Dacia: regulacje UE zjadają jedną czwartą R&D. Marka mówi „dość” drożejącym autom

Dacia twierdzi, że dostosowywanie aut do unijnych regulacji pochłania dziś ok. 25% zasobów jej działu badań i rozwoju. W perspektywie pięciu lat w życie ma wejść 107 nowych przepisów dla branży, co według marki przekłada się na wyższe koszty i cięższe samochody. Szefowa Dacii, Katrin Adt, łączy rosnące wymagania regulacyjne z wyraźną częścią ostatnich podwyżek cen aut.
Dacia wskazuje, że skala obciążeń regulacyjnych przestała być „tłem” działalności i stała się jednym z głównych kierunków pracy inżynierów. Marka opisuje sytuację jako wymagającą przesunięcia ludzi, czasu i pieniędzy z projektowania nowych rozwiązań na testy, procedury i homologacje.
Jedna czwarta zasobów na zgodność z przepisami
Dacia podaje, że ok. 25% zasobów R&D pochłania dziś spełnianie wymogów UE. Marka traktuje to jako koszt utraconych możliwości: mniej zasobów zostaje na rozwój modeli, technologie i redukcję kosztów wytwarzania.
107 regulacji i efekt „drożej i ciężej”
Według zapowiedzi w ciągu najbliższych pięciu lat w życie ma wejść 107 nowych regulacji dotyczących branży motoryzacyjnej w Unii Europejskiej. Dacia wiąże te wymagania z koniecznością kolejnych testów, procedur, homologacji, zmian konstrukcyjnych i dokładania systemów do samochodów, co ma podnosić masę i koszt produktu. Katrin Adt mówi, że nawet 40% wzrostu cen aut w ostatnich latach można bezpośrednio powiązać z rosnącymi wymogami regulacyjnymi. W ujęciu marki te koszty nie „zostają w fabryce”, tylko trafiają do cennika.
Filozofia marki: potrzeby kierowców przed wyścigiem na parametry
Dacia deklaruje, że projektowanie samochodów zaczyna od pytania o realne potrzeby kierowców, a nie od odhaczania kolejnych rozporządzeń jako celu samego w sobie. Marka zapowiada, że nie chce ślepo podążać za trendami, jeśli prowadzą do oddalenia aut od rynkowej dostępności.
- Dacia stawia na prostotę i przystępność jako fundament oferty.
- Marka akceptuje kierunek elektryfikacji, ale nie chce, by odbywało się to kosztem dostępności aut.
- Dacia nie chce wchodzić w „wyścig na parametry”, jeśli uderza on w zwykłych klientów.
M1E: pomysł na europejskie małe elektryki
Dacia przygląda się idei stworzenia nowej europejskiej kategorii małych samochodów elektrycznych (M1E), inspirowanej japońską klasą Kei. Marka przedstawia ten kierunek jako zbieżny ze swoim DNA: małe, proste i przystępne auta miejskie, bez pochopnych decyzji.
Co z tego wynika dla rynku
Dacia stawia sprawę jasno: rosnące wymagania regulacyjne oznaczają rosnące koszty w całym łańcuchu projektowania i wdrażania auta, a te koszty finalnie są przerzucane na klienta. To mało „romantyczna” część motoryzacji, ale portfel odczuwa ją najszybciej.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



