Jaguar Land Rover chce rozpocząć produkcję samochodów w Stanach Zjednoczonych, ale nie zamierza po prostu przenieść tam obecnego Defendera. Brytyjski koncern pracuje ze Stellantisem nad nowymi modelami pod marką Defender, które powstałyby z myślą o amerykańskim rynku i były produkowane w zakładach partnera.
JLR i Stellantis pracują nad amerykańskimi Defenderami
W maju JLR i Stellantis podpisały niewiążące porozumienie dotyczące zbadania możliwości współpracy w Stanach Zjednoczonych. Dyrektor finansowy JLR – Richard Molyneux – potwierdził podczas sierpniowej konferencji z inwestorami, że rozmowy obejmują nowe samochody sygnowane marką Defender, przeznaczone dla amerykańskich klientów.
Nie chodzi więc o uruchomienie w USA drugiej linii produkcyjnej obecnego Land Rovera Defendera. JLR chce wejść w nowe segmenty i stworzyć dodatkowe modele, które mogłyby korzystać z możliwości technologicznych oraz produkcyjnych Stellantisa. Szczegółowe porozumienie dotyczące produkcji może zostać wypracowane pod koniec 2026 roku.
30 tys. Defenderów rocznie to za mało na własną fabrykę
Za taką strategią stoją przede wszystkim liczby. JLR sprzedaje w Stanach Zjednoczonych około 30 tys. Defenderów rocznie, a według Molyneuxa nawet wolumen na poziomie 50 tys. egzemplarzy nie uzasadniałby lokalizacji produkcji obecnego modelu. Firma potrzebuje więc samochodów mogących trafić do większej grupy odbiorców.
Jednym z możliwych kierunków jest bardziej przystępny cenowo, terenowy model konkurujący m.in. z Jeepem Wranglerem i Fordem Bronco. JLR nie potwierdził jednak ani takiej koncepcji, ani platformy, jednostek napędowych czy wymiarów przyszłych pojazdów. Na obecnym etapie pewne jest jedynie to, że firma mówi o nowych segmentach i samochodach opracowywanych specjalnie dla USA.
Stellantis ma coś, czego JLR brakuje w USA
Największą przewagą Stellantisa jest gotowe zaplecze przemysłowe. Koncern dysponuje w Stanach Zjednoczonych fabrykami produkującymi SUV-y i samochody terenowe, dzięki czemu JLR nie musiałby od podstaw budować własnego zakładu ani całej sieci dostawców.
Nie wiadomo jeszcze, która fabryka mogłaby otrzymać zamówienie. Stellantis reorganizuje obecnie część amerykańskich zakładów, w tym fabrykę w Belvidere w Illinois, która ma wrócić do produkcji samochodów. Współpraca z zewnętrznym producentem mogłaby jednocześnie pomóc koncernowi lepiej wykorzystać dostępne moce produkcyjne.
Produkcja w USA pozwoli ograniczyć wpływ ceł
Dla JLR lokalna produkcja ma również wymiar finansowy. Wszystkie samochody sprzedawane obecnie przez koncern w Stanach Zjednoczonych są importowane, a Defender trafia tam z fabryki na Słowacji. Tym samym działalność firmy jest narażona zarówno na cła, jak i na wahania kursów walut.
Znaczenie problemu rośnie wraz z udziałem Ameryki Północnej w działalności koncernu. W ostatnim roku finansowym JLR sprzedał na rynku amerykańskim niemal 100 tys. samochodów, co odpowiadało około 28% jego światowego wolumenu. W kwartale zakończonym w czerwcu udział całej Ameryki Północnej w globalnej sprzedaży firmy wzrósł do 34%.
Defender może stać się całą rodziną modeli
Najważniejsza zmiana może więc dotyczyć samego znaczenia nazwy Defender. Zamiast jednego samochodu terenowego JLR rozważa wykorzystanie jej do stworzenia szerszej gamy modeli przeznaczonych na rynek amerykański. Produkowałby je Stellantis, podczas gdy obecny Defender nadal powstawałby poza Stanami Zjednoczonymi.
Na razie współpraca pozostaje na etapie przygotowań i nie ma jeszcze wiążącej decyzji o rozpoczęciu produkcji. Jeżeli jednak rozmowy zakończą się porozumieniem, JLR uzyska dostęp do amerykańskich fabryk bez konieczności stawiania własnego zakładu, a Stellantis zyska kolejnego klienta dla swojej infrastruktury produkcyjnej.






