⏱️ 3 min.

Chiny: Sąd Najwyższy stawia granicę dla asystentów jazdy

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

17-02-2026 07:02
BYD Ti7

Sąd Najwyższy Chin uznał, że włączenie funkcji wspomagających prowadzenie nie przenosi odpowiedzialności za jazdę na samochód. Osoba siedząca za kierownicą pozostaje prawnie „kierującym” i odpowiada za bezpieczne prowadzenie. W wytycznych pojawia się też ostrzeżenie przed oszukiwaniem monitoringu uwagi i przed „oddawaniem kontroli” w stylu telefonu w ręce czy drzemki.

Wytyczne zostały opublikowane przez Supreme People’s Court of China jako część zaleceń dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. Temat nabrał znaczenia, bo systemy ADAS szybko upowszechniają się w pojazdach naszpikowanych technologią, szczególnie w chińskim rynku aut elektrycznych. Dokument celuje w realne scenariusze nadużyć, a nie w teoretyczne spory o to, „kto prowadzi”.

Gdzie przebiega granica odpowiedzialności

Kluczowa zasada brzmi prosto: aktywacja asystentów jazdy nie zmienia faktu, kto jest kierowcą. Osoba, która uruchamia wspomaganie, nadal ma obowiązek nadzoru i bezpiecznego prowadzenia. W praktyce ma to uciąć argument, że „to auto popełniło błąd”, gdy ktoś przestaje kontrolować sytuację na drodze.

Wytyczne wprost odnoszą się do zachowań, które pojawiają się po włączeniu funkcji przypominających automatyzację. Wśród przykładów wymieniane są sytuacje, gdy kierowca rezygnuje z nadzoru i zajmuje się czymś innym. Konsekwencje mogą obejmować odpowiedzialność prawną i ryzyko postawienia zarzutów.

  • korzystanie z telefonu podczas jazdy ze wsparciem systemów
  • spanie lub „odklejenie się” od prowadzenia
  • brak monitorowania drogi mimo aktywnego wspomagania

Uderzenie w „sprytne gadżety” do oszukiwania uwagi

Wytyczne obejmują także urządzenia określane jako „smart driving gadgets”, które mają oszukiwać systemy monitorujące kierowcę. Chodzi o rozwiązania udające zaangażowanie, gdy w rzeczywistości kierowca nie kontroluje jazdy. Sąd wiąże takie praktyki z ryzykiem zwiększonej odpowiedzialności, bo świadczą o intencjonalnym obchodzeniu zabezpieczeń.

W praktyce przekaz jest spójny: niezależnie od tego, czy ktoś używa „oszukiwacza”, czy po prostu przestaje uważać, odpowiedzialność pozostaje po stronie człowieka w fotelu kierowcy. System może wspierać, ale nie przejmuje roli prawnego operatora. To domyka temat „przerzucania winy” na elektronikę.

Echo sporów wokół Tesli i języka „autonomii”

W materiale zwrócono uwagę, że ten kierunek przypomina wnioski znane z części sporów sądowych w USA. W tle pojawiają się pozwy dotyczące Tesli i dyskusje o komunikacji marki wokół Autopilota oraz nazewnictwa Full Self-Driving (Supervised). W większości opisywanych przypadków argumentacja kończyła się wnioskiem, że to kierowca ma obowiązek monitorowania jazdy, nawet gdy funkcje wspomagające są aktywne.

Jednocześnie wskazano, że istnieją też wyjątki, gdzie rozstrzygnięcie poszło w inną stronę, ale taki spór nadal może być elementem dalszego postępowania odwoławczego. Dla producentów to czytelny sygnał: marketingowa opowieść o „samodzielności” auta nie zmienia ciężaru obowiązków kierowcy. Jeśli ktoś liczył na prawne alibi w stylu „system zawiódł”, to właśnie trafił na ścianę.

Możliwe skutki dla rynku i projektowania aut

W materiale pojawia się teza, że decyzje regulacyjne z Chin potrafią odbijać się echem poza regionem. Jako przykłady podano wcześniejsze ograniczenia dotyczące rozwiązań konstrukcyjnych, takich jak chowane klamki drzwi czy kierownice typu yoke. Wspomniano też o dyskusji, która może pójść w stronę wymogu fizycznych przycisków zamiast pełnego uzależnienia od ekranów dotykowych.

W tym ujęciu wytyczne są nie tylko „o winie po wypadku”, ale też o tym, jak projektuje się interfejsy i jak definiuje granice funkcji wspomagających. Jeśli prawo twardo mówi, że kierowca zawsze odpowiada, to producenci muszą równie twardo projektować komunikaty, zabezpieczenia i sposób działania monitoringu uwagi. A kierowca, cóż, nadal nie może udawać pasażera – nawet jeśli auto bardzo go do tego kusi.

Tagi: ADAS, Chiny

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl