⏱️ 3 min.

Corvette Grand Sport 2027 z większym V8? GM szykuje 6,7 litra dla ikony

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

29-12-2025 11:12
Corvette Grand Sport 2027 z większym V8? GM szykuje 6,7 litra dla ikony

General Motors podobno wyciąga z rękawa nową sztuczkę dla Corvette. W tle nie ma żadnych fajerwerków z LED-ów ani marketingowych haseł o „rewolucji”, tylko klasyka gatunku: kolejna generacja small-blocka V8 i plotki o większej pojemności. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, Corvette Grand Sport może wpaść w 2027 rok z wolnossącym 6,7-litrowym sercem.

Mowa o szóstej generacji small-blocka V8, nad którą GM ma pracować od dawna i na którą przeznacza duże pieniądze. W praktyce ma to być nowa rodzina silników dla całej grupy, a Corvette jest na liście „oczywistych beneficjentów”.

6,7 litra w dokumentach i trop z katalogu części

Według doniesień opartych o wewnętrzne materiały GM, w tym katalog części, w tabelach pojawia się wariant o pojemności 6,7 litra. Co ciekawe, w tych samych przeciekach przewija się też drugi rozmiar, mniejszy, określany jako 5,7 litra. Wariant 6,7 litra miałby trafić do Corvette, a 5,7 litra krąży w plotkach jako motor dla aut użytkowych pokroju ChevroletaSilverado 1500.

W materiałach przypisywanych do nowej jednostki pojawia się opis konstrukcji, który brzmi jak współczesny podręcznik small-blocka: blok aluminiowy, układ OHV z popychaczami, a do tego jednocześnie wtrysk bezpośredni i pośredni (portowy). Innymi słowy, klasyczna architektura, ale z nowoczesną „elektroniką paliwową”, żeby pogodzić osiągi, emisje i kulturę pracy.

Dlaczego Grand Sport i kto jeszcze może skorzystać

Ten większy wariant 6,7 litra ma być łączony przede wszystkim z Corvette i przewija się jako kandydat dla przyszłej Corvette Grand Sport z rocznika 2027. W naturalnym scenariuszu GM miałoby go dostroić pod osiągi. Poza Corvette mówi się też o potencjalnym wykorzystaniu 6,7-litrowego V8 w przyszłej odmianie Cadillaca CT5. W tym kontekście aż się prosi o komentarz: CT5-V Blackwing już dziś jest potężny, więc dokładanie większego silnika wygląda jak klasyczne „możemy, więc zrobimy”. Jeśli taka wersja powstanie, to będzie pokaz siły.

Harmonogram: najpierw pick-upy, potem reszta

Historia tej rodziny nie zaczęła się wczoraj. GM wprowadziło piątą generację small-blocka V8 w 2013 roku, a teraz planuje wejście z szóstą generacją w 2027 roku. Najpierw silniki mają pojawić się w pełnowymiarowych pick-upach GM od 2027 roku, a dopiero później mają się rozlać na kolejne modele.

W tle są też konkretne inwestycje. W 2023 roku GM ogłosiło pakiet 579 mln dolarów na zakład Flint Engine Operations pod produkcję V8 nowej generacji, co przy dzisiejszym kursie daje około 2,08 mld zł. Później firma dorzuciła kolejne środki, ale bez precyzyjnych kwot w tym samym przekazie.

Obecne liczby i obietnica „więcej mocy bez kary”

GM zapowiadało, że nowe V8 mają dać więcej mocy niż obecna oferta. Producent stawia to wprost jako kierunek rozwoju, a nie tylko „odświeżenie w tabelkach”. General Motors zapowiedziało:

Nowe silniki mają oferować więcej mocy niż obecna gama.

Dla porównania, obecne wolnossące jednostki w tej rodzinie wyglądają tak: 5,3 litra i 360 KM, a 6,2 litra oferuje 426 KM. W wersji doładowanej sprężarką ten większy motor dochodzi do około 691 KM. Producent dorzuca jeszcze jeden ważny wątek: wzrost mocy ma nie uderzyć w sprawność.

A co z elektryfikacją? Tu na razie cisza. Nie wiadomo, czy GM połączy nowe V8 z jakąś formą wsparcia elektrycznego. Jednocześnie widać, że rynek hybryd rośnie, a nawet jeśli część planów stricte elektrycznych wyhamowuje, to „elektryczna pomoc” w układzie napędowym jest dziś po prostu narzędziem poprawiającym osiągi i ułatwiającym spełnienie norm. Producent podkreślił:

Wzrost mocy nie ma odbyć się kosztem zużycia paliwa.

Na razie kluczowe jest jedno: jeśli 6,7 litra faktycznie jest przypisane do Corvette Grand Sport 2027, to GM wraca do prostego, czytelnego przepisu. Większa pojemność, klasyczna architektura i nowoczesne zasilanie. Bez udawania, że to coś innego niż duże V8.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.