Stellantis zatrzymuje produkcję Citroëna C5 Aircross. Zabrakło kluczowego elementu

Stellantis tymczasowo wstrzymał produkcję Citroëna C5 Aircross w zakładzie Rennes we Francji. Przerwa trwa od 22 do 24 kwietnia i wynika z braku skrzyń biegów potrzebnych do montażu tego kompaktowego SUV-a.
Problem nie leży w popycie
Produkcja nie stanęła z powodu słabego zainteresowania modelem. Popyt na tego typu SUV-a jest wyższy od wcześniejszych założeń, ale fabryka nie ma kompletu komponentów. W tym przypadku wąskim gardłem okazały się skrzynie biegów.
Dostawca skrzyń nie jest w stanie pokryć wszystkich potrzeb Stellantisa. Koncern zdecydował więc o przesunięciu części dostaw do innych europejskich zakładów. Priorytet otrzymały między innymi fabryki w Sochaux, Melfi i Eisenach.
Rennes zostało bez bufora
Dla zakładu Rennes taka decyzja jest szczególnie dotkliwa. Fabryka produkuje tylko jeden model, więc każda przerwa natychmiast uderza w całą organizację pracy. Nie ma drugiej linii modelowej, która mogłaby złagodzić skutki postoju.
Związkowcy krytykują sposób rozdysponowania komponentów. Ich zdaniem Rennes wcześniej bywało traktowane korzystniej w okresach niedoborów, a teraz znalazło się po drugiej stronie tej układanki. W tle pojawia się więc nie tylko problem logistyczny, ale też napięcie wewnątrz grupy.
Fabryka pracuje na mniejszych obrotach niż dawniej
Zakład La Janais w Rennes produkuje obecnie nieco mniej niż 400 samochodów dziennie. Praca odbywa się na dwóch zmianach, choć początkowo były cztery. Załoga liczy około 1300 pracowników.
Skala zakładu jest dziś znacznie mniejsza niż dekadę temu. Wtedy zatrudnienie było niemal czterokrotnie wyższe. To pokazuje, dlaczego stabilność produkcji ma dla Rennes tak duże znaczenie.
Nowy C5 Aircross dał oddech, ale nie rozwiązał ryzyka
Wprowadzenie nowego Citroëna C5 Aircross w 2025 roku poprawiło sytuację zakładu. Produkcja modelu przyniosła około 150 nowych miejsc pracy. Nie usunęła jednak podstawowej słabości, czyli zależności fabryki od jednego samochodu i od płynnych dostaw części.
Branża motoryzacyjna po kryzysie półprzewodników dobrze zna tę lekcję. Do zatrzymania linii nie potrzeba spektakularnej awarii ani załamania rynku. Czasem wystarczy brak jednego elementu, a cała fabryczna układanka zaczyna wyglądać jak instrukcja z brakującą stroną.
Łańcuch dostaw nadal jest kruchy
Przypadek Rennes pokazuje, że problemy z komponentami nie zniknęły w 2026 roku. Zmienił się tylko ich charakter. Dziś ograniczeniem mogą być nie tylko układy elektroniczne, ale też podstawowe elementy mechaniczne.
Dla Stellantisa to sytuacja niewygodna, bo dotyczy modelu, na który popyt przekracza wcześniejsze prognozy. Dla pracowników Rennes to przypomnienie, że nawet popularny SUV nie daje pełnego bezpieczeństwa, jeśli fabryka zależy od jednego programu produkcyjnego.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Škoda Epiq już wyceniona. Jest tania jak Kamiq, ale… tylko na papierze

Stellantis sprowadzi Dongfenga do Europy. Chiński SUV może powstawać we Francji

Masz naklejkę z symbolem obcego kraju aucie? Konsekwencje mogą zaskoczyć

Najgorsze silniki we włoskich samochodach. Duże ryzyko awarii i wysokie koszty. TOP 5




