Wykonał 128 podejść do egzaminu na prawo jazdy i… nadal jest bez dokumentu!

W Wielkiej Brytanii pobito właśnie rekord wytrwałości – i frustracji. Jeden z kandydatów podszedł do egzaminu teoretycznego na prawo jazdy 128 razy i dalej nie mógł go zaliczyć. Inny potrzebował aż 75 prób, by w końcu wyjść z sali z wynikiem pozytywnym. A to dopiero początek listy egzaminacyjnych maratonów, które pokazują, jak bezlitosny potrafi być brytyjski system szkolenia kierowców.
Brytyjski proces zdobywania prawa jazdy uchodzi za wymagający, ale dopiero liczby ujawnione przez Automobile Association pokazały, że niektórzy kandydaci prowadzą z egzaminem prawdziwą wojnę pozycyjną. AA potwierdziło, że jedna osoba podeszła do testu teoretycznego 128 razy, płacąc przy tym co najmniej 2 944 funtów. Według przelicznika to około 12 445 zł. Inny kandydat z wynikiem „epickim” – choć raczej nie w pozytywnym sensie – podchodził 75 razy, zanim w 2024 roku wreszcie zdał. Przy stawce 23 funtów za próbę to wydatek rzędu 1 725 funtów, czyli około 7 293 zł. Oznacza to także ponad 90 godzin spędzonych w salach egzaminacyjnych – niemal jak weekendowy kurs MBA, tylko bez dyplomu.
Gdzie leży problem? W teorii, praktyce… czy może w systemie?
Egzamin teoretyczny w Wielkiej Brytanii składa się z dwóch części: 50 pytań wielokrotnego wyboru na podstawie Highway Code oraz testu wykrywania zagrożeń, w którym kandydat ocenia sytuacje na krótkich materiałach wideo. Aby przejść dalej, trzeba zdobyć minimum 43 punkty na 50 w pierwszym module oraz 44 na 75 w module hazard perception. To właśnie ten drugi element budzi dużo kontrowersji, bo wymaga reakcji w odpowiednim momencie – ani za wcześnie, ani za późno. To nie jest test z gatunku „kliknij wszystko, co się rusza”. Zbyt szybka reakcja, nawet jeśli zagrożenie faktycznie się pojawia, bywa traktowana jako błąd. Ekspertka z AA Driving School, Emma Bush, podkreśliła, że takie liczby to rzadkość, a nie norma:
Istnieje wiele powodów, dla których kandydat może mieć trudności z teorią, chociaż wysoka liczba podejść pozostaje wyjątkiem, a nie regułą.
Dodała również:
Łatwo jest zlekceważyć zakres wiedzy koniecznej do zdania testu teoretycznego, który obejmuje zarówno znajomość znaków drogowych, jak i umiejętność oceny odległości hamowania oraz identyfikacji zagrożeń.
A praktyka? Jeszcze drożej i równie boleśnie
Okazuje się, że część kursantów osiąga podobne „sukcesy” również na egzaminie praktycznym. Dane z wniosku o udostępnienie informacji ujawniły, że zdarzają się osoby, które podchodzą do testu kilkadziesiąt razy. Dwie osoby podchodziły do niego 37 razy i dalej nie zdały. Bardziej spektakularny przypadek to ktoś, kto po 43 próbach w końcu uzyskał prawo jazdy. Przy cenie 60 funtów w dni robocze i 75 funtów w weekendy oznacza to koszt od 2 580 do 3 225 funtów. W złotówkach to odpowiednio około 10 149–12 878 zł.
Z czego wynika ta egzaminacyjna brutalność?
Brytyjski test praktyczny trudno nazwać formalnością. Kandydaci muszą wykazać się płynną jazdą, oceną sytuacji oraz świadomością zagrożeń w realnym ruchu drogowym. Instruktorzy podkreślają, że egzaminatorzy nie szukają pretekstów do oblania, ale nie obchodzą się też z kandydatami ulgowo. Statystyki z AA i BBC malują obraz systemu, który promuje solidne przygotowanie, ale jednocześnie nie wybacza braków. Szczególnie że niektóre elementy, takie jak jazda po rondach czy ocena martwych pól, w UK wymagają zdecydowanie wyższego poziomu precyzji niż w wielu krajach Europy.
Rynek reaguje. AA oczywiście też
Znając realia komercyjne, AA wykorzystało okazję, aby przypomnieć o swojej aplikacji do nauki teorii. Za 4,99 funta (około 21 zł) użytkownik otrzymuje pełny dostęp do materiałów treningowych. To klasyczny przykład: masz problem – my mamy produkt, który pasuje do problemu jak kluczyk do stacyjki.
Statystyki, które bolą
W bazie danych znalazły się także rezultaty pokazujące ogólną skalę niepowodzeń:
- 31 849 osób podchodziło do teorii ponad 10 razy
- 3 591 kandydatów potrzebowało ponad 20 podejść
- 802 osoby przekroczyły 30 prób
- 227 osób próbowało ponad 40 razy
- 93 osoby przekroczyły 50 prób
Dla praktyki liczby są mniejsze, ale wyraźnie wskazują, że droga do brytyjskiego prawa jazdy potrafi być długa:
- 14 125 kandydatów podchodziło ponad 10 razy
- 375 próbowało ponad 20 razy
- 26 osób przekroczyło 30 podejść
- 1 osoba dobiła do 40 prób
To nie są dane, które można zbyć wzruszeniem ramion. To pokazuje, że system – choć skuteczny w eliminowaniu nieprzygotowanych kandydatów – bywa dla wielu barierą nie tylko edukacyjną, ale również finansową.
Co dalej?
AA przypomniało także, że od niedawna można rezerwować teorię z użyciem brytyjskiego języka migowego. To krok otwierający system na kolejne grupy kandydatów, ale nie zmienia to faktu, że brytyjskie egzaminy pozostają jednymi z najbardziej wymagających w Europie. I choć żaden producent nie zapowiedział jeszcze modelu „Motivator 1.0” przeznaczonego wyłącznie dla osób zdających po raz setny, jedno jest pewne: zdobycie prawa jazdy na Wyspach to maraton, który nie każdemu udaje się ukończyć bez zadyszki – ani bez uszczuplenia portfela.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Citroën C3 Aircross wyraźnie tańszy w Polsce. Promocje schodzą nawet poniżej 78 tys. zł

Te silniki robią 500 tys. km bez remontu. Nie wszystkie legendy są przesadzone

Zagato i Deus Ex Machina stworzyli wyjątkowe AGTZ Twin Tail. To ruchoma rzeźba

Kierowcy nie chcą płacić co miesiąc, ale producenci i tak zamykają ADAS za abonamentem



