Bentley i Rolls-Royce cofają obietnice. Luksus studzi tempo elektryfikacji

Rolls-Royce przestał wiązać się celem pełnej elektryfikacji od 2030 roku, a Bentley jednocześnie tnie zatrudnienie i jeszcze mocniej stawia na hybrydy plug-in. Dwie brytyjskie marki z najwyższej półki nie porzucają prądu, ale wyraźnie odchodzą od sztywnych terminów. W segmencie luksusowym to klient coraz mocniej dyktuje tempo transformacji.
Najmocniejszy sygnał przyszedł z Goodwood. Dostawy Rolls-Royce’a Spectre spadły w 2025 roku do 1002 aut, podczas gdy rok wcześniej wynosiły 1890. Udział aut elektrycznych w sprzedaży marki obniżył się w tym czasie z 33% do 17,7%.
Rolls-Royce odpuszcza datę graniczną
Rolls-Royce nie traktuje już 2030 roku jako obowiązującego terminu przejścia wyłącznie na samochody elektryczne. Taki cel ogłoszono w 2021 roku, a później podtrzymano go przy premierze Spectre, czyli pierwszego elektrycznego modelu marki. Zmiana tonu zbiegła się z objęciem sterów marki przez Chrisa Brownridge’a w grudniu 2023 roku. Nowy szef publicznie porzucił ten termin, ale nie wskazał nowej daty końcowej dla odejścia od silników spalinowych.
Za tą decyzją stoją dwa równoległe zjawiska. Część rynków złagodziła lub przesunęła regulacyjne terminy, a jednocześnie klienci Rolls-Royce’a pozostają podzieleni. Jedni zaakceptowali Spectre, inni nadal oczekują V12, które w tej marce wciąż jest traktowane jako element tożsamości. Widać też, że sam efekt nowości nie wystarczył, by utrzymać wcześniejsze tempo zmiany. Rolls-Royce produkuje około 5600 samochodów rocznie, a równolegle inwestuje w Goodwood, gdzie rozwija zakład pod potrzeby zamówień szytych na miarę. Projekt rozbudowy ma wartość 300 mln funtów.
Bentley tnie etaty i przesuwa środek ciężkości
Bentley reaguje ostrzej, bo korekta strategii zbiegła się z redukcją zatrudnienia. Marka z Crewe zamierza zlikwidować do 275 miejsc pracy, czyli około 6% załogi liczącej 4600 osób. Około 150 redukcji ma bezpośrednio objąć pracowników, a reszta ma zostać rozłożona na odejścia naturalne, emerytury i przesunięcia wewnętrzne. Frank-Steffen Walliser opisał ten ruch wprost:
To nie jest działanie ratunkowe, lecz korekta struktury w branży, na którą presja działa dziś z każdej strony.
Tę presję dobrze widać w liczbach za 2025 rok. Bentley dostarczył 10 131 aut, czyli o 4,8% mniej niż rok wcześniej. Zysk operacyjny spadł z 373 mln euro do 216 mln euro, a marża operacyjna skurczyła się z 14% do 8,3%.
- Chiny odpowiadają już za 19% sprzedaży marki, wobec 23% rok wcześniej.
- Stany Zjednoczone i Europa urosły do około 30% globalnego wolumenu każda.
- Cła związane z eksportem na rynek amerykański mają kosztować Bentley’a 42 mln euro.
Marka zmieniła też sam plan produktowy. Bentley najpierw przesunął termin przejścia wyłącznie na auta elektryczne z 2030 na 2035 rok, a później porzucił sztywną datę końca dla napędów spalinowych. Z pięciu elektryków planowanych wcześniej do 2030 roku został już tylko jeden. Pierwszym takim modelem ma być SUV pokazany jeszcze w tym roku. Nie skorzysta on jednak z pierwotnie zakładanej platformy SSP 61, lecz z Premium Platform Electric, znanej już z Porsche Macana Electric, przyszłego elektrycznego Cayenne i Audi Q6 e-tron. Opóźnienie platformy SSP wymusiło na Bentleyu przepisanie całego planu.
Luksus nie porzuca prądu, ale nie chce już sztywnych obietnic
To, co robią dziś Bentley i Rolls-Royce, nie oznacza odwrotu od elektryfikacji. Oznacza raczej odejście od prostego założenia, że wystarczy ogłosić datę i rynek grzecznie się do niej dostosuje. W klasie luksusowej ten mechanizm działa słabiej, bo zakup auta jest tam także wyborem emocji, rytuału i mechanicznej obecności. Dlatego Bentley mocniej opiera kolejne lata na hybrydach plug-in, także w modelach, które zastąpią kluczowe filary gamy, z Bentaygą na czele.
Rolls-Royce dopuszcza natomiast dłuższe współistnienie aut elektrycznych i modeli z V12. W świecie, gdzie klient zamawia niemal wszystko, sam harmonogram transformacji nie zawsze ma ostatnie słowo. Podobny kierunek widać także poza Wielką Brytanią. Lamborghini przesunęło debiut pierwszego elektrycznego modelu Lanzador na 2029 rok, a Porsche ponownie otworzyło drzwi dla nowych modeli spalinowych. Luksusowe marki nie rezygnują z nowych napędów, ale coraz wyraźniej przestają udawać, że terminy sprzed kilku lat nadal są nienaruszalne.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Tymek Kucharczyk pisze historię. Pierwszy Polak ze zwycięstwem wyścigu Indy NXT

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem



