnego o przekątnej 8 lub 10,25 cala. Bagażnik pomieści od 411 litrów do 1205 litrów po złożeniu tylnych siedzeń. 

Ma kosztować mniej więcej od 77 000 do 106 000 zł w zależności od wersji.

Hyundai Baycon – silniki i osiągi

W momencie debiutu klienci będą mieli do wyboru zaledwie dwa silniki – 1,2-litrowy o mocy 85 KM, współpracujący z 5-biegowa przekładnią ręczną lub trzycylindrowy o pojemności 1.0 w dwóch wariantach mocy – 100 lub 120 KM. Oba dysponują maksymalnym momentem obrotowym 172 Nm. Standardowo korzystają z układu mild hybrid 48v oraz mogą współpracować z 6-biegową skrzynią ręczną lub 7-biegowym automatem DCT. 

Różnice w osiągach są wręcz marginalne. Rozpędzenie się do pierwszej setki ze startu zatrzymanego zajmuje 10,7 lub 10,3 s w przypadku egzemplarzy wyposażonych w tradycyjny mechanizm zmiany biegów. W „leniuchu” osiągnięcie tej samej prędkości trwa aż sekundę dłużej… Tak więc w plebejskim wyścigu spod świateł można postawić wszystkie monety na gołą bieda wersję z ręczną przekładnią i mocą 100 KM, która skutecznie pokaże 120-konnemu wariantowi z DCT, gdzie raki zimują.

Tagi: Bayon, Hyundai

O autorze

Mateusz Struk – zastępca redaktora naczelnego

Mateusz Struk

Zastępca redaktora naczelnego
Dziennikarz i wydawca z ponad 13-letnim stażem w mediach ogólnokrajowych i branżowych. Doświadczenie zdobywał na łamach serwisów RadioZET.pl, Antyradio.pl, Interia Motoryzacja oraz ForzaItalia.pl, a także na antenie Radia Hobby, gdzie współprowadził audycje. Współpracował również z wiodącymi tytułami prasowymi, takimi jak Tygodnik Motor, miesięcznik Auto Moto czy Auto Motor i Sport.Prywatnie pasjonat motorsportu i wirtualnego ścigania oraz promotor simracingu. Od 2019 roku zarządza i współtworzy zespół simracingowy ForzaItalia.pl eRacing. Jest też czynnym kierowcą i niestraszne mu są 24-godzinne wyścigi długodystansowe. Fan mechanicznych, tylnonapędowych samochodów. 

© 2026 MotoGuru.pl