Bentley EXP 9 F z zasłoniętymi oczami

Moje obawy i koszmary senne nabrały realnych kształtów. Oto Bentley zaprezentował swojego pierwszego w historii SUV-a o odrażającej nazwie EXP 9 F, przywodzącej na myśl chińską motoryzację, a nie samochodową arystokrację!
Continental brzmi przy nim niczym poezja, nie wspominając o Mulsanne. Całe szczęście, że na razie to tylko koncept, choć z drugiej strony tak odrażający koncept nie wróży nic dobrego seryjnemu autu!
Jeśli nie potraficie przejść obok jego wyglądu obojętnie, to nie macie po co czytać dalszej części. Mi w sumie też się nie chce pisać nic więcej, gdy patrzę na jego zdjęcie, dlatego będę to robił z zasłoniętymi oczami.
Auto, jak każdy Bentley i przy okazji prototyp, zostało wykonane ręcznie. Anglicy opisują je jako ultraluksusowy SUV o bardzo zaawansowanej technologii. Pod jego maską skrywa się potężny, podwójnie doładowany silnik W12, połączony z 8-stopniową przekładnią automatyczną.
Według Bentleya linia nadwozia EXP 9 F jest charakterystyczna dla Blowera z końca lat dwudziestych. Ciekawym rozwiązaniem są wloty powietrza z malutkimi turbinami, umieszczonymi pod reflektorami. Inne typowe dla angielskiej marki cechy to charakterystyczna osłona chłodnicy oraz silna linia boczna.
Anglicy szykują się do produkcji SUV-a za dwa lata. Mam nadzieję, że w międzyczasie wygląd samochodu zmieni się nie do poznania. Bo nawet mając na koncie miliony, nie skusiłbym się na to auto o chińskiej nazwie. I nie przekonałoby mnie też hasło, że wszystko, co oryginalne jest lepsze.
Kupiłbym EXP 9 F w takim kształcie jedynie mojej teściowej, której jeszcze zresztą nie poznałem. Tak, by dzieci się jej bały!
O autorze
Mateusz Struk
Najnowsze

Citroën C3 Aircross wyraźnie tańszy w Polsce. Promocje schodzą nawet poniżej 78 tys. zł

Te silniki robią 500 tys. km bez remontu. Nie wszystkie legendy są przesadzone

Zagato i Deus Ex Machina stworzyli wyjątkowe AGTZ Twin Tail. To ruchoma rzeźba

Kierowcy nie chcą płacić co miesiąc, ale producenci i tak zamykają ADAS za abonamentem



