Współczesne luksusowe samochody coraz częściej przypominają salony elektroniki, ale Bentley zamierza postawić granicę. W nowym elektrycznym Torcalu nie będzie osobnego ekranu dla pasażera, ponieważ brytyjska marka uznała, że obecnie takie rozwiązanie nie wnosi wystarczającej wartości do podróży.
Bez ekranu przed pasażerem
Decyzja jest tym ciekawsza, że Torcal nie jest samochodem stroniącym od elektroniki. Pierwszy seryjny elektryczny Bentley otrzymał cyfrowy zestaw wskaźników oraz zakrzywiony centralny ekran OLED. Do tego dochodzą m.in. wyświetlacz przezierny z rozszerzoną rzeczywistością i rozpoznawanie twarzy służące do przywoływania profilu użytkownika.
Mimo tego po stronie pasażera zamiast następnego wyświetlacza pozostanie miejsce na materiały wykończeniowe. W zależności od konfiguracji mogą one znacznie lepiej pasować do charakteru Bentleya niż kolejna czarna tafla szkła.
Martin Page, dyrektor linii produktowej Torcala, wyjaśniał, że jest to świadoma decyzja. Bentley chce stosować nowe rozwiązania wtedy, gdy faktycznie poprawiają doświadczenie użytkowników, a nie tylko dlatego, że pojawiły się u konkurencji.
Martin Page tak tłumaczy filozofię marki dotyczącą technologii:
Technologia musi wnosić wartość. Nie powinna dominować nad doświadczeniem.
Powielanie możliwości
Zdaniem przedstawiciela Bentleya współczesne ekrany montowane przed pasażerem nie oferują jeszcze wystarczająco dużo, aby uzasadnić zajmowanie nimi miejsca w pojeździe. W Torcalu priorytet otrzymały tradycyjne materiały, takie jak drewno, włókno węglowe czy metal.
Page wskazywał również, że sytuacja może wyglądać inaczej w przyszłości. Osobne wyświetlacze dla pasażerów jego zdaniem mogą stać się znacznie bardziej użyteczne wraz z rozwojem jazdy autonomicznej poziomu 4. Dopiero wtedy podróżujący mogliby w większym stopniu oderwać uwagę od drogi i wykorzystywać samochód jak przestrzeń do odpoczynku czy oglądania filmów.
Na razie Bentley pozostaje więc przy jednym dużym ekranie centralnym. Co ciekawe, Torcal technicznie jest blisko spokrewniony z Porsche Cayenne Electric, ale Bentley świadomie obrał inną drogę w projektowaniu kokpitu.
Nie wszystko pozostało analogowe
Brytyjska marka nie zrezygnowała całkowicie z fizycznego sterowania. Pod ekranem znalazły się pokrętła, przyciski i charakterystyczne metalowe elementy obsługi, w tym regulator trybów jazdy. Kierowca nie musi więc wykonywać każdej czynności za pomocą panelu dotykowego.
Jest jednak jeden istotny wyjątek. W Torcalu zabrakło charakterystycznych dla dotychczasowych Bentleyów metalowych cięgien służących do regulowania nawiewów. Kierunkiem przepływu powietrza steruje się z centralnego ekranu, więc cyfryzacja w tym przypadku zastąpiła jeden z rozpoznawalnych elementów kabin brytyjskiej marki.
Nowy system multimedialny jest częścią znacznie szerszej zmiany technologicznej. Torcal otrzymał również Curation Engine, który integruje w ustawienia oświetlenia, klimatyzacji, jakości powietrza, dźwięku i wyświetlaczy, pozwalając zmieniać charakter wnętrza za pomocą przygotowanych trybów.
Pierwszy elektryczny Bentley
Podejście do ekranów jest tylko jednym z elementów wyróżniających Torcala. Samochód otwiera nową rodzinę modelową Bentleya i jednocześnie jest pierwszym seryjnym samochodem elektrycznym tej marki. SUV mierzy 501 cm długości i ma funkcjonować w gamie obok Bentaygi, a nie ją zastępować.
Napęd tworzą dwa silniki elektryczne przekazujące moc na cztery koła. Podstawowa odmiana rozwija 821 KM i 1155 Nm, natomiast Torcal S osiąga 888 KM oraz 1350 Nm. Mocniejsza wersja przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,9 s i może rozpędzić się do 260 km/h.
Akumulator o pojemności około 113 kWh współpracuje z instalacją 800 V. Deklarowany zasięg wynosi około 600 km według WLTP, a maksymalna moc ładowania prądem stałym sięga 400 kW. W odpowiednich warunkach uzupełnienie energii od 10 do 80% ma zająć mniej niż 16 minut.
Cyfrowy luksus
Torcal pokazuje, że Bentley zamierza ostrożnie podchodzić do jednego z najbardziej widocznych trendów w projektowaniu współczesnych samochodów. Marka nie odrzuca elektroniki – przeciwnie, pierwszy elektryk ma jej bardzo dużo – ale nie chce traktować liczby i powierzchni ekranów jako miernika luksusu.
W miejscu, w którym inni producenci umieszczają kolejny panel, Bentley pozostawia tradycyjne wykończenie deski rozdzielczej. Przy samochodzie kosztującym w Wielkiej Brytanii od 173 000 funtów (ok. 878 000 zł) może to być ważniejszy detal, niż sugerowałaby powierzchnia brakującego wyświetlacza.






