Niemiecki przemysł motoryzacyjny w kryzysie, ale BMW ograniczyło spadki

Niemiecki przemysł motoryzacyjny wszedł w 2025 rok w wyraźnym kryzysie, ale skala problemów nie rozłożyła się równo. Mercedes zanotował spadek zysków o 49%, Volkswagen o 44%, a BMW ograniczyło spadek do 3%, co na tle rynku wygląda jak obrona, nie triumf.
BMW dostarczyło w 2025 roku 2,46 mln aut, notując wzrost o 0,5%. Około 442 tys. z nich stanowiły samochody elektryczne. Najsłabszym punktem pozostawały Chiny, gdzie marka straciła 12,5%.
Dlaczego niemiecka motoryzacja znalazła się pod presją?
Rosnące koszty energii osłabiły konkurencyjność produkcji w Niemczech. Jednocześnie globalna rywalizacja zrobiła się bardziej agresywna, a kluczowe rynki, w tym Chiny, stały się trudniejsze dla dużych producentów.
To uderza zarówno w auta spalinowe, jak i elektryczne. Do tego doszło przejście na napęd elektryczny, które według wielu obserwatorów nie zawsze przebiegało w tempie zgodnym z rynkiem. Efekt jest prosty: niższe marże i większa presja na strategię, koszty oraz strukturę produkcji.
BMW postawiło na elastyczność zamiast jednej karty
BMW lepiej od konkurentów zniosło trudny okres dzięki bardziej elastycznemu modelowi produkcji. Firma wytwarza auta spalinowe i elektryczne na tych samych liniach, więc może szybciej reagować na zmiany popytu.
To rozwiązanie ogranicza ryzyko i poprawia wykorzystanie fabryk. Drugim ważnym elementem okazała się silna obecność w Stanach Zjednoczonych. Zakład w Spartanburgu działa od ponad 30 lat, zatrudnia około 11 tys. osób i produkuje do 1,5 tys. aut dziennie. Dzięki temu BMW jest mniej narażone na skutki ceł i napięć handlowych.
W ostatnim roku koncern zaoszczędził około 2,9 mld dolarów (ok. 10,58 mld zł). Za tym wynikiem stały niższe koszty rozwoju, tańsze materiały i szczuplejsza administracja. W tle nie było magii, tylko chłodna kalkulacja.
Power of Choice dało przewagę, ale nie gwarantuje spokoju
Podstawą tej strategii jest koncepcja Power of Choice, którą promuje prezes Oliver Zipse. Jej sens jest prosty: oferować różne napędy na różnych rynkach, zamiast stawiać wszystko na jedną technologię.
W obecnym otoczeniu taki model daje większą odporność na nagłe zmiany. To jednak nie znaczy, że BMW wyszło z kryzysu bez ryzyka. Marka ograniczyła straty, ale nadal działa w otoczeniu wysokich kosztów i słabszej koniunktury. Obrona wyniku nie jest jeszcze trwałym zwycięstwem.
Neue Klasse może zmienić reguły gry
Przyszłość BMW wiąże się z platformą Neue Klasse, która ma mocno przebudować organizację produkcji. Nowe zakłady będą przeznaczone wyłącznie do samochodów elektrycznych. To oznacza odejście od dzisiejszego modelu mieszanego, który był jednym z głównych atutów firmy. Taki ruch może poprawić efektywność i przyspieszyć rozwój nowych modeli.
Może też zwiększyć ryzyko, jeśli popyt na auta elektryczne nie będzie rósł zgodnie z oczekiwaniami. BMW lepiej poradziło sobie z obecną falą problemów, ale najtrudniejszy test może dopiero nadejść.
Co ta sytuacja oznacza dla rynku
Kryzys niemieckiej motoryzacji nie kończy się na tabelach finansowych. Dla klientów oznacza on rynek w trakcie przebudowy, z coraz większą liczbą aut zelektryfikowanych i możliwymi zmianami w cenach, dostępności oraz strategiach sprzedaży.
To etap, który wpłynie na decyzje zakupowe w kolejnych latach. BMW dziś wygląda na producenta, który lepiej utrzymał kurs niż rywale. Mercedes i Volkswagen odczuły spadki znacznie boleśniej. Cała branża nadal jedzie jednak po śliskim, tylko nie każdy z takim samym refleksem.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”




