Dodge szykuje głośny powrót na SEMA – nowy Charger w purpurze przypomina, że era muscle carów jeszcze się nie skończyła

Dodge znów przyciągnął uwagę fanów klasycznych muscle carów. Producent zapowiedział purpurowy koncept Chargera, który zadebiutuje na listopadowych targach SEMA Show w Las Vegas. Co istotne – wszystko wskazuje, że pod maską wciąż pracuje silnik spalinowy. Czy to zapowiedź, że era głośnych, benzynowych potworów z logo Mopar jeszcze się nie skończyła?
Jak poinformowało przedsiębiorstwo Stellantis, do którego należy Dodge, marka przygotowała na SEMA całą gamę projektów i prototypów. Wśród nich pojawi się wspomniany Dodge Charger w purpurowym lakierze, najprawdopodobniej oparty na wersji Scat Pack. Choć producent nie ujawnił szczegółów, uważne oko fanów zauważyło coś ciekawego – na zdjęciu widać centralny wlot powietrza, co niemal jednoznacznie sugeruje napęd spalinowy.
Powrót spalinowego potwora? Wszystko na to wskazuje
Dodge od miesięcy prowadzi kampanię teasującą swoje nowe projekty, a ostatnia zapowiedź wydaje się kolejnym rozdziałem w historii marki, która od zawsze hołdowała hałasowi, zapachowi benzyny i brutalnej mocy. Charger Scat Pack w swojej produkcyjnej formie korzysta z 3-litrowego, podwójnie doładowanego silnika Hurricane R6, rozwijającego 550 KM i 719 Nm momentu obrotowego. Taki zestaw pozwala osiągnąć 100 km/h w 3,9 sekundy i pokonać ćwierć mili w 12,2 sekundy. Jak podał Dodge, model może rozpędzić się do 285 km/h, a dzięki ośmiobiegowej automatycznej skrzyni i napędowi na cztery koła zapewnia stabilność nawet przy pełnym wykorzystaniu mocy.
Co ciekawe, układ AWD można całkowicie wyłączyć – wtedy auto przechodzi w tryb RWD, umożliwiający „bezwysiłkowy drift i czerpanie czystej radości z jazdy”. Firma Dodge podkreśliła, że nowy Charger został zaprojektowany z myślą o zachowaniu klasycznego ducha muscle carów w nowoczesnej formie.
Nie tylko jeden samochód – Mopar też się szykuje
Oprócz samego Chargera, Stellantis zapowiedziało, że na stoisku Mopar pojawi się setki części tuningowych i akcesoriów. Będą to elementy pozwalające zarówno poprawić osiągi, jak i nadać samochodom indywidualny charakter. Producent zapowiada „dziką gamę personalizowanych pojazdów”, co sugeruje, że na SEMA nie zabraknie także unikatowych projektów i koncepcyjnych wariacji.
Choć nie ujawniono żadnych konkretnych danych technicznych nowego konceptu, można przypuszczać, że bazuje on właśnie na Scat Packu – najmocniejszej z dotychczasowych odmian nowego Chargera. Wersja R/T, słabsza, ale wciąż imponująca, korzysta z tej samej rodziny silników Hurricane i rozwija 420 KM oraz 634 Nm momentu obrotowego. Jej prędkość maksymalna to 270 km/h, a cena startowa w USA wynosi 49 995 dolarów, czyli około 183 000 zł. Dla porównania, Scat Pack kosztuje 54 995 dolarów (około 202 000 zł) i oferuje wyraźnie ostrzejsze osiągi. Oba modele wyposażono w napęd AWD oraz automatyczną skrzynię o ośmiu przełożeniach.
SEMA 2025: klasyka, hałas i adrenalina
Tegoroczna edycja SEMA Show rozpocznie się 4 listopada i tradycyjnie zgromadzi największe nazwiska branży tuningowej i motoryzacyjnej. Dla Dodge’a to idealna okazja, by przypomnieć światu, że mimo coraz silniejszego nacisku na elektryfikację, marka nadal pozostaje wierna korzeniom amerykańskiego performance’u. Ta zapowiedź jasno pokazuje, że Dodge nie ma zamiaru cicho żegnać się z epoką spalinowych bestii.
Wszystko wskazuje na to, że nowy koncept ma być symbolicznym pożegnaniem z klasyczną erą V8 – ale też obietnicą, że duch muscle carów przetrwa. W końcu nawet sam Stellantis przyznał niedawno, że firma rozważa powrót silników V8 do oferty Dodge’a i Chryslera, jeśli rynek i przepisy na to pozwolą. Czy więc purpurowy Charger z SEMA to tylko efektowny teaser, czy może zwiastun czegoś większego? Odpowiedź poznamy już za kilka tygodni. Jedno jest pewne – Dodge wciąż potrafi hałasować tak, jak żadna inna marka.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy

Project Motor Racing szykuje Patch 2.0. To dopiero początek dłuższej odbudowy

















