⏱️ 3 min.

Chińskie elektryki Volkswagena kosztują połowę tego co europejskie. Koncern szykuje eksport… ale nie do Europy

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

27-11-2025 08:11
VW w Chinach

Volkswagen znalazł w Chinach przewagę, o której europejskie zakłady mogą tylko pomarzyć. Koncern wyliczył, że opracowanie i wyprodukowanie nowego elektryka w Państwie Środka kosztuje go nawet o 50% mniej niż w Europie. To efekt tańszej pracy, szybszego łańcucha dostaw i nowego centrum R&D w Hefei, które skróciło czas projektowania o jedną trzecią. Efekt? VW coraz śmielej patrzy na eksport chińskich modeli do Azji i na Bliski Wschód – choć Europa pozostaje poza planem.

Volkswagen coraz mocniej wspiera swoją chińską gałąź, bo to właśnie tam uzyskał przewagę, która dla klasycznych europejskich producentów brzmi jak science fiction. Koncern podkreślił, że opracowanie i budowa zupełnie nowego elektryka w Chinach pochłania połowę kosztów potrzebnych w innych regionach świata. To nie jest pojedynczy przypadek, ale konsekwencja funkcjonowania całej infrastruktury, którą Volkswagen stworzył na miejscu: niższych stawek za pracę, szybszego dostępu do baterii i sprawniejszej logistyki.

Dlaczego Chiny są dla Volkswagena tak tanie?

Volkswagen zainwestował w lokalny rynek miliardy, a efekty zaczęły być widoczne zwłaszcza po uruchomieniu centrum badań i rozwoju w Hefei. Ośrodek ten działa jako spójny ekosystem, w którym zespoły odpowiedzialne za oprogramowanie, hardware i testy pojazdów pracują równolegle, zamiast czekać na siebie nawzajem. Jak zauważył Thomas Ulbrich, szef technologii Volkswagena w Chinach, cały proces został przemyślany od zera:

Ośrodek w Hefei oferuje zupełnie nowy poziom integracji, pozwalając prowadzić testy oprogramowania, sprzętu i walidację całych pojazdów równolegle.

Według informacji podanych przez Volkswagena, czas potrzebny na opracowanie nowego modelu zmniejszył się o około 30% – z typowych 50 miesięcy do znacznie krótszego cyklu. Równoległe procesy, krótszy „łańcuch decyzyjny” i łatwiejszy dostęp do dostawców w praktyce oznaczają półkę kosztową nieosiągalną dla fabryk z Europy.

Gdzie Volkswagen wyśle swoje chińskie modele?

Volkswagen już rozpoczął eksport samochodów tworzonych w Chinach – pierwsze partie trafiły w postaci sedanów z jednostkami spalinowymi na Bliski Wschód. Ulbrich zaznaczył, że koncern bada podobny kierunek dla krajów Azji Południowo-Wschodniej i Azji Centralnej. Nie trafią one jednak do Europy, i to z dwóch kluczowych powodów.

Po pierwsze, architektura elektroniczna projektowanych w Chinach modeli nie spełnia europejskich standardów. Po drugie, cła na chińskie elektryki byłyby tak wysokie, że pochłonęłyby całą przewagę kosztową – a ta jest fundamentem tej strategii.

30 nowych elektryków w pięć lat. Volkswagen odbudowuje pozycję

W Chinach Volkswagen ma jasno sprecyzowany cel: 30 nowych modeli elektrycznych w ciągu najbliższych pięciu lat. To właśnie one mają pomóc koncernowi odzyskać udziały na rynku, na którym w segmencie BEV i PHEV nie znalazł się nawet w pierwszej dziesiątce marek. Mimo to wciąż posiada 20% udział w sprzedaży klasycznych modeli spalinowych – i próbuje przenieść tę siłę na nową erę elektromobilności.

Jak podał Financial Times, przewaga chińskiej części koncernu w kosztach i szybkości jest tak wyraźna, że pozostali europejscy producenci coraz częściej analizują podobny kierunek. Dla Volkswagena może to być najważniejszy krok, aby w przyszłości nie zostać przegonionym przez młodsze, agresywne marki z Dalekiego Wschodu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl