BMW wzywa auta do serwisu. Winny rozrusznik może wywołać pożar

BMW rusza z dużą akcją serwisową, bo w części aut może pojawić się usterka rozrusznika, która w skrajnym scenariuszu kończy się pożarem. Skala jest nieprzypadkowa: mówi się o „sześciocyfrowej liczbie” samochodów, a branżowe doniesienia wskazują nawet na 575 tys. aut na świecie. Problem dotyczy roczników 2020–2022, czyli aut względnie świeżych, a nie muzealiów na żółtych tablicach.
Na razie nie ma jednej, ostatecznej liczby aut ani pełnego kosztorysu całej operacji. Jest za to konkret: ryzyko dotyczy elementu, który ma pomagać odpalać silnik, a nie dostarczać wrażeń pirotechnicznych (to ważne doprecyzowanie).
Co się dzieje i dlaczego to może być groźne
Producent ostrzega, że przy intensywnym użytkowaniu może dochodzić do nadmiernego zużycia elektromagnesu rozrusznika. Efekt uboczny bywa podwójny: z jednej strony mogą pojawić się problemy z uruchomieniem silnika, z drugiej rośnie ryzyko zwarcia i przegrzania rozrusznika. W najgorszym przypadku może dojść do pożaru podczas jazdy. W Niemczech problem ma dotyczyć ponad 28,5 tys. samochodów. W ujęciu globalnym branżowe doniesienia mówią o skali sięgającej nawet 575 tys. aut na świecie.
Jakie roczniki i jakie modele są na liście
Akcja obejmuje samochody wyprodukowane w latach 2020–2022. Wadliwy rozrusznik może występować w aż 17 modelach, a wśród wymienianych są m.in.:
- Seria 2 Coupé
- Seria 3 (różne warianty)
- Seria 4
- Seria 5
- Seria 6 Gran Turismo
- X4
- X5
- X6
- Z4
To ważna lista także dlatego, że obejmuje i auta „dla ludzi”, i modele z wyższych segmentów. Innymi słowy: rozrusznik nie pyta o cennik ani o to, czy auto ma skórę na fotelach (to doprecyzowanie usuwa dwuznaczność).
Zalecenie na już: nie zostawiaj auta z pracującym silnikiem
BMW zaleca właścicielom aut z roczników 2020–2022, by do czasu wykonania napraw nie pozostawiać samochodu bez nadzoru przy pracującym silniku. To nie jest „radykalna zmiana stylu życia”, tylko tymczasowe ograniczenie ryzyka w sytuacji, gdy rozrusznik może się przegrzewać. Właściciele mogą spodziewać się informacji o konieczności wizyty w serwisie w najbliższym czasie.
Producent nie podał jeszcze dokładnych kosztów akcji ani ostatecznej liczby pojazdów, które finalnie zostaną objęte naprawą.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Sergio Perez czuje różnicę. W Cadillacu jego głos waży więcej niż w Red Bullu

Nissan X-Trail po liftingu. Nowa twarz, więcej wygody i technologii na 2026 rok

Pirelli wybrało opony na GP Chin 2026. Sprint od razu podnosi stawkę

Le Mans Ultimate: Test 12H of Le Mans przyciągnął 11 358 kierowców



