Corvette ZR1 stopiła się od własnego żaru podczas bicia rekordu w Teksasie

Chevrolet Corvette ZR1 spaliła się niemal dosłownie na trasie Big Bend Open Road Race w Teksasie. Właściciel białego potwora – John Anhalt – osiągnął średnią prędkość 278 km/h na dystansie 190 km, a jego auto zamieniło się w piekarnik na kołach. Dosłownie – wysoka temperatura spalin stopiła część karoserii. Rekord został jednak pobity, a historia z miejsca stała się… legendą.
Big Bend Open Road Race – asfaltowy piekarnik Teksasu
Trasa Big Bend Open Road Race biegnie z Fort Stockton do miasteczka Sanderson w stanie Teksas. Zazwyczaj jest to fragment drogi krajowej U.S. Highway 285 z ograniczeniem prędkości do 120 km/h. Jednak podczas zawodów cały odcinek jest zamykany i zamienia się w legalny tor, gdzie kierowcy mogą sprawdzić swoje auta przy prędkościach, o jakich zwykli użytkownicy dróg mogą jedynie marzyć.
W tym roku to właśnie John Anhalt ustanowił nowy rekord średniej prędkości – 278,4 km/h (173,004 mph). Dystans 118 mil (190 km) pokonał w kilku przejazdach, a jego maksymalna prędkość sięgnęła 343 km/h (213 mph). To wynik, który nawet w świecie supersamochodów robi wrażenie. Anhalt podsumował swój wyczyn:
Nie mogę uwierzyć, że ten samochód w ogóle przetrwał. Temperatura była niewyobrażalna.
Przypalony marshmallow
Jak podała grupa Big Bend Open Road Race na Facebooku, ZR1 Anhalta po wszystkim wyglądał jak… przypalony marshmallow. Wysoka temperatura spalin dosłownie stopiła część tylnych paneli i lakier, zamieniając białą karoserię w pieczony symbol wytrzymałości. Standardowy układ wydechowy w seryjnym samochodzie osiąga temperatury od 150°C do 250°C, ale w ekstremalnych warunkach wyścigowych ta wartość może wzrosnąć kilkukrotnie.
W przypadku tej Corvette, której układ wydechowy został mocno zmodyfikowany, temperatura musiała przekroczyć granice zdrowego rozsądku. Jak zauważył portal R&T, auto nie miało klasycznego układu wydechowego – całość została przebudowana na potrzeby zawodów, co w połączeniu z ekstremalnymi prędkościami dosłownie wypaliło tył samochodu. Uczestnicy wydarzenia skomentowali:
To już nie wydech, tylko piec hutniczy. Nic dziwnego, że lakier się poddał.
Rekord po dekadzie – i znów Corvette
Poprzedni rekord Big Bend Open Road Race należał do innego Chevroleta Corvette ZR1, prowadzonego przez weterana wyścigów Toma Whalena, który w 2013 roku uzyskał średnią 277,8 km/h (172,696 mph). Oznacza to, że po ponad dekadzie rekord pozostał w rodzinie Corvette, choć nowy bohater zapłacił za to cenę w postaci stopionego nadwozia.
Ten wynik pokazuje, jak potężny potencjał tkwi w modelu ZR1. Samochód wyposażony jest w silnik LT5 V8 z doładowaniem, który w wersji seryjnej ma 765 KM. Egzemplarz Anhalta jednak gruntownie zmodyfikowano – niemal każdy element został wymieniony lub ulepszony, by sprostać wyzwaniom ekstremalnego maratonu po pustynnym asfalcie.
Nie tylko rekord, ale i legenda
Choć lakier stopił się, a samochód po wyścigu wyglądał jak po kąpieli w ogniu, Anhalt nie wydawał się tym szczególnie przejęty. W świecie motoryzacyjnych ekstremistów to właśnie takie historie zapisują się w pamięci – nie te o idealnych czasach okrążeń, lecz te o ludziach, którzy pchnęli swoje maszyny do granic wytrzymałości. Big Bend Open Road Race od lat przyciąga kierowców z całych Stanów Zjednoczonych. To wyjątkowy rodzaj imprezy, w której liczy się nie tylko moc, ale i odwaga – i, jak widać, odporność samochodu na ogień.
Warto przypomnieć, że nawet przy prędkościach autostradowych komponenty napędu potrafią rozgrzać się do kilkuset stopni. A w aucie, które pędzi 340 km/h przez 190 km, każda sekunda to test odporności materiałów, które nie zostały zaprojektowane z myślą o tak długotrwałym obciążeniu. Jak podsumował sam Anhalt, „nie chodziło o wygląd, tylko o prędkość – a tę mieliśmy najlepszą w historii”.
Podsumowanie
Historia Johna Anhalta i jego Corvette ZR1 to przypomnienie, że granica między zwycięstwem a katastrofą bywa cienka. Auto ustanowiło nowy rekord średniej prędkości w Big Bend Open Road Race, ale zapłaciło za to dosłownym spaleniem lakieru i elementów nadwozia. To przykład, że nawet w erze elektronicznych ograniczeń i symulacji, prawdziwe wyścigi wciąż potrafią być brutalne i surowe. Corvette ZR1 może i wyszła z tego pokiereszowana, ale też zapisała się w historii, dorzucając kolejny rekord.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Volkswagen Taigo Pure za 77 390 zł. 115 KM i DSG w standardzie

Volkswagen przemianuje ID.3 na ID.3 Neo. Najważniejsze zmiany kryją się jednak w środku

Ferrari Amalfi Spider debiutuje. V8 zostało, dach zniknął

Orlen zamyka bramy przed autami z Chin. Chodzi o dane i infrastrukturę krytyczną



