Tak BYD i Changan omijają unijne cła. Furtką azjatycki kraj

Chińscy giganci motoryzacyjni – BYD i Changan – znaleźli sposób, by ominąć wysokie cła na samochody elektryczne produkowane w Państwie Środka. Nowym centrum operacyjnym stała się Tajlandia, która zaskakująco szybko wyrasta na kluczowy punkt eksportu aut do Europy i Wielkiej Brytanii.
Tajlandia – nowa brama do Europy
Jeszcze do niedawna Tajlandia była kojarzona głównie z turystyką i tradycyjnym przemysłem motoryzacyjnym. Dziś kraj ten stał się strategicznym ogniwem w globalnej układance elektromobilności. Pozycja geograficzna, wykwalifikowana siła robocza i sprzyjająca polityka gospodarcza przyciągnęły inwestorów, którzy szukają sposobu na obejście unijnych barier celnych.
BYD otwiera zakład w Rayong
Sercem tej strategii jest nowa fabryka BYD-a w Rayong, która wystartowała w lipcu 2024 roku. Ma ona zdolność produkcyjną 150 000 aut rocznie. To nie tylko odpowiedź na lokalny popyt, lecz także trampolina do eksportu na Zachód. Pierwsze 900 egzemplarzy modelu Dolphin zostało już wysłane do Europy, co otworzyło zupełnie nowy etap ekspansji marki. Jak podkreślił Ke Yubin, dyrektor generalny BYD Thailandia:
Nasza eksportowa wysyłka Dolphinów z Rayong do Europy była kluczowym krokiem w globalnej strategii BYD-a i potwierdziła rolę Tajlandii w międzynarodowej sieci produkcji aut elektrycznych.
Cła nie takie straszne… jeśli produkujesz w Azji Południowo-Wschodniej
Bruksela zdecydowała się nałożyć na chińskie samochody elektryczne dodatkowe, karne cła w różnej wysokości, zależnej od wielu czynników. Dla BYD-a wynoszą one 19,9%, co daje łącznie 29,9-procentową taryfę. To poziom, który mógłby uczynić import bezpośredni z Chin nieopłacalnym. Jednak europejskie regulacje pozwalają sprowadzać pojazdy z krajów trzecich bez dodatkowych barier, o ile spełniają warunki lokalizacji produkcji. Tajlandia stała się więc sprytną furtką, którą BYD i Changan postanowiły wykorzystać.
Changan i kolejni gracze podążają śladem BYD-a
BYD nie jest jedynym producentem, który obrał ten kierunek. Również Changan kupił tereny w okolicach Bangkoku pod budowę własnej fabryki. Tym samym potwierdził, że trend przenoszenia produkcji poza Chiny nabiera rozpędu. Na horyzoncie widać także kolejne marki – Xpeng rozważa inwestycje na Węgrzech i w Turcji, by zapewnić sobie alternatywne drogi eksportu.
Dlaczego Tajlandia?
Tajlandia oferuje pakiet atutów trudny do zignorowania:
- dogodna lokalizacja między rynkami azjatyckimi i europejskimi,
- spora baza wyszkolonych pracowników,
- aktywnie promowana polityka przyciągania inwestorów,
- umowy o wolnym handlu ułatwiające eksport na rynki UE.
Dzięki temu kraj staje się nie tylko miejscem produkcji, ale wręcz platformą umożliwiającą nową globalną konfigurację łańcucha dostaw.
Nowa mapa elektromobilności
Strategia chińskich koncernów pokazuje, że globalny rynek samochodów elektrycznych staje się coraz bardziej elastyczny. Europa, próbując chronić własny przemysł, jednocześnie otworzyła drogę do legalnego ominięcia barier. Tajlandia zyskała rolę pośrednika, a chińskie marki – gwarancję utrzymania konkurencyjności cenowej.
Efekt? UE stoi przed trudnym wyborem. Z jednej strony konieczna jest ochrona rodzimej produkcji, z drugiej – nie można spowolnić rozwoju elektromobilności. Tymczasem Tajlandia staje się nieoczekiwanym centrum, gdzie krzyżują się interesy Chin, Europy i globalnych trendów w motoryzacji.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Volkswagen Taigo Pure za 77 390 zł. 115 KM i DSG w standardzie

Volkswagen przemianuje ID.3 na ID.3 Neo. Najważniejsze zmiany kryją się jednak w środku

Ferrari Amalfi Spider debiutuje. V8 zostało, dach zniknął

Orlen zamyka bramy przed autami z Chin. Chodzi o dane i infrastrukturę krytyczną



