Brazylia wpisała BYD-a na „brudną listę”. Nie chodzi o samochody, lecz o coś zupełnie innego

BYD trafił w Brazylii na rządową „brudną listę” firm powiązanych z rażąco nieakceptowalnymi praktykami wobec pracowników. Sprawa nie dotyczy produkcji samochodów, lecz warunków, w jakich pracowali Chińczycy zatrudnieni przy budowie zakładu marki w Camaçari.
Brazylijskie władze objęły BYD-a sankcją wizerunkową i instytucjonalną po ustaleniach dotyczących 163 chińskich robotników sprowadzonych przez wykonawcę Jinjiang Group. Według śledczych pracowali oni w warunkach, które bardziej przypominały realia sprzed dekad niż współczesny plac budowy.
Śledczy opisali skrajnie złe warunki
Według ustaleń pracownicy mieszkali w przeludnionych domach i mieli bardzo ograniczony dostęp do podstawowych udogodnień. W jednym z nalotów ujawniono 31 osób stłoczonych w jednym domu z tylko jedną łazienką. Raporty mówiły też o odbieraniu paszportów i ograniczaniu swobody pracowników.
Część wynagrodzenia miała trafiać do Chin zamiast bezpośrednio do ich rąk, a przed rozpoczęciem pracy wymagano od nich wpłaty kaucji w wysokości 900 dolarów (ok. 3320 zł). Zwrot tej kaucji miał następować dopiero po przepracowaniu sześciu miesięcy na budowie. Taki model trudno uznać za zwykły spór pracowniczy, bo wygląda raczej jak system podporządkowania niż normalne zatrudnienie.
BYD odcina się od wiedzy o nadużyciach
BYD twierdził, że nie miał wiedzy o nieprawidłowościach, dopóki sprawa nie ujrzała światła dziennego. Brazylijskie władze nie zaakceptowały jednak stanowiska, że pełna odpowiedzialność kończy się na wykonawcy. Urzędnicy uznali, że skoro fabryka powstawała dla BYD, to marka ponosi odpowiedzialność za to, co działo się na jej projekcie. W efekcie producent został formalnie wpisany do rządowego rejestru firm powiązanych z poważnymi naruszeniami standardów pracy.
To cios w wizerunek i możliwe utrudnienie dla ekspansji
Obecność na tej liście oznacza nie tylko poważny problem reputacyjny. Może też utrudnić dostęp do części wsparcia finansowego oferowanego przez brazylijskie instytucje, co ma znaczenie na rynku kluczowym dla BYD poza Chinami. Jednocześnie sama zdolność marki do produkcji i sprzedaży aut w Brazylii nie została zablokowana. To oznacza, że BYD nadal pozostanie bardzo mocnym graczem w regionie i dalej będzie wywierał presję na konkurencję, choć tym razem z bagażem wyjątkowo ciężkiego kryzysu wizerunkowego.
Sprawa nie dotyczy aut, ale uderza w całą markę
W branży motoryzacyjnej granica między fabryką, wykonawcą i marką bywa wizerunkowo cienka. Klient może kupować samochód, ale opinię wyrabia sobie o całym producentze. To właśnie dlatego problem z budową zakładu w Camaçari ma znaczenie większe niż lokalny konflikt pracowniczy. Samochody BYD-a nie znalazły się tu na ławie oskarżonych, lecz dla marki to i tak bardzo poważny sygnał ostrzegawczy.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



