Ładowarka dalej niż 10 minut? Brytyjczycy rezygnują

Nowa ankieta przeprowadzona przez fundację Motability pokazała, że mniej niż jedna trzecia Brytyjczyków byłaby skłonna iść dłużej niż 10 minut do publicznej ładowarki samochodów elektrycznych. To z pozoru niewielka różnica, ale w praktyce oznacza realne bariery dla kierowców – zwłaszcza tych z niepełnosprawnościami – i wyraźną przepaść między Londynem a resztą kraju.
Średni czas dojścia do publicznego punktu ładowania w Wielkiej Brytanii wynosi 12 minut. To niby tylko dwie minuty ponad deklarowaną cierpliwość większości ankietowanych (69%), ale w realnym życiu to często „być albo nie być” w korzystaniu z auta elektrycznego. W Londynie sytuacja wygląda zupełnie inaczej – stolica ma ponad 26 000 publicznych ładowarek, czyli około 30% całej infrastruktury w kraju. Tam średni spacer do ładowarki trwa raptem trzy minuty. Różnica staje się dramatyczna, gdy w grę wchodzą osoby z ograniczoną mobilnością. Dla nich nie chodzi o chęci, lecz o możliwości – nie każdy da radę pokonywać takie odcinki pieszo, nawet jeśli bardzo by chciał.
Dostępność ładowarek a osoby niepełnosprawne
Według danych Vauxhalla tylko jedna trzecia samorządów montuje przyuliczne punkty ładowania spełniające wytyczne dostępności. Nic dziwnego, że zaledwie czterech na dziesięciu spośród 1500 ankietowanych przez Motability kierowców z niepełnosprawnościami w ogóle rozważało korzystanie z publicznej sieci. Motability ujawniło też, że jedynie 12% jego użytkowników uznaje liczbę ładowarek w okolicy za wystarczającą. Dla porównania, w ogólnej populacji odsetek ten wynosi 28% To pokazuje, jak mocno rozwarstwia się dostęp do infrastruktury. Prezes Motability, Andrew Miller, stwierdził:
Jeśli poważnie podchodzimy do zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2030 roku, ładowarki muszą być tam, gdzie mieszkają ludzie, łatwe w obsłudze i zaprojektowane z myślą o każdym. W przeciwnym razie ryzykujemy, że tysiące kierowców zostanie w tyle.
Dyrektor zarządzający Field Dynamics, Craig Stephenson, podkreślił:
Wielka Brytania zrobiła realny postęp w rozbudowie sieci ładowania, dzięki czemu więcej kierowców czuje się pewniej, przechodząc na auta elektryczne. Ale widać, że dla kierowców z niepełnosprawnościami ten postęp nie jest wystarczający.
Codzienne przeszkody w praktyce
Historia Vanessy, uczestniczki programu Motability, oddaje sedno problemu:
Nie tylko trudno znaleźć ładowarki, ale jako osoba z niepełnosprawnością muszę brać pod uwagę, czy miejsca będą wystarczająco szerokie, kable nie za ciężkie, a zaplecze niezbyt oddalone.
To nie jest odosobniony głos, lecz codzienność wielu kierowców, którzy często muszą zrezygnować z elektryka na rzecz spalinowego samochodu – mimo że chcieliby dokonać zmiany.
Co na to rząd?
Jeden z brytyjskich magaynów poprosił o komentarz rządową jednostkę ds. osób niepełnosprawnych. Na razie jednak odpowiedzi nie było – a czas ucieka. Zegar do 2030 roku tyka, a bez lokalnych, dostępnych i praktycznych ładowarek transformacja energetyczna może okazać się jedynie teorią.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Euro NCAP 2025: Mercedes CLA najbezpieczniejszy, Tesla depcze po piętach, mocni Chińczycy

Diesel zimą. Co zrobić, gdy temperatury spadają mocno poniżej 0°C?

Xpeng P7+ w Polsce: Tesla Model S w cenie Modelu 3

Honda Base Station: przyczepa jak z przyszłości, ale do garażu i dla rodziny 2+2



