Brad Pitt trenował cztery miesiące, by usiąść za kierownicą bolidu F1

Piotr Popiolek

Piotr Popiołek

Brad Pitt nie zadowolił się rolą aktora-statysty na planie „F1: The Movie”. Hollywoodzki gwiazdor spędził aż cztery do pięciu miesięcy na intensywnych treningach, by samodzielnie prowadzić bolidy wyścigowe i oddać na ekranie autentyczne emocje kierowcy Formuły 1. Pomysł nie wziął się znikąd – za projektem stali producenci „Top Gun: Maverick”, a za kierownicą samochodu testowego zasiadł sam Lewis Hamilton.

Lewis Hamilton, siedmiokrotny mistrz świata F1, został współproducentem filmu i – nieco mimochodem – egzaminatorem Brada Pitta. W 2022 roku spotkali się w Porsche Experience Center w Los Angeles, gdzie Pitt odbył pierwsze jazdy 911 GT3. Potem Hamilton zabrał go na przejażdżkę, która, jak wspominał reżyser Joseph Kosinski, zakończyła się wejściem kompletnie zgrzanego aktora do boksu, o czym sam wspomniał:

Wrócili, drzwi się otworzyły, a Brad wyskoczył cały spocony, podczas gdy Lewis uśmiechał się od ucha do ucha. Dał mu kciuk w górę i powiedział – ten facet da radę.

Miłość do adrenaliny i MotoGP

Pitt od dawna był w pogoni za adrenaliną. Uwielbiał motocykle i regularnie pojawiał się na torach wyścigowych, zwłaszcza podczas MotoGP. To pomogło, ale nie wystarczyło. Jego instruktorzy podkreślili, że miał „dość wysokie zrozumienie mechaniki sportów motorowych”, lecz brakowało doświadczenia w prowadzeniu samochodów torowych. Sam Brad Pitt stwierdził:

Pierwszy miesiąc to walka z instynktem. Wszystko w ciele krzyczy: nie, to się nie utrzyma, a jednak auto trzyma asfalt. Im więcej wkładasz w jazdę, tym lepiej ono się klei i tym szybciej możesz atakować zakręt.

Stuntmeni i symulacje

Filmowy zespół Apex Grand Prix (APX GP) składał się z dwóch kierowców – młodego Joshuy Pearce’a (Damson Idris) oraz weterana Sonny’ego Hayesa (Brad Pitt). Aby obaj aktorzy mogli w naturalny sposób (i niedosłowny) wypadać w scenach na torze, zatrudniono do ich szkolenia doświadczonych zawodników: Craiga Dolby’ego i Luciano Bachetę. To właśnie Bacheta odpowiadał za „wygładzanie” nawyków Pitta, który początkowo traktował pedał hamulca jak włącznik awaryjny. Luciano Bacheta powiedział:

Lewis powiedział mu, że czasem w F1 trzeba hamować najmocniej jak się da. Brad robił to za każdym razem i kompletnie zabijał opony.

Od Porsche do bolidów Formuły 2

Proces treningu zakładał stopniowe przechodzenie z samochodów sportowych – jak wspomniane Porsche 911 GT3 – przez bolidy Formuły 3, aż po zmodyfikowane auta Formuły 2. To właśnie one posłużyły jako „filmowe bolidy F1”, z dodanym pakietem aerodynamicznym Mercedesa. W miarę postępów, Pitt rywalizował nawet z instruktorem w ustawianych na próbę wyścigach. Bacheta wykorzystywał tę ambicję, by zachęcić aktora do budowania coraz lepszego tempa.

Filmowane sezony i rosnąca pewność

Zdjęcia kręcono podczas sezonów F1 w latach 2023 i 2024, z kamerami montowanymi na prawdziwych torach wyścigowych. Początkowo Pitt i Idris byli trzymani z dala od pełnych trybun, aby uniknąć ryzyka widowiskowej kraksy. Z czasem jednak aktor zyskał tyle pewności, że podczas drugiego sezonu filmowania bez obaw jeździł przed publicznością. Brad wspomniał swoje początki przed publiką:

Podczas pierwszej sceny czułem się jak osioł – staliśmy obok prawdziwych kierowców F1, hymn, odrzutowce nad głową. Musiałem przełknąć dumę i zrobić swoje.

Żartobliwa odpowiedź na pytanie o karierę

Wielu dziennikarzy pytało Pitta, czy rozważa profesjonalną karierę wyścigową. Aktor reagował śmiechem – w końcu większość kierowców F1 zaczynała profesjonalnie już w wieku sześciu lat. Pitt uznał możliwość jazdy bolidem w prawdziwym paddocku McLarena za jeden z największych bonusów w karierze, ale podkreślił, że mistrzostwa pozostawia tym, którzy poświęcili całe życie torom wyścigowym.

Hollywood spotkało Formułę 1

Film „F1: The Movie” miał premierę po latach przygotowań, a dzięki autentycznej pracy aktorów i wsparciu ludzi ze świata wyścigów (Hamilton, Dolby, Bacheta) stał się czymś więcej niż kolejnym hollywoodzkim widowiskiem. To także pokaz, jak daleko producenci byli gotowi się posunąć, by uniknąć sztucznego CGI i oddać prawdziwą intensywność wyścigów. Co nie zmienia faktu, że rasowi fani tzw. królowej motorsportu, wciąż mogą wytknąć wiele nieścisłości.

O autorze

Piotr Popiolek

Piotr Popiołek

Redaktor działu Porady
Redaktor specjalizujący się w przepisach drogowych, prawach kierowców oraz praktycznych aspektach użytkowania samochodu. W swoich publikacjach analizuje regulacje i ich konsekwencje dla uczestników ruchu, opierając się na aktach prawnych, źródłach urzędowych oraz stanowiskach właściwych instytucji.Motoryzację postrzega zarówno przez pryzmat emocji, jak i codziennej użyteczności. Interesują go samochody sportowe, zwłaszcza modele napędzane silnikami V8, ale równie dużą wagę przywiązuje do kosztów eksploatacji, funkcjonalności i racjonalnego wyboru auta. Prywatnie marzy o Jaguarze F-Type SVR i wygodnym minivanie do podróży w większym gronie.

© 2026 MotoGuru.pl