⏱️ 3 min.

BMW uderza w unijny zakaz silników spalinowych i ostrzega przed „drogą donikąd”

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

28-11-2025 07:11
BMW - Oliver Zipse

BMW po raz kolejny wywołało burzę w europejskiej debacie o przyszłości motoryzacji. Oliver Zipse, prezes bawarskiego koncernu, stwierdził, że unijny zakaz sprzedaży nowych aut benzynowych i wysokoprężnych od 2035 roku był – i wciąż jest – poważnym błędem. Jego zdaniem Komisja Europejska oparła swoje plany na modelach teoretycznych, które dziś coraz wyraźniej zderzają się z realnymi danymi rynkowymi.

Zipse w rozmowie z Auto Bildem przyznał, że o zakazie mówi się od miesięcy, ale dopiero obecna sytuacja pokazała, jak bardzo prognozy rozminęły się z rzeczywistością. Podkreślił, że unijne wyliczenia dotyczące wielkości rynku i tempa elektryfikacji były obarczone nadmiernym optymizmem. Jak powiedział Oliver Zipse:

Absolutnie. Założenia, że rynek po 2035 roku utrzyma dotychczasową skalę oraz że ograniczenie emisji CO2 da się osiągnąć wyłącznie poprzez auta całkowicie elektryczne, okazały się nieprawdziwe.

Dlaczego – zdaniem BMW – zakaz to ryzyko bez precedensu?

Szef BMW zaznaczył, że żaden inny region świata nie zdecydował się na porównywalnie radykalny krok. Gdy Europa wprowadziła regulacje mające wymusić wejście w erę „zeroemisyjnej dojrzałości”, inni gracze wybrali bardziej ostrożną ścieżkę. Zipse przypomniał, że:

  • Kierowcy przechodzą na auta elektryczne znacznie wolniej, niż zakładano.
  • Rozbudowa infrastruktury ładowania nie nadąża za zapotrzebowaniem.
  • W wielu krajach koszty energii są zbyt wysokie, by elektromobilność stała się powszechna.

Jak zauważył Oliver Zipse:

Jeśli Unia nie skoryguje swojej strategii, zaryzykujemy konkurencyjność i przyszłą stabilność jednego z kluczowych sektorów europejskiej gospodarki.

BMW i polityka wielu napędów – recepta na stabilność

BMW już ponad dekadę temu postawiło na równoległy rozwój kilku rodzajów napędów. Marka opracowuje zarówno konstrukcje spalinowe, hybrydowe oraz elektryczne, co – mimo wolniejszego niż oczekiwano wzrostu rynku EV – pozwoliło jej utrzymać stabilną sprzedaż. Zdaniem Zipsego ten model udowodnił, że elastyczność jest skuteczniejsza niż dogmatyczne podejście. Producent sugeruje, że podobnie powinna postąpić Unia. Zamiast jednego twardego zakazu – bardziej miękkie i adaptacyjne podejście, które umożliwia transformację bez szoków społeczno-gospodarczych. Jak podkreślił prezes BMW:

Z naszej perspektywy nie ma innego rozwiązania. Neutralność technologiczna to klucz, który pozwala łączyć innowacyjność, konkurencyjność i realną ochronę klimatu.

Co dalej? Bruksela kontra producenci samochodów

Jeśli Bruksela nie wycofa się z decyzji, od 2035 roku do salonów nie trafi żaden nowy samochód spalinowy. Tymczasem przemysł ostrzega, że polityka „jednego rozwiązania dla wszystkich” już odbija się na rynku. Inwestycje hamują, a duża część produkcji – w tym baterii i komponentów dla elektromobilności – przenosi się poza Europę. Zipse zaznaczył, że zakaz nie uwzględnia zarówno potrzeb rynku, jak i infrastrukturalnych ograniczeń. Jego zdaniem skuteczna polityka powinna brać pod uwagę ogromne różnice między państwami członkowskimi.

Transformacja tak, ale rozsądna

BMW nie neguje elektryfikacji – przeciwnie, uważa ją za pewną przyszłość. Jednak tempo zmian musi być realistyczne. Zbyt sztywno narzucony zakaz może obniżyć europejską konkurencyjność zamiast ją wzmocnić. Dla Zipsego kluczowe pytanie nie brzmi „czy elektryfikować?”, lecz „jak to zrobić, by nie zburzyć tego, co dziś działa”. Najlepiej oddaje to jego najnowsza wypowiedź:

Transformacja rynku wymaga elastyczności, a nie bezkompromisowych zakazów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.