⏱️ 4 min.

Chińskie auta ze znaczkiem Opla? Stellantis rozważa nową strategię

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

24-10-2025 09:10
Stellantis chce rebrandować chińskie elektryki – Opel jako pierwszy?

Stellantis przygotowuje się do strategicznego kroku, który może odmienić jego pozycję na europejskim rynku. Koncern rozważa wprowadzenie do Europy chińskich samochodów elektrycznych pod znanymi markami, a pierwszym kandydatem ma być Opel z modelem bazującym na Leapmotor B10. To potencjalny początek nowego rozdziału w historii europejskiej motoryzacji – w którym „walka z Chinami” zaczyna się… chińską technologią.

Chiński elektryk z logo Opla

Według ustaleń serwisu Automobilwoche, Stellantis analizuje możliwość wprowadzenia na rynek europejski modelu Leapmotor B10 pod marką Opel. Ten kompaktowy SUV, produkowany przez chińskiego producenta częściowo należącego do Stellantisa, mógłby pojawić się w salonach już w 2026 roku. Co więcej, jego montaż planowany jest w zakładzie w Saragossie w Hiszpanii – tym samym, w którym powstają Opel Corsa i Mokka.

Lokalna produkcja nie tylko obniżyłaby koszty transportu i emisji, ale przede wszystkim pozwoliłaby uniknąć wysokich unijnych ceł. Obecnie na auta importowane z Chin nakładane są dodatkowe 20,7% opłat, oprócz standardowego 10% podatku importowego. Przeniesienie montażu do Europy mogłoby więc oznaczać realne oszczędności i szansę na konkurencyjne ceny.

Leapmotor B10 – chińska baza z europejskim akcentem

Model Leapmotor B10 został zaprezentowany w 2024 roku jako kompaktowy SUV dostępny w wersji w pełni elektrycznej oraz z tzw. „range extenderem”, czyli małym silnikiem benzynowym doładowującym baterię. Na razie jednak ta druga odmiana nie trafiła do Europy. Samochód powstał na platformie LEAP3.5, którą dzieli z mniejszym hatchbackiem B05. Wnętrze B10 oferuje nowoczesne rozwiązania – cyfrowe zegary, duży centralny ekran i pełen zestaw systemów wspomagania kierowcy. To pokazuje, że Leapmotor rozwija się technologicznie w tempie, które jeszcze kilka lat temu było zarezerwowane dla gigantów pokroju Volkswagena czy Hyundaia.

Jak Opel mógłby to przerobić?

Nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu Opel zamierza zmodyfikować chiński projekt. Spekuluje się jednak, że niemiecki producent zastosuje kilka charakterystycznych dla siebie elementów stylistycznych: osłonę chłodnicy w stylu Vizor, oświetlenie Compass oraz emblemat Blitz na masce. Reszta nadwozia miałaby pozostać praktycznie niezmieniona – co sugeruje, że Opel postawi raczej na subtelne „europeizowanie” niż gruntowną przebudowę modelu. Wymiary auta (4515 mm długości) sytuują go pomiędzy Oplem Frontera (4385 mm) a Grandlandem (4650 mm), co pozwoliłoby wypełnić lukę w gamie.

Cel: przystępna cena i lokalna produkcja

Insiderzy Stellantisa przyznali, że decyzja nie jest jeszcze ostateczna, ale projekt określono jako „interesującą szansę na wprowadzenie dobrze wyposażonego i przystępnego cenowo SUV-a w segmencie kompaktowym”. W Niemczech Leapmotor B10 kosztuje obecnie od około 29 900 euro (ok. 126 800 zł), podczas gdy elektryczny Opel Frontera startuje od 28 990 euro (ok. 122 700 zł). Lokalny montaż mógłby więc nie tylko utrzymać atrakcyjną cenę, ale nawet ją obniżyć – przy jednoczesnym poprawieniu marży.

Chiński partner z ambicjami globalnymi

Leapmotor w ostatnich miesiącach znacząco zwiększył skalę działalności. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku firma sprzedała w Europie 16 485 samochodów, z czego 11 064 to miejski model T03, 5080 – średni SUV C10, a jedynie 313 egzemplarzy stanowił B10. Producent niedawno przekroczył próg miliona wyprodukowanych aut i planuje w 2025 roku wyeksportować od 50 000 do 60 000 pojazdów. To oznacza, że z partnera drugoplanowego Stellantis może wkrótce stać się kluczowym graczem globalnej sceny elektromobilności.

Europa walczy z Chinami… chińską bronią

Strategia Stellantisa jest z jednej strony pragmatyczna, z drugiej – kontrowersyjna. Koncern, który sam alarmował o „chińskim zagrożeniu” dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, teraz zamierza wykorzystać technologie z Państwa Środka, by walczyć o udział w rynku. Jak podkreślili przedstawiciele branży, „jeśli nie możesz ich pokonać, współpracuj z nimi”. Stellantis najwyraźniej wziął to sobie do serca.

Jeśli projekt zakończy się sukcesem, Opel mógłby stać się pierwszym europejskim producentem oferującym samochód elektryczny opracowany przez chińskiego partnera, ale montowany lokalnie. To może otworzyć nowy rozdział w globalnej strategii Stellantisa, w którym geopolityka ustępuje miejsca czystej kalkulacji biznesowej.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl