Skandal Dieselgate ponownie powrócił na pierwsze strony gazet. Niemiecka sąd federalny w Karlsruhe 1 października 2025 roku unieważnił ugodę z 2021 roku między Volkswagenem a byłymi menedżerami Martinem Winterkornem i Rupertem Stadlerem. Decyzja oznacza, że temat, który wydawał się już zamknięty, ponownie stanie się przedmiotem batalii prawnych i potencjalnych rozliczeń finansowych.
Sąd podważył ugodę z powodu braku przejrzystości
Sędziowie w Karlsruhe uznali, że procedura zatwierdzenia ugody sprzed czterech lat miała poważne braki w zakresie przejrzystości. W szczególności wskazano na to, że akcjonariusze mniejszościowi nie zostali jasno poinformowani o istnieniu polisy ubezpieczeniowej D&O (ang. Directors and Officers Liability Insurance) na kwotę 270 mln euro. Dodatkowo – jak zauważyła instytucja – nie przedstawiono w pełni informacji o odpowiedzialności pozostałych członków kierownictwa, którzy zostali wyłączeni z tego porozumienia. Jak podkreśla sąd federalny w swoim uzasadnieniu:
Ugoda z 2021 roku nie spełniała standardów przejrzystości wymaganych przez prawo spółek.
Volkswagen ponownie w centrum uwagi
Dla Volkswagena, który liczył, że zakończy jedną z najdroższych i najbardziej kompromitujących afer w swojej historii, wyrok jest ciosem. Firma planowała zamknąć sprawę, otrzymując 11,2 mln euro od Martina Winterkorna oraz 4,1 mln euro od Ruperta Stadlera. Teraz wszystko wraca do punktu wyjścia, a nowe postępowanie może obejmować nie tylko tych dwóch menedżerów, ale również inne osoby, które do tej pory pozostawały poza kręgiem pozwanych. Eksperci podkreślają, że problem nie ogranicza się tylko do pieniędzy. Stawką jest przede wszystkim zasada, że akcjonariusze muszą być w pełni informowani o ryzykach i polisach ubezpieczeniowych przed zatwierdzeniem ugód czy transakcji. Brak przejrzystości w przypadku Volkswagena tworzy niebezpieczny precedens dla ładu korporacyjnego w Niemczech.
Nowe otwarcie dla akcjonariuszy
Decyzja Federalnego Sądu Najwyższego została pozytywnie odebrana przez inwestorów mniejszościowych. Podkreślili oni, że wreszcie dostali potwierdzenie swoich racji – że ugoda z 2021 roku była przygotowana i przeprowadzona z naruszeniem ich prawa do pełnej informacji:
Wyrok otwiera drogę do bardziej sprawiedliwych rozwiązań i pokazuje, że prawa akcjonariuszy nie mogą być traktowane drugoplanowo.
Volkswagen deklaruje gotowość do nowych rozmów
Koncern z Wolfsburga nie ukrywa, że chce zamknąć ten temat. Przedstawiciele firmy ogłosili, że będą pracować nad nowym porozumieniem, które będzie zgodne z kryteriami wyznaczonymi przez sąd. Jednocześnie podkreślili, że Dieselgate wciąż rzuca długi cień na reputację marki, która stara się dziś budować wizerunek lidera elektromobilności. Jak zaznaczył rzecznik Volkswagena:
Volkswagen musi patrzeć w przyszłość, ale nie możemy tego zrobić, dopóki stare sprawy nie zostaną rozwiązane.
Sprawa wraca do sądu niższej instancji
Całość trafiła ponownie do sądu pierwszej instancji, który ma przeanalizować wszystkie zarzuty i okoliczności, a także zdecydować o ewentualnym rozszerzeniu listy pozwanych. Scenariusze są różne – od renegocjacji ugody na nowych zasadach, aż po całkowite unieważnienie poprzednich ustaleń i nowe procesy przeciwko kolejnym menedżerom.
Dieselgate – rana, która się nie goi
Afera związana z manipulowaniem pomiarami emisji w samochodach z silnikiem Diesla wybuchła w 2015 roku i do dziś pozostaje symbolem kryzysu zaufania wobec całej branży motoryzacyjnej. Dzisiejszy wyrok dowodzi, że mimo upływu lat, konsekwencje skandalu nie zostały jeszcze rozliczone. Volkswagen nadal walczy o swoją reputację, a wraz z nim drży cała europejska motoryzacja, obserwując, czy sprawa nie stanie się początkiem nowej ery zaostrzonej odpowiedzialności menedżerskiej.






