⏱️ 4 min.

BYD Ti7 rusza w świat: globalny SUV plug-in o terenowych aspiracjach właśnie zadebiutował

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

01-12-2025 10:12
BYD Ti7

BYD wjechało na Bangkok Motor Expo 2025 z modelem Ti7 – rodzinnym SUV-em plug-in, który w Chinach sprzedał się w 50 000 egzemplarzy w zaledwie 80 dni. Teraz marka chce powtórzyć ten wynik poza granicami kraju, a prezentacja w Tajlandii jasno pokazała, że światowy etap tej historii właśnie się zaczyna.

Pierwszy rozdział tej opowieści rozegrał się na rynku krajowym, gdzie model funkcjonuje jako Fang Cheng Bao Ti7 (Tai 7 / Titanium 7). W Chinach został wyceniony na 179 800–219 800 juanów, czyli – po przeliczeniu – około 93 000–113 800 zł. Taka cena ustawiła go bardzo wysoko w segmencie PHEV, a statystyki tylko to potwierdziły: według China EV DataTracker dostarczono 28 152 sztuki we wrześniu i październiku, a listopad dołożył ponad 21 850 egzemplarzy. Trudno o bardziej dynamiczny debiut.

Globalny debiut w Tajlandii

Na Bangkok Motor Expo 2025 marka pokazała Ti7 z napędem DM 5.0 i 4WD. Prezentowany egzemplarz pochodzi z rynku chińskiego – ma kierownicę po lewej stronie i lokalne oznaczenia – co jasno sugeruje, że model dopiero przygotowuje się do w pełni globalnego wejścia. Sama obecność w Tajlandii jest jednak komunikatem bez podtekstów: premiera światowa jest blisko, a 2026 rok wydaje się naturalnym celem. Ti7 ma konstrukcję samonośną i nowy język stylistyczny BYD-a. Charakterystyczna jest pudełkowata sylwetka, płaska linia dachu, szerokie nadkola i wyraziste przetłoczenia. Z przodu pojawiły się reflektory matrix LED, z tyłu – otwierane na bok drzwi bagażnika z praktycznym schowkiem. Są też klasyczne klamki, czarne 20-calowe felgi, czujnik LiDAR oraz masywne zderzaki. Wymiary nadwozia to 4999/1995/1865 mm.

BYD Ti7

Technologie we wnętrzu: siedem ekranów i pełny przepych

Kabina wyróżnia się białą kolorystyką i aż siedmioma ekranami. Na liście znajdują się: 15,6-calowy wyświetlacz centralny, 12,3-calowy panel wskaźników, 26-calowy W-HUD, dwa panele klimatyzacji oraz dwa 13-calowe tablety BYD Pad w drugim rzędzie. Do tego panoramiczny dach, 20 głośników, nastrojowe podświetlenie i układ wyłącznie pięciomiejscowy. To układ, który śmiało mógłby trafić do wyższej klasy premium.

Mocny układ hybrydowy, szybkie przyspieszenie i duża bateria LFP

W Bangkoku pokazano topową wersję z dwoma silnikami elektrycznymi i napędem 4WD. Hybryda wykorzystuje benzynową jednostkę 1.5 o mocy 154 KM oraz e-motory o łącznej mocy 483 KM. Sprint do 100 km/h trwa 4,5 s – świetny wynik jak na rodzinnego SUV-a. Do tego bateria LFP o pojemności 35,6 kWh zapewniająca 190 km zasięgu w cyklu CLTC. Model ma też system torque vectoring, co dodatkowo wzmacnia jego bardziej zaawansowany charakter.

Kiedy globalna premiera?

Producent nie ogłosił jeszcze konkretnej daty startu międzynarodowej sprzedaży. Jednak obecność Ti7 na targach w Tajlandii to wyraźny sygnał, że jego światowy debiut nastąpi już w 2026 roku. To logiczne posunięcie: model ugruntował pozycję na rynku chińskim, więc wejście na rynki o dużym popycie na PHEV-y jest naturalnym kolejnym krokiem.

BYD Ti7

Głos eksperta o globalnej ofensywie BYD

Jak zauważył ekspert branżowy, chińskie marki – w tym BYD – opierają ekspansję na szybkim wdrażaniu dopracowanych konstrukcji poza swoim rynkiem. W opinii prelegenta przewaga kosztowa i technologiczna pozwala im tworzyć bogato wyposażone modele, które na Zachodzie byłyby znacznie droższe.

BYD potwierdziło, że strategia „najpierw kraj, potem świat” działa, a Ti7 idealnie wpisuje się w ten schemat.

Co wyróżnia Ti7 na tle konkurencji?

  • 190 km zasięgu CLTC dzięki dużej baterii LFP.
  • Siedem ekranów i kabina pełna rozwiązań przypominających segment premium.
  • Łączna moc 483 KM i przyspieszenie 4,5 s do 100 km/h.
  • Gabaryty rodem z większej klasy przy cenie kompaktowego SUV-a PHEV.

Jeśli BYD utrzyma tempo i wypuści model globalnie w pierwszych miesiącach 2026 roku, Ti7 ma spore szanse powtórzyć – a nawet przebić – sukces z rynku chińskiego.

Tagi: BYD, Ti7

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.