Chińskie samochody przejmują rynki Azji, Afryki i Ameryki Południowej – oto nowi globalni zwycięzcy

Wojna motoryzacyjna XXI wieku nie toczy się już w Europie ani w Stanach Zjednoczonych. Prawdziwe starcie między chińskimi producentami a tradycyjnymi markami Zachodu rozgrywa się w krajach rozwijających się – od Ameryki Południowej po Azję Południowo-Wschodnią. To właśnie tam tanie i coraz lepiej wyposażone elektryki z Chin rozbijają dotychczasowy porządek rynku.
Chińczycy podbijają świat nie przez Europę, lecz przez rynki wschodzące
Podczas gdy zachodnie media z uporem śledzą kolejne próby zdobycia przyczółków w Europie przez chińskie marki, prawdziwa ofensywa trwa w zupełnie innych częściach świata. Chiny stały się poważnym graczem dla konsumentów z Ameryki Łacińskiej, Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji Centralnej i Południowo-Wschodniej. To właśnie tam kupujący szukają samochodów przede wszystkim tanich i dostępnych, a niekoniecznie najbardziej prestiżowych.
Kluczowym czynnikiem sukcesu chińskich marek okazała się cena. W gospodarkach rozwijających się klienci są wyjątkowo wrażliwi na koszt zakupu, a chińskie auta – szczególnie elektryczne – są znacznie tańsze od konkurencji z Japonii, Korei, Europy czy USA. Przewaga kosztowa jest szczególnie widoczna w segmencie EV, gdzie lokalni importerzy europejskich marek nadal zmagają się z wysokimi cłami i kosztami transportu.
Tradycyjni giganci tracą grunt
Dane JATO Dynamics nie pozostawiają złudzeń – na fali chińskiego wzrostu przegrywają dotychczasowi liderzy: Toyota, Nissan, Honda, Mitsubishi i Suzuki z Japonii; Hyundai i Kia z Korei Południowej; a także europejskie marki Fiat, Renault i Volkswagen. Nawet amerykańskie koncerny, takie jak Chevrolet czy Ford, odczuwają spadki udziałów. Jak zauważył Felipe Munoz, specjalista branży motoryzacyjnej w JATO Dynamics:
Zmiana preferencji konsumentów z tradycyjnych marek na chińskie dokonuje się nie w bogatych gospodarkach, ale właśnie w rynkach rozwijających się, które przez lata pozostawały w cieniu.
Brazylia, Australia i Izrael – nowe bastiony chińskiej motoryzacji
W Brazylii, największym rynku samochodowym Ameryki Łacińskiej, udział chińskich marek wzrósł z 6,8% (styczeń–wrzesień 2024) do 9,1% w 2025 roku. To wynik, który daje im czwarte miejsce w kraju – zaraz za Fiatem, Volkswagenem i Chevroletem. Podobne zjawisko obserwuje się w Australii. W ciągu roku chińscy producenci zwiększyli tam udział o 5,3 punktu procentowego, osiągając 16,7%.
W Izraelu ich obecność sięga już 32%, a w Tajlandii – 32,4%. Dla porównania, w całej Europie Chiny zdołały dojść dopiero do 5% udziału, co tylko potwierdza, że prawdziwa ekspansja odbywa się gdzie indziej.
BYD, GWM, Changan – nowe gwiazdy globalnego rynku
Marki takie jak BYD, Great Wall Motor (GWM) czy Changan coraz częściej pojawiają się w rankingach sprzedaży krajów rozwijających się. W Chile Chevrolet oddaje pole właśnie GWM i Changanowi. W Kolumbii BYD znalazło się już w pierwszej dziesiątce, spychając Forda poza czołówkę, a w Indonezji chiński gigant awansował na szóste miejsce.
Gdzie Chiny rządzą, a gdzie dopiero wchodzą
Oto aktualne udziały chińskich marek w wybranych krajach poza Europą i USA:
- Tajlandia – 32,4%
- Izrael – 32,0%
- Chile – 30,9%
- Ekwador – 29,9%
- Urugwaj – 26,4%
- Panama – 26,0%
- Australia – 16,7%
- Zjednoczone Emiraty Arabskie – 16,0%
- RPA – 15,0%
- Ukraina – 12,7%
- Indonezja – 12,2%
- Nowa Zelandia – 12,1%
- Arabia Saudyjska – 11,8%
- Kolumbia – 11,2%
- Brazylia – 9,1%
- Meksyk – 7,7%
- Malezja – 6,7%
Największy wzrost rok do roku zanotowano w Urugwaju (+12,6%) oraz Izraelu (+11,5%). Na kolejnych miejscach uplasowały się Indonezja (+6,5%), Ukraina (+6,2%) i Australia (+5,3%).
Ekspansja, której Zachód nie przewidział
Podczas gdy europejskie marki próbują bronić pozycji w rodzimych krajach i przekonują klientów nowymi hybrydami, Chińczycy wykorzystali globalny moment – niskie koszty produkcji, rosnące kompetencje technologiczne i agresyjną strategię cenową. Dziś, w wielu krajach rozwijających się, samochód elektryczny z Chin jest nie tylko tańszy, ale i lepiej wyposażony niż lokalny odpowiednik. W efekcie rozpoczyna się nowy rozdział globalnej motoryzacji. Europa i USA mogą się jeszcze spierać o normy emisji i dopłaty, ale w reszcie świata chińskie marki po prostu zdobywają klientów – po cichu, konsekwentnie i bez oglądania się na zachodnie koncerny.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



