Dealerzy budują „antychiński stok”? Rynek wtórny w niepewności

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

W polskich komisach i autoryzowanych salonach aut używanych zaczyna się nowy, nerwowy etap. Szybka ekspansja marek z Chin, która do niedawna była tylko ciekawostką dla analityków nowych pojazdów, zaczyna realnie wpływać na to, jak sprzedawcy planują swoje przyszłe oferty. Choć chińskie auta biją rekordy sprzedaży (w Polsce udział tych marek w czerwcu 2026 r. osiągnął aż 14,9%), rynek wtórny patrzy na tę falę z dużą dozą niepewności.

Rynek wtórny rządzi się własnymi prawami

Kupując nowe auto, klient kieruje się często gwarancją, nowoczesnym wyposażeniem i ceną. Jednak rynek używanych samochodów rządzi się brutalnymi prawami: tu liczy się zaufanie do trwałości, dostępność zamienników części, koszt serwisu oraz – co najważniejsze – przewidywalna wartość przy odsprzedaży.

Tu pojawia się problem chińskich marek. Choć dzisiaj rejestrują tysiące egzemplarzy (jak rekordowe MG w czerwcu), nikt nie wie, jak te samochody będą wyceniane za cztery czy pięć lat. Czy po gwarancji staną się tanimi w naprawie pojazdami, czy może „elektronicznymi pułapkami”, do których nie dostaniemy części? To pytanie, na które dealerzy nie znają jeszcze odpowiedzi, a ryzyko utraty wartości rezydualnej spędza im sen z powiek.

Rekordowy czerwiec na rynku nowych aut w Polsce. Chińskie marki z historycznym wynikiem

Strategia „bezpiecznej przystani”

W obliczu tej niewiadomej, część przedstawicieli branży – w tym Arkadiusz Kiljańczyk, dyrektor sprzedaży samochodów używanych w Auto Idea – proponuje strategię, którą niektórzy nazywają „stokiem antychińskim”. W praktyce nie jest to wypowiedzenie wojny producentom z Państwa Środka, lecz raczej budowanie defensywnego portfela aut, które mają być bezpieczną alternatywą.

W takim „bezpiecznym stoku” dealerzy stawiają na trzy filary, w których chińscy producenci są aktualnie niemal nieobecni lub nie mają jeszcze wyrobionej reputacji:

  • Nowoczesne diesle: Modele takie jak BMW serii 3 i 5, Mercedes Klasy C i E, Audi A4/A6 czy Volkswagen Passat i Skoda Superb. To „królowie autostrad”, cenieni za zasięg i niskie spalanie, których Chińczycy nie oferują, skupiając się głównie na SUV-ach z napędem benzynowym, hybrydowym lub elektrycznym.

  • Usportowione spalinówki: W tej grupie znajdziemy auta typu „hothatch” (Golf GTI/R, Civic Type R) oraz usportowione sedany (BMW M Performance, Audi S/RS). To segment pasjonatów, dla których „ekran na pół deski” to za mało, by zrezygnować z mechanicznej precyzji jazdy.

  • Sprawdzone hybrydy: Toyota Corolla, RAV4 czy Lexus NX to marki, które zapracowały na swój status latami bezawaryjnej eksploatacji. Chińskie układy hybrydowe są nowoczesne, ale dla konserwatywnego klienta rynku wtórnego brak “długiego stażu” na drodze to wciąż argument na nie.

Co to oznacza dla klientów?

Dla klienta taka zmiana strategii dealerów może oznaczać dwa scenariusze. Z jednej strony, na rynku używanych aut pojawi się więcej bogato wyposażonych, atrakcyjnych cenowo aut z Chin – idealnych dla osób szukających młodych roczników w dobrej cenie. Z drugiej strony, jeśli szukamy auta, które „nie straci na wartości” i jest tanie w utrzymaniu, dealerzy będą nas odciągać w stronę sprawdzonych marek europejskich czy japońskich. Kwestią niewiadomą pozostanie łatwość odsprzedaży pojazdów z Państwa Środka.

Obecnie „antychiński plan” to przede wszystkim próba zachowania równowagi. Rynek wtórny w Polsce jest niezwykle wrażliwy na wszelkie oznaki awaryjności czy problemów z serwisem. Czas pokaże, czy chińscy producenci zdołają w krótkim czasie zbudować zaufanie, na które pozostali producenci pracowali dekadami, czy też „stok antychiński” na stałe stanie się najważniejszym bezpiecznikiem w polskich komisach.

Tagi: Chiny, MG, Polska

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl