BMW chowa pokrętło iDrive do szuflady. Zaskakujące opinie o nowym systemie multimedialnym

Pokrętło iDrive było jednym z tych wynalazków, które dało się lubić nawet wtedy, gdy reszta auta robiła za „tablet na kołach”. BMW wprowadziło je w 2001 roku w serii 7 (E65), a dziś ten element wystroju wnętrza po prostu… znika. I wygląda na to, że to nie jest chwilowa moda, tylko plan.
Jeśli ktoś nie zauważył, to nie ma w tym nic dziwnego: iDrive zniknęło już ze wszystkich kompaktowych modeli. A elektryczne BMW iX3 z roku modelowego 2027 dokłada do tego jeszcze prostszą deskę rozdzielczą, co wielu uzna za symboliczny „ostatni gwóźdź do trumny” dla klasycznego sterownika.
„Nikt nie chce powrotu gałki” – BMW powołuje się na pierwsze opinie
BMW przekonuje, że usunięcie tradycyjnego selektora nie jest problemem. Marka wskazuje na wczesne opinie osób, które testowały nowy system iDrive X w iX3. Według firmy, wrażenia są na tyle pozytywne, że tęsknota za fizycznym sterowaniem ma się nie pojawiać. Stephan Durach, starszy wiceprezes ds. rozwoju interfejsu użytkownika i doświadczenia użytkownika (UI/UX) w BMW, powiedział o tym podczas CES 2026 w Las Vegas w rozmowie z portalem TechRadar:
Po skorzystaniu z tej technologii ani jedna osoba nie poprosiła, żebyśmy wrócili do fizycznego pokrętła.
To kluczowa deklaracja, bo dotyczy nie tylko samego iX3, ale kierunku rozwoju całej gamy.
„Mniej znaczy więcej” – czyli więcej na ekranie dotykowym
Jak większość producentów, BMW idzie w stronę zasady „mniej znaczy więcej”, czyli konsolidacji obsługi funkcji w ekranie dotykowym. Czy wynika to bardziej z minimalizmu, czy z cięcia kosztów (albo z obu naraz) – tego marka nie rozstrzyga, a prawdy i tak raczej nikt nie powie wprost. Pewne jest natomiast co innego: iDrive X sygnalizuje szybkie nadejście kokpitów zdominowanych przez centralny ekran. Innymi słowy: warto się oswajać, bo to rozwiązanie ma trafić także do modeli, które dziś kojarzą się z „normalnym” sterowaniem.
40 modeli do końca przyszłego roku. Wyjątki? Te, które kończą karierę
BMW zapowiada, że iDrive X pojawi się w 40 nowych lub odświeżonych modelach do końca przyszłego roku. Docelowo system ma stać się standardem w całej ofercie – z jednym zastrzeżeniem: nie dostaną go auta, które są blisko końca cyklu życia i nie mają mieć bezpośrednich następców. Jako przykłady takich „schodzących ze sceny” modeli wskazywane są:
- BMW X4
- BMW Z4
- BMW Serii 8
To ważny szczegół: nie chodzi wyłącznie o zmianę w jednym SUV-ie, tylko o przestawienie wajchy w całej strategii wnętrz.
Asystent głosowy z Amazon Alexa+ jako argument: „bardziej ludzka” rozmowa
BMW ma też drugi argument, dlaczego tradycyjne sterowanie ma odchodzić do lamusa. Marka twierdzi, że nowa generacja asystenta głosowego, napędzana przez Amazon Alexa+, zapewni bardziej „ludzką” interakcję. W praktyce ma to oznaczać bardziej naturalną rozmowę i łatwiejszą zmianę ustawień bez klikania po menu.
To brzmi sensownie jako kierunek (mniej dotykania ekranu w trakcie jazdy), ale diabeł zwykle siedzi w detalach: rozpoznawanie mowy, kontekst i szybkość reakcji potrafią zrobić różnicę między „wow” a „dajcie mi przycisk”.
Cyfrowa rewolucja ma koszt: znikają też inne klasyczne elementy
Problem w tym, że „odgracanie” wnętrza często idzie dalej niż samo pokrętło. BMW poszło już w stronę ograniczania fizycznych elementów obsługi najczęściej używanych funkcji. Przykład: regulacja nawiewu – wcześniej można ją było korygować suwakami w kratkach, a teraz ta funkcja została przeniesiona do ekranu dotykowego. Ten brak pojawił się najpierw w iX, a teraz w iX3. Jeśli ktoś ma ochotę odpowiedzieć „przyzwyczaicie się”, to jasne – ludzie przyzwyczajają się do wszystkiego.
Tyle że część kierowców (zwłaszcza tych, którzy pamiętają czasy bez menu) woli sterowanie „po staremu”, bo jest szybsze i bardziej intuicyjne w ciemno, bez odrywania wzroku. Nie ma też co udawać: w autach naszpikowanych technologią przycisk do każdej funkcji byłby absurdem i zrobiłby z kabiny kokpit samolotu. Ale pójście w drugą skrajność – wszystko na ekranie – bywa równie chybione. Rozsądny kompromis to fizyczne skróty dla kluczowych funkcji, bo wtedy zadowoleni będą i „pokolenie smartfona”, i kierowcy, którzy po prostu chcą zmienić ustawienie jednym ruchem.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery




