BYD i Nio znalazły się na zaktualizowanej liście chińskich firm wojskowych prowadzonej przez Departament Obrony USA. Obie marki odrzucają te kwalifikacje i przekonują, że może to zwiększyć presję regulacyjną wokół chińskiej motoryzacji.
To nie są sankcje, ale sygnał jest bardzo mocny
Lista Section 1260H nie działa tak jak sankcje Departamentu Skarbu USA ani kontrola eksportu Departamentu Handlu. Sam wpis nie zamraża aktywów, nie zakazuje transakcji handlowych i nie blokuje obrotu papierami wartościowymi. Najbardziej bezpośredni skutek dotyczy ograniczeń w zamówieniach realizowanych przez Departament Obrony USA.
W praktyce taki wpis może jednak uruchamiać większą ostrożność po stronie partnerów, inwestorów i działów zgodności. Właśnie dlatego sprawa jest politycznie cięższa, niż mogłoby wynikać z samej konstrukcji prawnej.
BYD odcina się od związków z wojskiem
BYD twierdzi, że nie jest chińskim przedsiębiorstwem wojskowym ani firmą związaną z integracją cywilno-wojskową chińskiego przemysłu obronnego. Producent uważa, że wpis na listę nie ma uzasadnionych podstaw. Poza tym podkreśla, że decyzja Pentagonu nie wpływa na normalną działalność, relacje handlowe ani obrót papierami wartościowymi.
BYD ocenia też, że ograniczenia związane z zakupami Departamentu Obrony USA nie będą miały istotnego wpływu na jego biznes. Chiński koncern nie wyklucza działań w celu usunięcia z listy. W grę wchodzą procedury przeglądowe lub kroki prawne. To mało romantyczny, ale typowy finał globalizacji: samochody są elektryczne, a spory nadal bardzo geopolityczne.
Nio też zapowiada walkę o korektę wpisu
Nio opublikowało podobne stanowisko za pośrednictwem giełdy w Hongkongu. Firma także zaprzecza, że jest chińskim przedsiębiorstwem wojskowym lub podmiotem związanym z przemysłową bazą obronną Chin. Producent chce komunikować się z Departamentem Obrony USA w sprawie korekty oznaczenia.
Nio rozważa również środki prawne, jeśli będą potrzebne do ochrony interesów akcjonariuszy. Wspólna linia BYD-a i Nio pokazuje, że chińskie firmy nie zamierzają traktować tej decyzji jak biernej formalności.
Lista objęła nie tylko producentów samochodów
Najnowsza aktualizacja listy Pentagonu objęła 80 spółek-matek i 188 chińskich podmiotów. Wpisy sięgają znacznie dalej niż same marki samochodów elektrycznych. Na liście znalazły się także firmy z obszaru baterii, sztucznej inteligencji, autonomicznej jazdy, robotyki, półprzewodników i chmury obliczeniowej.
Wśród wskazanych podmiotów pojawiają się między innymi Calb, Eve Energy, RoboSense, Alibaba, Baidu i Unitree. To istotne, bo współczesny samochód elektryczny nie jest już tylko produktem motoryzacyjnym. Jest złożonym systemem opartym na bateriach, oprogramowaniu, czujnikach i przetwarzaniu danych. Właśnie ten łańcuch dostaw stał się jednym z głównych pól nacisku regulacyjnego.
Polityczna presja na chińskie auta narasta
Czerwcowa publikacja listy nastąpiła po nietypowym epizodzie z lutego, gdy podobny wykaz krótko pojawił się online, a potem szybko zniknął. Tamta wersja miała obejmować między innymi BYD-a, Alibabę i Baidu, więc obecna aktualizacja nie wzięła się znikąd.
Presja na chińskich producentów aut w USA nie ogranicza się do tej listy. W kwietniu senator Elissa Slotkin nazwała chińskie pojazdy „rakiem” dla globalnej branży motoryzacyjnej i postulowała skoordynowany zakaz obejmujący samochody produkowane w Chinach. Lista Section 1260H jest odrębna od ceł, zakazów handlowych i klasycznych sankcji.
Kierunek jest jednak podobny: chińskie samochody, baterie, systemy jazdy autonomicznej i technologie danych coraz częściej trafiają pod parasol bezpieczeństwa narodowego.
BYD i Nio nadal mają punkty zaczepienia w USA
BYD działa w Stanach Zjednoczonych od ponad dekady poprzez fabrykę autobusów elektrycznych w Lancaster w Kalifornii. Nio prowadzi natomiast duże centrum badawczo-rozwojowe w San Jose. Obie firmy muszą więc łączyć spór o wpis na listę z dalszą obecnością międzynarodową.
Dla BYD-a i Nio to problem reputacyjny, prawny i biznesowy jednocześnie. Dla całej branży to kolejny sygnał, że ekspansja chińskiej elektromobilności będzie coraz mocniej zależna od polityki, a nie tylko od ceny, technologii i skali produkcji.







