Ogromny ekran pośrodku deski rozdzielczej, niewiele fizycznych przycisków i niemal całkowicie gładkie powierzchnie – ten schemat powtarza się dziś w wielu samochodach z Chin. Podobieństwo nie wynika wyłącznie z mody, lecz bierze się również z innych czynników.
Wielki ekran zastąpił tradycyjną deskę rozdzielczą
Jeszcze kilkanaście lat temu producenci starali się wyróżniać układem zegarów, kształtem konsoli środkowej i charakterystycznymi przełącznikami. W wielu współczesnych samochodach z Chin głównym elementem wnętrza stał się natomiast duży ekran dotykowy, umieszczony na prostej desce rozdzielczej.
Za jego pośrednictwem obsługuje się nie tylko multimedia i nawigację, lecz także klimatyzację, ustawienie nawiewów, tryby jazdy, a czasem nawet oświetlenie zewnętrzne czy lusterka boczne. Fizyczne pokrętła i przyciski są ograniczane do minimum, a w najbardziej skrajnych projektach znikają również klasyczne zegary przed kierowcą.
Taka stylistyka szybko zaczęła kojarzyć się z nowoczesnością, zwłaszcza w samochodach elektrycznych. Jednocześnie doprowadziła do sytuacji, w której modele różnych producentów coraz trudniej odróżnić od siebie po samym wyglądzie kabiny.
Producent oszczędza na przyciskach, okablowaniu i testach
Jedną z głównych przyczyn popularyzacji ekranów są koszty. Każdy tradycyjny przycisk wymaga zaprojektowania obudowy, mechanizmu, mocowania i połączenia elektrycznego. Potrzebne są również osobne formy produkcyjne, testy trwałości oraz kontrola spasowania elementów, które po latach eksploatacji nie powinny skrzypieć ani tracić precyzji działania.
Przeniesienie funkcji do systemu multimedialnego upraszcza tę część konstrukcji. Samochód i tak potrzebuje procesora, wyświetlacza oraz oprogramowania, więc dodanie kolejnej pozycji w menu może być tańsze niż opracowanie fizycznego przełącznika i całego jego zaplecza technicznego.
Korzyść rośnie wraz ze skalą produkcji. Raz przygotowany interfejs można stosować w wielu modelach, zmieniając jego grafikę lub układ bez przebudowy całej deski rozdzielczej. Oprogramowanie łatwiej powielić niż zestaw kilkudziesięciu elementów mechanicznych, choć w przypadku funkcji wymagających siłowników oszczędności nie zawsze są tak oczywiste.
Chiński samochód ma być przedłużeniem smartfona
Znaczenie ma również specyfika rynku chińskiego. Dla dużej części tamtejszych klientów samochód jest kolejnym elementem cyfrowego ekosystemu, w którym liczą się sprawne multimedia, integracja z popularnymi usługami internetowymi, rozbudowane funkcje głosowe oraz dostęp do rozrywki.
W takim podejściu centrum kabiny nie stanowi tradycyjny zestaw wskaźników, lecz komputer pokładowy z dużym ekranem. Osią projektu stają się więc procesor, system operacyjny i cyfrowe usługi, a sama deska rozdzielcza pełni przede wszystkim funkcję obudowy dla elektroniki.

fot. Avatr
Wpływa to również na sposób oceny samochodu. Zamiast precyzji działania metalowego pokrętła część klientów zwraca uwagę na płynność animacji, czas reakcji interfejsu, jakość poleceń głosowych czy integrację z aplikacjami. Producenci odpowiadają na te oczekiwania, eksponując wyświetlacze podobnie jak firmy technologiczne prezentujące nowe smartfony.
Wspólni dostawcy sprzedają gotowe rozwiązania wielu markom
Chińskie koncerny wprowadzają nowe modele i modernizacje znacznie częściej niż tradycyjni producenci europejscy. Opracowanie samochodu w ciągu kilkunastu lub nieco ponad 20 miesięcy wymaga korzystania z gotowych modułów, które można szybko dostosować do kolejnego nadwozia.
Duzi dostawcy technologii oferują kompletne pakiety obejmujące procesory, ekrany, architekturę elektroniczną, system multimedialny i funkcje łączności. Gdy z podobnych rozwiązań korzysta wiele niezależnych marek, układ ich kokpitów zaczyna wyglądać znajomo, nawet jeśli samochody powstały w innych przedsiębiorstwach.
Swobodę stylistów ograniczają przy tym wymiary ekranu, sposób prowadzenia instalacji i wymagania dotyczące chłodzenia elektroniki. Najłatwiejszym rozwiązaniem staje się płaska deska, niewielki panel przed kierowcą i centralny wyświetlacz przytwierdzony do powierzchni kokpitu.
Tempo premier sprawia również, że producenci nie zawsze mogą pozwolić sobie na wieloletnie rozwijanie unikalnych rozwiązań. Priorytetem jest szybkie wprowadzenie samochodu do sprzedaży, a niekoniecznie stworzenie wnętrza, które po dekadach stanie się wizytówką marki.
Minimalizm nie zawsze oznacza dobrą ergonomię
Ograniczenie liczby elementów może uporządkować wnętrze, ale nie każda usunięta funkcja staje się dzięki temu łatwiejsza w obsłudze. Fizyczny przycisk można odnaleźć dotykiem, nie odrywając na dłużej wzroku od drogi. W przypadku płaskiego ekranu kierowca musi najpierw spojrzeć na interfejs i upewnić się, że naciska właściwe pole.
Problem nasila się, gdy podstawowe ustawienie ukryto w kolejnym podmenu. Zmiana temperatury, prędkości wentylatora lub kierunku nawiewu może wówczas wymagać kilku czynności zamiast jednego ruchu dłoni.
Alternatywą mają być komendy głosowe. Ich skuteczność zależy jednak od jakości oprogramowania, obsługi danego języka i sposobu sformułowania polecenia. Nawet bardzo sprawny asystent nie zawsze zastąpi pokrętło głośności lub przycisk, którego można użyć natychmiast.
Euro NCAP premiuje dostęp do najważniejszych funkcji
Kwestia obsługi podstawowych funkcji zaczęła być uwzględniana także przy ocenie bezpieczeństwa. Od 2026 roku zasady Euro NCAP wymagają łatwo dostępnych, oddzielnych elementów sterujących dla wybranych funkcji, jeżeli samochód ma uzyskać najwyższą ocenę.
Dotyczy to między innymi kierunkowskazów, świateł awaryjnych, wycieraczek i funkcji usuwania zaparowania lub oblodzenia szyb. Sam ekran dotykowy nie przekreśla więc dobrego wyniku, ale ukrycie kluczowych poleceń w interfejsie może ograniczyć punktację.
Zmiana ma wywrzeć presję na producentów, aby przynajmniej najczęściej używane funkcje pozostały dostępne bez przeglądania menu. Pierwsze oznaki odwrotu od skrajnego minimalizmu są już widoczne zarówno w markach europejskich, jak i w samochodach chińskich przygotowywanych z myślą o eksporcie.
Przyciski wrócą, ale wielkie ekrany raczej pozostaną
Trudno oczekiwać, że producenci zrezygnują z dużych wyświetlaczy. Umożliwiają one aktualizowanie funkcji, personalizację interfejsu i prezentowanie informacji z systemów wspomagających kierowcę. Są również elementem, który łatwo pokazać w salonie jako dowód technologicznego zaawansowania.
Bardziej prawdopodobny jest kompromis. Ekran pozostanie centrum systemu multimedialnego, natomiast najważniejsze ustawienia otrzymają osobne przyciski, przełączniki na kierownicy lub stały panel sterowania klimatyzacją.
Wnętrza chińskich samochodów mogą też stopniowo stawać się bardziej zróżnicowane, gdy marki umocnią pozycję i zaczną budować własną rozpoznawalność. Na razie podobieństwo kabin pozostaje skutkiem połączenia ekonomii, technologii, szybkiego tempa projektowania i oczekiwań największego rynku motoryzacyjnego świata.






