⏱️ 3 min.

Ładowarka dalej niż 10 minut? Brytyjczycy rezygnują

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

25-09-2025 11:09
Ładowarka do auta elektrycznego

Nowa ankieta przeprowadzona przez fundację Motability pokazała, że mniej niż jedna trzecia Brytyjczyków byłaby skłonna iść dłużej niż 10 minut do publicznej ładowarki samochodów elektrycznych. To z pozoru niewielka różnica, ale w praktyce oznacza realne bariery dla kierowców – zwłaszcza tych z niepełnosprawnościami – i wyraźną przepaść między Londynem a resztą kraju.

Średni czas dojścia do publicznego punktu ładowania w Wielkiej Brytanii wynosi 12 minut. To niby tylko dwie minuty ponad deklarowaną cierpliwość większości ankietowanych (69%), ale w realnym życiu to często „być albo nie być” w korzystaniu z auta elektrycznego. W Londynie sytuacja wygląda zupełnie inaczej – stolica ma ponad 26 000 publicznych ładowarek, czyli około 30% całej infrastruktury w kraju. Tam średni spacer do ładowarki trwa raptem trzy minuty. Różnica staje się dramatyczna, gdy w grę wchodzą osoby z ograniczoną mobilnością. Dla nich nie chodzi o chęci, lecz o możliwości – nie każdy da radę pokonywać takie odcinki pieszo, nawet jeśli bardzo by chciał.

Dostępność ładowarek a osoby niepełnosprawne

Według danych Vauxhalla tylko jedna trzecia samorządów montuje przyuliczne punkty ładowania spełniające wytyczne dostępności. Nic dziwnego, że zaledwie czterech na dziesięciu spośród 1500 ankietowanych przez Motability kierowców z niepełnosprawnościami w ogóle rozważało korzystanie z publicznej sieci. Motability ujawniło też, że jedynie 12% jego użytkowników uznaje liczbę ładowarek w okolicy za wystarczającą. Dla porównania, w ogólnej populacji odsetek ten wynosi 28% To pokazuje, jak mocno rozwarstwia się dostęp do infrastruktury. Prezes Motability, Andrew Miller, stwierdził:

Jeśli poważnie podchodzimy do zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2030 roku, ładowarki muszą być tam, gdzie mieszkają ludzie, łatwe w obsłudze i zaprojektowane z myślą o każdym. W przeciwnym razie ryzykujemy, że tysiące kierowców zostanie w tyle.

Dyrektor zarządzający Field Dynamics, Craig Stephenson, podkreślił:

Wielka Brytania zrobiła realny postęp w rozbudowie sieci ładowania, dzięki czemu więcej kierowców czuje się pewniej, przechodząc na auta elektryczne. Ale widać, że dla kierowców z niepełnosprawnościami ten postęp nie jest wystarczający.

Codzienne przeszkody w praktyce

Historia Vanessy, uczestniczki programu Motability, oddaje sedno problemu:

Nie tylko trudno znaleźć ładowarki, ale jako osoba z niepełnosprawnością muszę brać pod uwagę, czy miejsca będą wystarczająco szerokie, kable nie za ciężkie, a zaplecze niezbyt oddalone.

To nie jest odosobniony głos, lecz codzienność wielu kierowców, którzy często muszą zrezygnować z elektryka na rzecz spalinowego samochodu – mimo że chcieliby dokonać zmiany.

Co na to rząd?

Jeden z brytyjskich magaynów poprosił o komentarz rządową jednostkę ds. osób niepełnosprawnych. Na razie jednak odpowiedzi nie było – a czas ucieka. Zegar do 2030 roku tyka, a bez lokalnych, dostępnych i praktycznych ładowarek transformacja energetyczna może okazać się jedynie teorią.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.