⏱️ 4 min.

Bentley Bacalar stracił ponad 4 mln zł po 1131 km. Kolekcjonerzy odwrócili wzrok

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

15-12-2025 11:12
Bentley Bacalar stracił ponad 4 mln zł po 1 131 km. Kolekcjonerzy odwrócili wzrok

Superseryjne, ręcznie budowane auta z reguły nie tracą na wartości. Przynajmniej tak brzmi legenda, którą rynek lubi powtarzać. Przypadek Bentleya Bacalar brutalnie ją podważył. Roadster za ponad 7,2 mln zł, wyprodukowany w zaledwie 12 egzemplarzach, po przejechaniu symbolicznych 1131 km sprzedał się na aukcji za nieco ponad 3,15 mln zł. To nie korekta ceny – to finansowe tąpnięcie.

Bentley Bacalar od początku miał być pokazem możliwości działu Mulliner i demonstracją luksusu bez kompromisów. Auto zaprezentowano jako ultrarzadki, ręcznie budowany roadster, który miał trafić wyłącznie do najbardziej zamożnych klientów marki. Cena startowa wynosiła 2 mln dolarów, czyli około 7 205 400 zł. Produkcję ograniczono do 12 sztuk, co w teorii gwarantowało kolekcjonerską przyszłość usłaną zielonymi banknotami. Bentley Bacalar stracił ponad 4 mln zł po 1 131 km. Kolekcjonerzy odwrócili wzrok

Aukcja w Abu Dhabi i zimny prysznic dla marki

Podczas weekendu Formuły 1 w Abu Dhabi dom aukcyjny RM Sotheby’s zorganizował jedną z najbardziej ekskluzywnych licytacji roku. Wśród wystawionych aut znalazł się Bentley Bacalar z 2021 roku, pochodzący z prywatnej kolekcji w Monako. Samochód miał jednego właściciela i przebieg zaledwie 1131 km, czyli praktycznie był jak nowy.

Wbrew oczekiwaniom, licytacja nie wzbudziła entuzjazmu miliarderów obecnych na miejscu. Egzemplarz opuścił aukcję z kwotą 876 785 dolarów, co po przeliczeniu daje około 3 158 000 zł. Oznacza to stratę przekraczającą 4 mln zł względem ceny wyjściowej. Przy tak niewielkim przebiegu i ekstremalnej rzadkości wynik był dla wielu obserwatorów szokujący.

Dlaczego Bacalar nie zachwycił kolekcjonerów

Co czyni wynik jeszcze bardziej zaskakującym, to kontekst wydarzenia. Abu Dhabi w weekend F1 to miejsce, gdzie rzadkie samochody często zmieniają właścicieli impulsywnie, a ceny potrafią szybować. Tym razem było inaczej. Bentley Bacalar nie przekonał nawet najbardziej zamożnych klientów. Jak zauważyli obserwatorzy aukcji, problemem mogło być postrzeganie modelu jako zbyt bliskiego seryjnemu Continentalowi GTC.

Dobrze skonfigurowany Continental GTC kosztuje niewiele ponad 300 000 dolarów, czyli około 1,08 mln zł. Bacalar, mimo indywidualnej karoserii i ręcznego wykończenia, był wyceniony na ponad sześciokrotność tej kwoty. Dla wielu kolekcjonerów różnica okazała się trudna do obrony w długim horyzoncie.

Egzemplarz numer pięć – specyfikacja i detale

Wystawiony na aukcji Bacalar był piątym z dwunastu wyprodukowanych egzemplarzy. Nadwozie polakierowano w kolorze Memphis Red – głębokim, nasyconym odcieniu czerwieni, który podkreśla ekstrawaganckie proporcje auta. Całość uzupełniają 22-calowe felgi o trójwarstwowym wykończeniu, z polerowanymi powierzchniami i satynowymi detalami w kolorze niklu. Bentley Bacalar stracił ponad 4 mln zł po 1 131 km. Kolekcjonerzy odwrócili wzrok Wnętrze utrzymano w równie wyrafinowanym stylu. Kabinę obszyto skórą w odcieniu Linen, zestawioną z ciemnymi, bordowymi akcentami. W środku znalazły się także forniry Vavona, elementy z satynowego niklu oraz chromowane dodatki. To konfiguracja, która bez trudu pasowałaby do willi na Lazurowym Wybrzeżu albo powolnych przejazdów ulicami Monako.

Ekskluzywność to dziś za mało

Historia Bacalara pokazuje, że sama limitowana produkcja nie gwarantuje już wzrostu wartości. Rynek kolekcjonerski stał się bardziej selektywny, a klienci coraz częściej analizują, czy dany model rzeczywiście wnosi coś unikalnego, czy tylko kosztowną reinterpretację istniejącej konstrukcji.

Jak oceniali komentatorzy rynku, Bentley liczył na to, że aura wyjątkowości i ręcznego rzemiosła wystarczy, by Bacalar stał się bezpieczną lokatą kapitału. Na razie tak się nie stało. Auto może z czasem znaleźć swoje miejsce w historii marki, ale na dzień dzisiejszy nie spełniło oczekiwań jako inwestycja. Bentley Bacalar stracił ponad 4 mln zł po 1 131 km. Kolekcjonerzy odwrócili wzrok Czy sytuacja zmieni się w przyszłości, gdy wszystkie egzemplarze znikną z rynku i trafią do zamkniętych kolekcji? To możliwe. Jednak aukcja w Abu Dhabi pokazała jedno: nawet w świecie ultraluksusu hype potrafi wyparować szybciej, niż Bentley zdąży polakierować kolejny detal ręcznie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.