Klienci popularnej sieci hurtowni Costco w Stanach Zjednoczonych muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością: zakup popularnego oleju silnikowego został objęty ścisłymi limitami ilościowymi, a jego ceny drastycznie wzrosły. Sytuacja dotyczy zarówno produktów marek własnych, jak i zewnętrznych.
Ograniczenia i skok cenowy
Z dostępnych relacji amerykańskich mediów motoryzacyjnych wynika, że zestaw 10 kwart (prawie 9,5 litra) w pełni syntetycznego oleju Kirkland Signature kosztuje obecnie blisko 58 USD (ok. 215 zł), podczas gdy wcześniej cena ta oscylowała w granicach 30 USD (ok. 111 zł). Co więcej, sieć wprowadziła restrykcję pozwalającą na zakup maksymalnie dwóch takich zestawów tygodniowo przez jednego klienta.
Podobne ograniczenia – choć nieco łagodniejsze, bo pozwalające na zakup do pięciu sztuk – objęły również markę Mobil 1, której opakowanie o pojemności ok. 5,7 litra kosztuje obecnie około 44 USD (ok. 163 zł).
Gdzie leży źródło problemu?
Analitycy rynku wskazują, że trudności wynikają z szeroko pojętej podaży paliw i komponentów ropopochodnych. Oleje bazowe produkowane są z tych samych frakcji ropy co benzyna czy olej napędowy. W obliczu silnego popytu i atrakcyjniejszych marż rafineryjnych na paliwa gotowe, produkcja baz smarnych bywa spychana na dalszy plan. Dane amerykańskiej administracji energetycznej (EIA) potwierdzały wysokie marże rafineryjne, co bezpośrednio przekłada się na napięcia w łańcuchu dostaw chemii motoryzacyjnej.
Zaawansowane technologie windują koszty
Nie bez znaczenia są również same wymagania konstrukcyjne współczesnych silników. Nowoczesne, doładowane jednostki benzynowe z bezpośrednim wtryskiem (TGDI) pracują w bardzo trudnych warunkach termicznych i obciążeniowych. Wymaga to od producentów stosowania zaawansowanych pakietów dodatków chemicznych oraz kosztownych procedur homologacyjnych.
Przykładowo, oleje Kirkland Signature 5W-30 muszą spełniać rygorystyczne normy takie jak API SP czy ILSAC GF-6A, które m.in. przeciwdziałają groźnemu zjawisku LSPI (przedwczesny zapłon przy niskich obrotach). Do tego dochodzą opłaty licencyjne związane z uzyskaniem specyfikacji producentów samochodów – w tym popularnego w USA standardu GM dexos1 Gen 3, który wymaga uiszczania opłat za każdą jednostkę wprowadzoną na rynek.
Co to oznacza dla kierowców?
Dla osób preferujących samodzielny serwis aut w domowym garażu podwyżki o kilkadziesiąt procent oznaczają wyraźny spadek opłacalności całego przedsięwzięcia. Tradycyjny argument o dużej oszczędności dzięki zakupom hurtowym powoli traci na znaczeniu, a koszty własnej wymiany zbliżają się do stawek oferowanych przez niezależne warsztaty. Decyzja tak dużego gracza jak Costco o reglamentacji towaru udowadnia, że rynek środków smarnych mierzy się z głębokimi turbulencjami.






