Dodge Viper nie doczeka się szóstej generacji, a Tim Kuniskis, szef SRT, zamknął temat bez zostawiania uchylonej furtki. Powodem końca modelu nie była wyłącznie emisja spalin ani słaba sprzedaż, lecz przepisy bezpieczeństwa, które wymagałyby rozwiązania praktycznie niepasującego do konstrukcji auta.
Problemem nie był sam silnik V10
Wokół kwestii wycofania Vipera przez lata narosło proste wyjaśnienie: wielki silnik V10, zaostrzające się normy i niszowy popyt. Kuniskis przedstawił jednak inną przyczynę końca modelu. Decydujące okazały się przepisy dotyczące ograniczenia ryzyka wyrzucenia pasażera z auta podczas wypadku.
W praktyce Dodge musiałby zastosować poduszki powietrzne w miejscu, które w kabinie Vipera nie miało sensu konstrukcyjnego. Kuniskis tłumaczył, że poduszki musiałyby znaleźć się właściwie nad głową kierowcy, przy uchu. Przy pozycji za kierownicą w Viperze takie rozwiązanie było według niego niemożliwe do wdrożenia.
Analogowy samochód trafił na cyfrową epokę
Viper był samochodem z innej szkoły osiągów. Miał ręczną skrzynię biegów, surowy charakter i torowe właściwości jezdne, które Kuniskis nazwał absolutnie zdumiewającymi. Jego zdaniem auto potrafiło mierzyć się z najlepszymi konstrukcjami świata mimo braku nowoczesnej technologicznej otoczki.
Ten sam człowiek, który chwali Vipera, nie udaje jednak, że był to samochód bez wad. Kuniskis sam posiada egzemplarz tego modelu i stwierdził, że właśnie dlatego może go krytykować. To dość uczciwe podejście: legenda legendą, ale potrafiła też kąsać właściciela, nie tylko konkurentów.
Nowy Viper musiałby zdradzić część własnego mitu
Największy problem nie kończył się na przepisach bezpieczeństwa. Współczesny supersamochód coraz częściej wygrywa nie brutalnością, lecz elektroniką, aerodynamiką i szybkością skrzyni biegów. Kuniskis przyznał, że w dzisiejszych realiach Viper musiałby prawdopodobnie dostać automat albo przekładnię dwusprzęgłową. To byłby cios w sam środek jego tożsamości. Viper bez ręcznej skrzyni nadal mógłby być szybki, ale stałby się czymś innym niż dotychczas. A w przypadku takiego auta kompromis techniczny jest też kompromisem emocjonalnym.
Corvette C8 pokazuje, jak zmieniły się reguły gry
Kuniskis odniósł się także do Corvette C8 i przyznał, że często o niej myśli. Szef SRT jest pod wrażeniem inżynierii Chevroleta, choć zastrzega, że nie wszystko w tym aucie mu odpowiada. To ważny kontekst, bo Corvette przeszła drogę, której Viper najwyraźniej już nie miał przejść.
Chevrolet zbudował nowoczesny samochód sportowy wokół nowych założeń. Dodge Viper pozostał symbolem starego świata: silnika, ręcznej skrzyni i minimalnej ilości filtrów między człowiekiem a maszyną. Taki przepis robi świetną legendę, ale coraz trudniej, aby był zgodny z wymaganiami rynku i przepisów.
SRT zamyka rozdział, ale nie kończy z szalonymi autami
Deklaracja Kuniskisa jest jednoznaczna: Viper doszedł do końca swojego cyklu życia. Nie brzmi to jak chwilowa przerwa, teaser ani typowe motoryzacyjne „nigdy nie mów nigdy”. Szósta generacja nie jest planem, który czeka w szufladzie na lepszy moment. Dla fanów Dodge’a to gorzka wiadomość, ale niekoniecznie koniec mocnych emocji spod znaku SRT.
Marka ma rozwijać inne projekty, jednak Viper pozostaje osobnym przypadkiem. Był samochodem zbyt charakterystycznym, by łatwo go zastąpić, i zbyt niepokornym, by bezboleśnie dopasować go do współczesnych czasów.






