⏱️ 4 min.

BYD pozywa USA o cła. Stawką są zwroty i otwarcie rynku

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

10-02-2026 14:02
BYD Seal 6 DM-i

BYD wchodzi na ring z rządem USA i robi to w miejscu, gdzie nie wygrywa się krzykiem, tylko przypisami. Cztery amerykańskie spółki zależne chińskiego koncernu złożyły pozew w Sądzie ds. Handlu Międzynarodowego w Nowym Jorku, kwestionując legalność ceł na import z Chin. Spór jest o to, czy Biały Dom w ogóle miał prawo oprzeć te taryfy na ustawie z 1977 roku.

To nie jest „kolejna kłótnia o cła”, tylko próba podważenia całej konstrukcji prawnej, na której stoją. Jeśli BYD wygra, w grze pojawiają się zwroty już zapłaconych ceł, niższe koszty dla autobusów i magazynów energii oraz ryzyko efektu domina dla innych importerów.

O co dokładnie chodzi w pozwie: IEEPA i dziewięć rozporządzeń

Rdzeń sporu kręci się wokół IEEPA, czyli ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (z 1977 roku). BYD twierdzi, że IEEPA nie daje wprost władzy wykonawczej prawa do nakładania ceł, a więc podważa legalność dziewięciu rozporządzeń wykonawczych wydanych od lutego 2025 roku. W praktyce to walka o interpretację „czy wolno”, a nie o to „czy się opłaca dla gospodarki USA w długoterminowej perspektywie”. I to jest ten moment, kiedy handel międzynarodowy spotyka się z literą prawa.

Cztery spółki BYD w USA i fabryka w Kalifornii

Pozew złożyły: BYD America LLC, BYD Coach & Bus LLC, BYD Energy LLC oraz BYD Motors LLC. To one odpowiadają za amerykański przyczółek grupy, który ma znaczenie nie tylko w motoryzacji, ale też w energetyce (zwłaszcza w systemach magazynowania energii). Choć te spółki nie sprzedają w USA autobusów elektrycznych przeznaczonych do przewozów prywatnych, BYD ma wyraźną obecność w transporcie publicznym.

Kluczowym punktem jest zakład w Lancaster w Kalifornii, działający od 2013 roku, o zdolności produkcyjnej około 1500 pojazdów rocznie i z ponad 750 pracownikami zrzeszonymi w związkach zawodowych.

Co BYD może ugrać: zwroty ceł i realne koszty działalności

Scenariusz korzystny dla BYD ma kilka warstw, i żadna nie jest tylko „na papierze”:

  • unieważnienie obecnej struktury taryf opartej na IEEPA,
  • otwarcie drogi do wniosków o zwrot już zapłaconych ceł, wraz z odsetkami i kosztami prawnymi,
  • obniżenie kosztów operacyjnych w segmentach autobusów oraz magazynowania energii,
  • wzrost konkurencyjności produktów BYD w USA przez mniejsze obciążenia importowe (w aspekcie kosztów, przy tych samych łańcuchach dostaw).

W tle jest też wątek logistyki: BYD wskazuje, że niższe obciążenia celne mogłyby ułatwić wprowadzanie pojazdów z zakładów w Brazylii i Meksyku, jeśli te dostawy byłyby objęte stawkami niższymi niż obecne 15% (w aspekcie ceł, przy imporcie do USA).

V.O.S. Selections: winiarski spór, który może przestawić wajchę

W tej historii pojawia się ważny punkt odniesienia: sprawa V.O.S. Selections, dotycząca sporów o taryfy na wino. Tam korzystne wyroki w pierwszej i drugiej instancji skłoniły administrację Trumpa do skierowania sprawy do Sądu Najwyższego. Jeśli Sąd Najwyższy wypowie się w pierwszej połowie 2026 roku, jego rozstrzygnięcie może stać się precedensem istotnym również dla pozwu BYD. Innymi słowy: jedna decyzja może przestawić zasady gry nie tylko dla autobusów i baterii, ale szerzej – dla importu przemysłowego do USA.

Biały Dom, bezpieczeństwo i ryzyko lawiny roszczeń

Po drugiej stronie Biały Dom broni ceł jako narzędzi ochrony bezpieczeństwa narodowego i sektorów strategicznych. Jednocześnie prawnicy i środowiska akademickie podkreślają, że kluczowe będzie literalne odczytanie IEEPA – czyli to, co w tej ustawie jest zapisane, a czego w niej nie ma. Jeśli sąd przyjmie restrykcyjne podejście proponowane przez BYD, pojawia się ryzyko fali roszczeń o zwrot ceł ze strony importerów, którzy wcześniej płacili taryfy oparte na tej samej podstawie. To już nie jest „spór jednej firmy”, tylko potencjalne przetasowanie w handlu międzynarodowym.

Równolegle trwa gra dyplomatyczna: inwestycje zamiast wojny na paragrafy

Równolegle do sali sądowej toczy się rozmowa polityczna o produkcji na miejscu. Trump deklarował, że jest przychylny lokowaniu przez chińskich producentów fabryk w USA, pod warunkiem budowy lokalnych łańcuchów produkcyjnych. Dla BYD zwiększenie inwestycji w amerykańskie wytwarzanie może być alternatywną ścieżką wobec sporu prawnego, zmniejszając opór polityczny i ułatwiając bezpośredni dostęp do rynku pojazdów elektrycznych.

W tle są też ludzie z Lancaster: związki zawodowe i pracownicy patrzą na sprawę pod kątem miejsc pracy i stabilności zamówień. Konkurenci oraz amerykańskie organizacje branżowe obserwują ją z kolei z obawą, że rynek może się szerzej otworzyć na produkty z Chin, jeśli cła wypadną z gry jako narzędzie oparte na IEEPA (w aspekcie regulacji, przy sporach o kompetencje władzy wykonawczej).

Na końcu i tak wygrywa ten, kto ma mocniejszy argument prawny – a nie ten, kto głośniej mówi o „strategicznych sektorach”.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl