Flagowy model BYD-a wchodzi do gry. Ma imponować przede wszystkim jednym

BYD szykuje elektrycznego SUV-a, który nie udaje „dużego” – on po prostu taki jest. Great Tang ma mieć architekturę 1000 V i maksymalną moc ładowania do 1000 kW, przynajmniej na poziomie założeń platformy. Pierwsze dane i zdjęcia pochodzą z chińskich dokumentów rejestracyjnych, więc mówimy o konkretach, ale jeszcze nie o pełnej specyfikacji.
BYD bywa opisywany jako największy producent aut elektrycznych na świecie. To zależy od tego, jak liczyć sprzedaż i jakie rynki wziąć pod uwagę. Jedno jest pewne: tempo dokładania kolejnych modeli jest takie, że kalendarz okazuje się wyjątkowo napięty. Z ujawnionych informacji wynika, że nowy Great Tang ma być kolejnym „flagowym” elektrykiem marki, ustawionym rozmiarami i techniką wyżej niż dotychczasowy Tang L.
Wymiary: Great Tang rośnie ponad Tang L
Great Tang w dokumentach pojawia się w dwóch wariantach nadwozia. W obu przypadkach mówimy o SUV-ie z absolutnie pełnowymiarową sylwetką, a nie o aucie „dużym jak na swoją klasę” (tu klasa musi się dostosować).
- Długość: 5263 mm lub 5302 mm
- Szerokość: 1999 mm
- Wysokość: 1790 mm lub 1800 mm
- Rozstaw osi: 3130 mm
- Dopuszczalna masa całkowita: 3245 kg
Dla porównania, dotychczasowy BYD Tang L ma mieć wymiary 5040 mm długości, 1996 mm szerokości, 1760 mm wysokości oraz 2950 mm rozstawu osi. Różnica jest na tyle wyraźna, że zamiast pytać „czy bagażnik będzie duży”, prędzej sprawdzasz „czy wjazd do garażu jest wystarczająco szeroki”.

Super e-Platform: 1000 V i 1000 kW na papierze
Great Tang ma być zbudowany na tej samej platformie co BYD Han L i Tang L, czyli na „Super e-Platform”. To konstrukcja opisana jako wspierająca napięcie 1000 V, prąd 1000 A i maksymalną moc ładowania do 1000 kW. Platforma ma też umożliwiać używanie akumulatorów o współczynniku ładowania 10C. W praktyce oznacza to projektowanie układu pod bardzo wysokie moce, ale realny efekt zawsze zależy od dwóch rzeczy: możliwości samego auta i tego, czy stacja ładowania faktycznie jest w stanie podać takie parametry (a to drugi, równie twardy warunek).
Szybkie ładowanie: 10–70% w 6 minut, przy odpowiednich warunkach
W przypadku modeli BYD Han L i Tang L opartych na tej platformie podawane są czasy ładowania z 10 do 70% w 6 minut. Dodatkowo w 5 minut mają odzyskiwać zasięg 400 km (Han L) oraz 370 km (Tang L) w cyklu CLTC. To zestaw danych, który stawia temat jasno: chodzi o maksymalizację tempa uzupełniania energii przy sprzyjających warunkach. I warto pamiętać, że CLTC to cykl homologacyjny używany w Chinach, który zwykle daje bardziej optymistyczne wyniki niż europejskie procedury.
Great Tang ma więc trafić do grona aut z najszybszym ładowaniem pod względem mocy i czasu, o ile infrastruktura i konfiguracja pojazdu pozwolą powtórzyć te scenariusze.
Moc: od 292 do 795 KM
Dokumenty wskazują, że wersje jednosilnikowe mają oferować 300 kW albo 370 kW, a wariant dwusilnikowy 215 kW + 370 kW. Po przeliczeniu na konie mechaniczne:
- 300 kW: ok. 408 KM
- 370 kW: ok. 503 KM
- 215 kW: ok. 292 KM
- 215 + 370 kW (łącznie 585 kW): ok. 795 KM
Na tym etapie nie podano pozostałych parametrów, więc nie ma jeszcze sensu dopowiadać „jak będzie jeździł”. Same liczby mówią jednak, że to nie jest projekt zrobiony na skromnie (nawet jeśli w tej klasie skromność i tak nie ma etatu).
Premiera i cena: pierwsza połowa 2026 i segment powyżej 400 tys. RMB
Premiera Great Tanga ma być oczekiwana w pierwszej połowie 2026 roku. Co do ceny, w chińskich mediach pojawia się pozycjonowanie modelu w segmencie powyżej 400 000 RMB (od ok. 204 800 zł), czyli w przybliżeniu od ok. 48 600 euro. Na pełną specyfikację trzeba jeszcze poczekać. Ale już teraz układanka jest czytelna: ogromny SUV, nowa platforma 1000 V i nacisk na ultrawysokie moce ładowania, z wyraźnym celem, by wyróżniać się właśnie tym aspektem w realnych warunkach, gdy trafi się na odpowiednią ładowarkę.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



