BMW Z4 Final Edition żegna epokę roadsterów

BMW kończy z roadsterami, i to w naprawdę symboliczny sposób: Z4 Final Edition jest ostatnim otwartym modelem marki napędzanym benzyną, a jednocześnie zwieńczeniem ponad 30 lat budowania dwuosobowych kabrioletów z błękitno-białą szachownicą na masce. To nie jest kolejna edycja wyposażeniowa, tylko pożegnalny akord – po którym w gamie zostaną już tylko większe, bardziej „grzeczne” kabriolety serii 4 i 8.
BMW zaprezentowało Z4 Final Edition jako oficjalny „run-out model” generacji G29, czyli wersję, która ma dociągnąć produkcję do końca i jednocześnie podkręcić apetyt kolekcjonerów. Producent zapowiedział, że zamówienia w Europie ruszą pod koniec stycznia 2026 roku, a ta generacja Z4 zjedzie z taśmy definitywnie w marcu 2026 roku. Jednocześnie BMW potwierdziło, że nie przewidziało bezpośredniego następcy – oznacza to, że przez najbliższe lata roadster w salonie BMW po prostu nie będzie istniał, a rolę aut „oferujących doznanie pt. „wiatr we włosach” przejęły kabriolety serii 4 i 8.
Frozen Matt Black i czerwone zaciski: pożegnalny pakiet bez fajerwerków, ale z charakterem
Final Edition wyróżnia się przede wszystkim lakierem Frozen Matt Black, czyli matową czernią z katalogu BMW Individual, która od lat robi świetną robotę w maskowaniu przełamań karoserii i przy okazji wygląda jak po fabrycznym oklejaniu folią. Pakiet uzupełnia wykończenie M High-Gloss Shadowline, więc wszystkie listwy, ramki i detale są przyciemnione, zamiast błyszczeć chromem.
BMW podkreśliło sportowy charakter Z4 Final Edition czerwonymi zaciskami hamulców M Sport montowanymi w standardzie. Bez kombinowania z węglowo-ceramicznymi zestawami czy przesadnie wielkimi tarczami – tutaj bardziej chodzi o wizualny akcent i spójność z resztą linii M Sport. Dla klientów oznacza to, że nawet słabsze wersje silnikowe Z4 w tej odmianie wyglądają „jak M-ka” na pierwszy rzut oka.
W kabinie Final Edition dostało czerwone przeszycia poprowadzone przez całą deskę rozdzielczą, tunel środkowy, boczki drzwi i fotele sportowe. Ten sam motyw trafił na kierownicę, dzięki czemu całość nie wygląda jak zwykły M Sport z kilkoma dodatkami, tylko jak dopracowany, spójny pakiet. Całość zamykają dedykowane nakładki progowe, które od razu przypominają, że to nie jest zwykły Z4 z konfiguratora, tylko wersja pożegnalna. 
Trzy wersje silnikowe: od 197 do 340 KM na ostatniej prostej
Z4 Final Edition nie jest osobnym modelem mechanicznym, tylko pakietem stylistycznym dostępnym we wszystkich trzech wariantach napędowych Z4. Oznacza to, że klient mógł wybrać:
- sDrive20i – 197 KM, czterocylindrowy silnik benzynowy o charakterze „GT”, dla tych którzy bardziej cenią styl niż sprinty spod świateł,
- sDrive30i – 258 KM, mocniejszą czterocylindrówkę, która łączy rozsądną dynamikę z wciąż umiarkowanym spalaniem (ta wersja nie była już oferowana na rynku brytyjskim),
- M40i – 340 KM, topową odmianę, która realnie daje osiągi na poziomie dawnych „pół-M-ek” i jest naturalnym wyborem dla kolekcjonerów.
Technicznie Final Edition zachowało to, co w Z4 G29 było najlepsze: napęd na tył, klasyczne proporcje roadstera, długi przód i krótki tył. Zmiany skupiły się na oprawie wizualnej i klimacie wnętrza – dla BMW ważniejsze było podkreślenie „ostatniego egzemplarza”, niż gonienie za dodatkowymi kilkoma końmi mechanicznymi.
Obecna gama Z4 w Polsce kosztuje od 277 500 zł za odmianę sDrive30i i od 376 700 zł za wariant M40i. Ostateczna cena Final Edition nie została jednak podana, więc można było się spodziewać niewielkiej, ale zauważalnie wyższej kwoty.
Od Z3 do Z4 G29: trzy dekady drogi od klasycznego roadstera do pożegnania epoki
Final Edition zamknęło rozdział, który BMW otworzyło w 1995 roku modelem Z3. To właśnie ten mały roadster zadebiutował w czasach, gdy lekkie, dwuosobowe auta z miękkim dachem były jeszcze motoryzacyjną codziennością, a nie niszą. Z3 wprowadziło BMW do świata bardziej lifestyle’owych, emocjonalnych modeli, które nie musiały wozić rodziny ani bagażu na wakacje – wystarczył kierowca, pasażer i dobre drogi.
W 2002 roku Z3 ustąpiło miejsca pierwszej generacji Z4 (E85), która przyjęła dużo bardziej nowoczesny, ostrzejszy styl i jeszcze mocniej odcięła się od wizerunku „autka do kawiarni”. Na czele gamy stanął Z4 M Roadster, który dysponował mocą 343 KM i faktycznie jeździł jak pełnoprawne M, tylko bez dachu. Ten model pokazał, że BMW potrafi połączyć purystyczny napęd na tył z naprawdę poważnymi osiągami w nadwoziu roadstera.
Druga generacja Z4 (E89) z 2009 roku zerwała z miękkim dachem i przeszła na składany dach sztywny. Dzięki temu auto przewyższyło komfortem i wyciszeniem poprzednika, ale zapłaciło za to dodatkową masą i nieco bardziej charakterem w stylu gran turismo. Z kolei trzecia generacja Z4 (G29), która zadebiutowała w 2018 roku, wróciła do miękkiego dachu i lżejszej konstrukcji. Jednocześnie BMW zdecydowało się na współpracę z Toyotą – Z4 dzieli platformę z GR Suprą, choć każda z marek nadała projektowi własny charakter i osobne zestrojenie.
Dlaczego BMW odpuściło roadstery – i co to znaczy dla fanów
Decyzja o zakończeniu produkcji Z4 i braku bezpośredniego następcy nie wzięła się znikąd. Segment dwuosobowych roadsterów od lat kurczy się, a klienci przesiedli się do SUV-ów, crossoverów i szybkich liftbacków. Dla BMW oznacza to, że rozwijanie kolejnej generacji Z4 nie miało biznesowego sensu, zwłaszcza w czasach coraz ostrzejszych norm emisji i konieczności inwestowania w elektryfikację. Lepiej było zamknąć temat mocnym, dopracowanym wydaniem Final Edition niż utrzymywać model na siłę tylko po to, by „był w katalogu” dla zasady. 
Dla fanów marki sytuacja jest jasna: jeśli ktoś chce klasycznego, spalinowego roadstera BMW, musi celować w Z3, którąś z trzech generacji Z4 albo rozejrzeć się za Final Edition, zanim wszystkie egzemplarze trafią do kolekcjonerów. Elektryczna przyszłość marki nie wyklucza powrotu roadstera w długim horyzoncie czasowym, ale na razie producent bardzo wyraźnie postawił kropkę nad „i” – otwarte BMW z dwoma miejscami i dachem po prostu zniknie z oferty.
Rynek wtórny Z4: od budżetowego 20i po niemal nowe M40i
Topowe M40i już dziś wygląda jak naturalny kandydat na przyszłego klasyka – szczególnie w takich wersjach jak Final Edition, z limitowaną konfiguracją lakieru i wnętrza oraz wyraźnym kontekstem „ostatniego roadstera BMW”.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Huawei wjeżdża do elity: Maextro S800 sprzedaje się w Chinach lepiej niż Porsche, BMW i Maybach razem wzięte

2026: kierowcy dostają „kalendarz kar”. Sprawdź, co wchodzi i kiedy

Kia K4 Sportswagon to mocno wyrośnięty następca Ceeda. Co oferuje?

Takiego Renault jeszcze nie było. Filante wjeżdża jako globalny flagowiec, ale Europę omija szerokim łukiem








