BYD dostał „czerwoną kartkę” za kampanię przeciw Stellantisowi we Włoszech. Ale to dopiero początek kłopotów

Włoski urząd ds. reklamy nakazał natychmiastowe wstrzymanie kampanii BYD „Purefication”, która od początku roku jechała po Stellantise bez większych hamulców. Poszło o przekaz uznany za nieuczciwy w porównaniu i zbyt mocno uderzający w konkurencję, a w tle przewija się problem paska rozrządu w kąpieli olejowej w silniku 1.2 PureTech. A kiedy jedna strona musi zwinąć billboardy, druga odsłona sporu już czeka w kolejce: bezpieczeństwo i ADAS w autach miejskich.
BYD we Włoszech postawił na ironię i bardzo czytelne skojarzenia. Tyle że w reklamie „czytelne” bywa też „za czytelne” – zwłaszcza gdy w praktyce wskazuje palcem konkretnego rywala.
Co zostało zakwestionowane
Decyzja ma rygor natychmiastowy i dotyczy przekazów rozpowszechnianych w telewizji, prasie, internecie oraz w mediach społecznościowych przez włoski oddział producenta. Kampania „Purefication” wystartowała na początku roku i była odbierana jako wprost wymierzona w Stellantisa – w szczególności w kłopoty techniczne związane z paskiem rozrządu pracującym w oleju w silniku 1.2 PureTech, kojarzonym z akcjami przywoławczymi wybranych modeli.
W samym przekazie nie brakowało kąśliwości i „mrugnięć okiem”, ale to nie kabaret, tylko reklama. W ocenie włoskiego Giurì Reklamy przekroczono granice zapisów Kodeksu Samoregulacji Reklamy, a dokładnie wskazano naruszenia:
- art. 2 – przekaz wprowadzający w błąd (komunikacja handlowa uznana za mylącą),
- art. 14 – zasady porównania z konkurencją (porównanie uznane za nieprawidłowe),
- art. 15 – zakaz dyskredytowania (przekaz oceniony jako uderzający w konkurencję).
W efekcie kampania ma zostać wygaszona, bo – w uproszczeniu – została zaklasyfikowana jako bezpośredni i nieuczciwy atak na produkty rywala.
Hasła i marchewka: nawet 10 000 euro na stole
To nie była subtelna gra w skojarzenia. W przekazie pojawiały się hasła oraz zachęty dla kierowców, którzy mieli zezłomować auta objęte wezwaniami serwisowymi. Marka podaje, że stawka dochodziła do 10 000 euro (ok. 42 241 zł) w formie zachęty przy złomowaniu jednego z modeli z tej grupy. Marka podaje w ramach kampanii takie hasła:
„Twój pasek robi numery?”
Drugi front: ADAS, auta miejskie i „oszczędności”
Równolegle spór BYD–Stellantis przeniósł się na temat bezpieczeństwa i systemów wspomagania kierowcy. 20 stycznia pojawił się kolejny zgrzyt: prezes marki Fiat, Olivier François, mówił o potencjalnych oszczędnościach wynikających ze zmniejszenia liczby ADAS w autach miejskich (wskazywano przykładowo Pandę i 500), a „wyrównaniem” miałaby być niższa prędkość maksymalna.
To została rzucona propozycja, która ma też wymiar prowokacji – szczególnie że w Europie część takich systemów stała się obowiązkowa. I tu BYD dołożył własny kontrargument: wystartowała nowa kampania, która akcentuje 5 gwiazdek Euro NCAP dla gamy producenta oraz inwestycje w technologie wsparcia kierowcy i bezpieczeństwo czynne.
Marketingowy ring, na którym łatwo o salę sądową
Wrażenie jest proste: to dopiero rozgrzewka. Jedna kampania została zatrzymana decyzją Giurì Reklamy, ale napięcie między dwoma dużymi graczami nie znika, tylko zmienia temat i narzędzia. A gdy stawką jest wizerunek (i sprzedaż), granica między „sprytną reklamą” a „sprawą prawną” potrafi być cieńsza niż pasek w kąpieli olejowej (tak, ten sam pasek, o który poszło).
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



