Straty JLR spowodowane cyberatakiem sięgają 5 mln funtów dziennie

Patrycja Miętus - redaktor
Patrycja Miętus

Jaguar Land Rover znalazło się w centrum jednego z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Od 1 września firma nie wyprodukowała ani jednego samochodu – wszystko przez cyberatak, który sparaliżował systemy produkcyjne w Wielkiej Brytanii, Chinach, Indiach i na Słowacji. Szacuje się, że straty sięgają nawet 5 mln funtów (ok. 24,6 mln zł) dziennie.

Zero aut dziennie…

Według normalnych wskaźników produkcyjnych, zakłady JLR opuszczało średnio 1000 aut w cyklu 24-godzinnym. Teraz ta liczba wynosi okrągłe zero. Oznacza to nie tylko dramatyczne opóźnienia w realizacji zamówień, ale także gigantyczne konsekwencje finansowe. Ekspert z Birmingham Business School, prof. David Bailey, wyliczył, ile przestój generuje szkód. Biorąc pod uwagę marże zysku w branży motoryzacyjnej, finalne straty dla spółki mogą sięgnąć 5 mln funtów dziennie. Profesor David Bailey stwierdził, że tak poważne zakłócenie może uderzyć w wyniki finansowe JLR na wiele kwartałów do przodu.

Globalny paraliż marki

Cyberatak, który rozpoczął się 1 września, całkowicie sparaliżował cyfrową infrastrukturę przedsiębiorstwa. Fabryki w Wielkiej Brytanii, Indiach, Chinach oraz na Słowacji zostały zmuszone do zatrzymania produkcji. To właśnie globalny charakter firmy sprawił, że skutki incydentu są tak poważne – wstrzymano pracę wszystkich głównych zakładów, a linie produkcyjne stoją bezczynnie. Dzienna utrata 1000 aut to także cios dla dealerów i klientów, którzy będą musieli dłużej czekać na odbiór swoich samochodów. Sytuacja przypomina okres pandemii, kiedy globalne łańcuchy dostaw stanęły w miejscu, ale tym razem winny nie jest brak mikrochipów, tylko cyberprzestępcy. Jak podkreśliło przedsiębiorstwo JLR, obecnie prowadzone są intensywne działania naprawcze, jednak przywrócenie pełnej produkcji potrwa jeszcze wiele dni.

Kryzys finansowo-wizerunkowy

Choć oficjalnie firma nie podała szczegółów ataku, skutki są wymowne. Brak możliwości produkcji oznacza nie tylko straty finansowe, ale również wizerunkowe. W czasach, gdy producenci premium walczą o zaufanie klientów i utrzymanie płynności po kosztownych inwestycjach w elektromobilność, taki kryzys jest szczególnie bolesny. Obecnie JLR stara się zapanować nad sytuacją i minimalizować opóźnienia. Każdy kolejny dzień przestoju to dodatkowe miliony strat i coraz większe ryzyko, że rok 2025 zapisze się w historii firmy jako okres wyjątkowo trudny.

Wyciek danych

Poza wstrzymaniem funkcjonowania fabryk na całym świecie, problemem stało się także uzyskanie przez osoby nieuprawnione danych wrażliwych klientów. Producent wpierw zaprzeczył, jakoby takie coś miało miejsce, ale z czasem przyznał, że poniósł fiasko także i na tym polu. Zapewnił o zamiarach zachowania pełnej transparentności i poinformowania wszystkich osób, które bezpośrednio dotknie wspomniany problem.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl