Limitowana BMW M2 Turbo Design Edition – hołd dla klasycznego 2002 Turbo z lat 70.

BMW wróciło do swoich korzeni. Nowa M2 TurboDesign Edition to limitowana edycja inspirowana legendarnym BMW 2002 Turbo z lat 1974–1975. Wygląda jak wehikuł czasu – tyle że z mocą i technologią XXI wieku. I niestety, z ceną, która przypomina, że sentyment ma swoją wartość.
Powrót do czasów, gdy BMW naprawdę „prowadziło się najlepiej”
BMW 2002 to jeden z najważniejszych modeli w historii marki – samochód, który zdefiniował sportowy charakter bawarskiego producenta i dał początek filozofii „The Ultimate Driving Machine”. To właśnie ten kompaktowy sedan sprawił, że świat zakochał się w BMW, a jego duch przetrwał w takich modelach jak 2 Series czy M3. Teraz producent postanowił złożyć mu hołd. BMW zaprezentowało M2 Turbo Design Edition, czyli specjalną wersję współczesnej M2 inspirowaną legendarnym 2002 Turbo – pierwszym europejskim autem z turbodoładowaniem. 
Retro lakier, współczesna moc
Nowa edycja została wykończona w kolorze Alpine White, ozdobionym ręcznie malowanymi pasami BMW Motorsport w klasycznym trójkolorze. Pasy oplatają maskę, bagażnik i dach z włókna węglowego, tworząc charakterystyczny, asymetryczny wzór znany z oryginału. Na wypukłości maski – tzw. Power Dome – znalazł się czarny napis „Turbo”, a tył uzupełnia delikatny spoiler z włókna węglowego, nawiązujący do sportowych tradycji BMW. Standardowo auto porusza się na czarnych felgach M Dual-Spoke, ale dla estetów dostępne są także felgi M Performance w kolorze Matte Gold Bronze – dokładnie takie, jak na oficjalnych zdjęciach. I trudno nie przyznać, że to jedyny właściwy wybór. 
Wnętrze z charakterem, nie tylko z logiem „M”
Kabina również otrzymała retro-akcenty. Listwy progowe z napisem „M2 turbo”, logo „Turbo” przy lewarku zmiany biegów oraz fotele M Sport z czarnej skóry Vernasca z charakterystycznym trójkolorowym przeszyciem – to detale, które subtelnie, ale skutecznie łączą przeszłość z teraźniejszością. Dla bardziej wymagających dostępne są fotele kubełkowe M Carbon, również ozdobione motywem trójkolorowych pasów. To zestawienie, które wygląda tak, jakby ktoś przeniósł ducha lat 70. w świat współczesnych sportowych BMW. 
Manualny hołd dla kierowcy
Pod maską nowej M2 Turbo Design Edition pracuje dobrze znany 3-litrowy, rzędowy, sześciocylindrowy silnik z podwójnym turbodoładowaniem, rozwijający 480 KM i 550 Nm momentu obrotowego. Napęd trafia wyłącznie na tylne koła – dokładnie tak, jak w oryginale sprzed pół wieku. Co ważne, BMW postanowiło, że ten model będzie dostępny wyłącznie z sześciobiegową manualną skrzynią biegów – co jest dziś rzadkością, a jednocześnie wyraźnym ukłonem w stronę purystów. Według producenta auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,1 sekundy, co czyni z niego prawdziwego sportowca z duszą retro.
Duch legendy, cena XXI wieku
Oczywiście, nostalgia kosztuje. BMW wyceniło M2 Turbo Design Edition na 84 075 dolarów (ok. 309 100 zł), wliczając w to opłatę transportową 1175 dolarów (ok. 4320 zł). To prawie 15 000 dolarów (ponad 55 000 zł) więcej niż podstawowa wersja M2 z rocznika 2025. Jak przyznało BMW, samochód zostanie wyprodukowany w „ekstremalnie ograniczonej liczbie egzemplarzy”, choć firma nie podała dokładnej liczby. To oznacza, że prawdopodobnie stanie się obiektem pożądania kolekcjonerów i miłośników klasycznych M-ek – a jego wartość z czasem może tylko wzrosnąć.
BMW przypomina sobie, czym naprawdę jest
W czasach, gdy marka eksperymentuje z elektryfikacją i coraz bardziej futurystycznym designem, taka edycja to powiew szczerości i motoryzacyjnej autentyczności. M2 Turbo Design Edition przypomina, że zanim BMW zaczęło mówić o zrównoważonym rozwoju, najważniejsze było jedno – radość z jazdy. Dla tych, którzy wciąż wierzą w stare, dobre BMW – takie, które trzeba prowadzić, a nie tylko „obsługiwać” – ta edycja może być ostatnim prawdziwym symbolem tej filozofii.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Volkswagen Taigo Pure za 77 390 zł. 115 KM i DSG w standardzie

Volkswagen przemianuje ID.3 na ID.3 Neo. Najważniejsze zmiany kryją się jednak w środku

Ferrari Amalfi Spider debiutuje. V8 zostało, dach zniknął

Orlen zamyka bramy przed autami z Chin. Chodzi o dane i infrastrukturę krytyczną










