⏱️ 3 min.

BMW M bije rekord sprzedaży – kierowcy wciąż wybierają moc zamiast hybryd

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

07-11-2025 12:11
BMW M bije rekord sprzedaży – kierowcy wciąż wybierają moc zamiast hybryd

BMW M znów pokazało, że benzyna i emocje mają się dobrze. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku globalna sprzedaż sportowych modeli wzrosła o 7,9%, bijąc rekord wszech czasów i potwierdzając, że dział M pozostaje jednym z najważniejszych filarów biznesowych marki z Monachium.

Najmocniejszy rok w historii BMW M

BMW M utrzymało formę, na której inni mogą tylko się wzorować. Po rekordowych 206 582 sprzedanych egzemplarzach w 2024 roku, dział sportowy marki odnotował kolejny wzrost – tym razem o 7,9%. To wynik, który w dobie elektryfikacji potrafi zaskoczyć, zwłaszcza że największym powodzeniem wciąż cieszą się modele z klasycznymi silnikami V8 i R6. Jak podkreślono w komunikacie producenta:

BMW M kontynuuje rozwój, łącząc tradycyjną moc z nowymi technologiami napędu elektrycznego – bez kompromisów w osiągach.

To potwierdza, że mimo rosnącej presji regulacyjnej i zalewu hybryd, kierowcy nadal mają słabość do dźwięku, zapachu i reakcji klasycznych jednostek spalinowych.

SUV-y i limuzyny napędzają wzrost

Za sukces odpowiada przede wszystkim linia SUV-ów – modele X3 M, X4 M i XM przyciągają klientów szukających codziennej praktyczności połączonej z ekstremalną mocą. To właśnie w tym segmencie BMW M zdobywa nowych nabywców, którzy nie chcą rezygnować z osiągów mimo rodzinnych obowiązków. Nie oznacza to jednak, że kultowe limuzyny zeszły na dalszy plan. M3 i M5 pozostają ikonami – synonimami równowagi między precyzją a brutalną siłą. Wraz z planowanym odświeżeniem serii 7, wpływy stylistyki i technologii M mają przeniknąć do całej gamy BMW, zacierając granicę między luksusem a sportem.

Nowy porządek w nazwach i hierarchii

Rekordowy rok przyniósł też zmianę strategii wizerunkowej. BMW rozpoczęło porządkowanie swojego systemu nazw, zapowiadając stopniowe odejście od dopisku Competition. W zamian pojawi się jednolity, czystszy schemat nazewnictwa, który ma uprościć ofertę i lepiej odzwierciedlać hierarchię modeli. To nie tylko kosmetyka – to sygnał, że BMW przygotowuje grunt pod zintegrowanie napędów elektrycznych z linią M. Dzięki temu klienci w przyszłości łatwiej rozpoznają, które modele są pełnoprawnymi „M-kami”, a które korzystają tylko z ich inspiracji technologicznych lub stylistycznych.

Elektryczna przyszłość: projekt ZA0

Kolejnym etapem ewolucji jest pierwszy w pełni elektryczny sedan BMW M, rozwijany pod kryptonimem ZA0. Inżynierowie marki mają ambitny cel – stworzyć samochód, który nie tylko dorówna, ale wręcz przewyższy osiągami swoje spalinowe odpowiedniki. Jak wyjaśniło kierownictwo BMW M:

Nasze podejście pozostaje technologicznie neutralne – będziemy rozwijać silniki spalinowe, hybrydowe i elektryczne równolegle, dopóki klienci będą ich oczekiwać.

To strategia, która już dziś przynosi efekty. Utrzymanie produkcji klasycznych napędów przy równoczesnym rozwijaniu elektryfikacji pozwala BMW zachować lojalność tradycjonalistów i jednocześnie przyciągać nowych, progresywnych kierowców.

Moc, pasja i przyszłość – przepis BMW na sukces

W czasach, gdy wiele marek ogranicza lub wręcz zamyka swoje linie sportowe, BMW M idzie pod prąd. Wzrost o 7,9% w świecie zdominowanym przez restrykcje emisji i hybrydowe kompromisy to czytelny sygnał – emocje i konie mechaniczne nadal napędzają sprzedaż. Ta filozofia przynosi wymierne efekty: M pozostaje jedną z najbardziej dochodowych dywizji BMW, a jej globalny zasięg wciąż się rozszerza. Niezależnie od tego, czy chodzi o V8 w M5, plug-in XM, czy nadchodzący elektryczny ZA0, niemiecka marka udowadnia, że da się pogodzić dziedzictwo i innowację bez utraty charakteru. To, co dla jednych jest ryzykiem, dla BMW M staje się przewagą. Bo gdy inni mówią o zasięgu, M z kolei jest skupione na… pasji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.