⏱️ 3 min.

BMW M3 na prąd w 2027. Cztery silniki, „biegi” i tryb tylnego napędu dla purystów

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

14-01-2026 08:01
BMW M3 na prąd w 2027. Cztery silniki, „biegi” i tryb tylnego napędu dla purystów

BMW potwierdziło, że elektryczne M3 zadebiutuje w 2027 roku i będzie pierwszym z nowej fali modeli BMW M na prąd. W centrum układanki ma być napęd z czterema silnikami, bateria 100 kWh i pakiet „emocji” w stylu symulowanych zmian biegów oraz specjalnego krajobrazu dźwiękowego. Brzmi jak plan na to, żeby prąd przestał kojarzyć się z ciszą, a zaczął z… frajdą.

BMW deklaruje, że całe rozwiązanie bazuje na technologiach szóstej generacji znanych z rodziny Neue Klasse. Klucz jest prosty, ale ambitny: pełna kontrola momentu i mocy na każdym kole oraz układ, który ma stawiać kierowcę w centrum, a nie w roli pasażera własnej elektroniki.

Cztery silniki i precyzja „na koło”, nie „na oś”

Z przodu mają pracować dwa silniki na przedniej osi, a z tyłu kolejne dwa, przy czym każdy z tylnych ma napędzać jedno tylne koło. Silniki są ułożone równolegle, a napęd ma trafiać do przekładni przypisanej do konkretnego koła. Każda z dwóch jednostek napędowych ma też mieć własny falownik, co ma wspierać szybkie i precyzyjne sterowanie. Marka podaje, że to pozwoli dozować moc i moment obrotowy z chirurgiczną dokładnością, budując charakter auta na zakręcie i przy wyjściu z niego. Marka podaje:

Doświadczenie z jazdy ma być takie, jakiego wcześniej nie dało się osiągnąć.

Deklaracje brzmią efektownie, ale prawda wyjdzie dopiero wtedy, gdy to rozwiązanie trafi na realny asfalt i tor, a nie tylko do prezentacji.

Tryb tylnonapędowy przez odłączenie przodu

Dla fanów „czystej” zabawy jest konkret: przednia oś ma dać się całkowicie odłączyć, dzięki czemu auto stanie się tylnonapędowe. BMW M sugeruje też, że takie przejście na RWD może poprawić sprawność i zwiększyć zasięg, czyli teoretycznie dostajesz dwa w jednym: mniej strat i więcej frajdy, zależnie od nastroju (i warunków).

W materiale pojawia się też ostrożna sugestia, że nie należy się zdziwić, jeśli przyszłe elektryczne modele Neue Klasse będą celować w wartości mocy „z czterema cyframi”. BMW nie podaje jednak żadnych konkretnych liczb dla M3, więc na dziś to bardziej kierunek niż twardy fakt.

Symulowane zmiany biegów i krajobraz dźwiękowy

BMW chce dołożyć warstwę „mechanicznego teatru” tam, gdzie zwykle go brakuje. W elektrycznych modelach M z rodziny Neue Klasse mają pojawić się symulowane zmiany biegów oraz specjalny krajobraz dźwiękowy, żeby wrażenia nie kończyły się na przyspieszeniu i przeciążeniach. To podejście przypomina to, co robi Hyundai w Ioniq 5 N, czyli granie formą, by dodać emocji tam, gdzie napęd z natury jest zbyt grzeczny.

Bateria 100 kWh, ogniwa cylindryczne i cel torowy

Zasilanie ma zapewniać bateria o pojemności 100 kWh, oparta o najnowsze cylindryczne ogniwa BMW. Zasięgi mają się różnić zależnie od wersji i modelu, ale marka podkreśla, że pakiet zaprojektowano tak, by znosił wymagania jazdy torowej. To ważne rozróżnienie, bo „szybko na prostej” i „powtarzalnie na torze” to dwie różne gry, szczególnie w aucie na prąd.

Żeby zbić masę elektrycznego układu napędowego, modele M mają dostać lekkie komponenty z włókien naturalnych. Brzmi proekologicznie i praktycznie, ale w tej klasie liczy się przede wszystkim to, czy realnie poprawi to stosunek masy do osiągów, a nie tylko prezentację w broszurze.

„Heart of Joy” i komputery, które mają ogarniać wszystko naraz

Sercem sterowania ma być wysokowydajna jednostka „Heart of Joy”, odpowiedzialna za procesy związane z jazdą, w tym sterowanie kołami i układem kierowniczym. Ma współpracować z czterema wydajnymi komputerami, tworząc elektroniczny „mózg” całej platformy. W skrócie: BMW M szykuje technologiczny festiwal, ale z deklarowanym celem, by technika była narzędziem kierowcy, a nie kagańcem.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl